Wizja, głupcze*, a nie rewizja!

czupryniak_poprawiony
Bezwzględna walka z kolejkami trwa w najlepsze, a tak naprawdę potrzebujemy nowego modelu finansowania ochrony zdrowia.
Prof. Leszek Czupryniak 2014-03-21 01:00

Grecki filozof Platon zauważył, że nadchodzące wydarzenia rzucają cień zanim się pojawią  i kto uważny, może je wcześniej dostrzec. Polityk, który posiadł umiejętność trafnego przewidywania zbliżających się zdarzeń nazywany jest wizjonerem. Czy premier i minister zdrowia mają wizję przyszłości? Czy rozumieją jak będzie ewoluować opieka zdrowotna? Współczesny świat to galopująca rzeczywistość kryzysu ekonomicznego wymuszającego na rządach drastyczne obniżanie kosztów terapii i tym samym prowadzącego do zmniejszenia przychodów przemysłu medycznego, a w konsekwencji także do ograniczenia możliwości wdrażania przez nie innowacji. Współczesność to także era powszechnego dostępu obywateli do informacji o chorobach i metodach leczenia i rosnących oczekiwań pacjentów i ich rodzin wobec medycyny. Czy rządzący naszym krajem wiedzą jak należy konstruować systemy opieki medycznej w tej dynamicznej teraźniejszości? Nic na to nie wskazuje. Minister jak zwykły trampkarz w podskokach wykonuje polecenia premiera czyli próbuje przeprowadzić rewizję status quo i dzielnie walczy z kolejkami, których istnienie jest osiową cechą obecnego systemu. Może premier dał takie zadanie ministrowi, bo wiedział, że jest ono niewykonalne? Bo chce mieć pretekst by mimo skomlącego łkania ministra móc go wyrzucić z drużyny? To chyba jedyne racjonalne wytłumaczenie polecenia premiera, tyle że niestety nie zwiastujące żadnej poprawy dla chorych w naszym kraju.

Jak zatem powinien wyglądać system ochrony zdrowia jutro i pojutrze? Co zrobić, aby i pieniędzy wystarczyło na to, na co i dla kogo powinno, i by medycyna się rozwijała? Istnieją co najmniej dwa procesy, które należy zacząć uruchamiać, aby lecznictwo w naszym kraju się nie załamało i nie zbankrutowało w ciągu kilku lat.

Po pierwsze, wszyscy widzą (pewnie tylko poza władzami NFZ i MZ), że obecna formuła „fee for service” czyli płacenie placówkom medycznym za wykonywane procedury wyczerpała się i powoduje tylko narastanie barier w dostępie chorych do pomocy lekarskiej. Procedury są maksymalnie mnożone (przy ciągłym ich ograniczaniu przez NFZ), jakość opieki się nie poprawia, kolejki są coraz dłuższe. NFZ tak nisko finansuje rozmaite terapie i zawiera tak niskie kontrakty pod względem liczby możliwych do wykonania badań/porad/zabiegów itp., że czas oczekiwania na operację zaćmy liczony w miesiącach, a nie latach to termin ekspresowy. Ta sytuacja się nie zmieni, gdyż należałoby znacząco zwiększyć budżet NFZ (minimum o 30%) – a tak się nie stanie. Dlatego rację ma Krzysztof Bukiel i wielu innych ekspertów uważających, że wiosenna krucjata antykolejkowa poniesie porażkę, gdyż bez zmiany koncepcji „fee for service” kolejki  się nie skrócą. Powierzenie większej liczby zadań lekarzom POZ – a to zapowiada MZ – spowoduje tylko sprawne przepełznięcie kolejek od specjalistów do NZOZów lekarzy rodzinnych. Z drugiej strony niewiele także zmieniłby powrót do budżetowego finansowania ochrony zdrowia – budżet ten bowiem też będzie zawsze za mały. Lepszym wyjściem jest finansowanie ochrony zdrowia według zasady „fee for outcome” czyli opłacanie lekarzy/szpitali/poradni według osiąganych a dokładnie sprecyzowanych efektów leczenia.  Przy obecnej informatyzacji szpitali i poradni wprowadzenie takiej zmiany nie powinno być aż tak bardzo skomplikowane. W systemie działającym według zasady „fee for outcome” dochodzi zwykle do daleko posuniętej racjonalizacji wydatków i ograniczania procedur do tych niezbędnych, i kolejki są wówczas krótsze... No, ale trzeba w ogóle umieć zaprojektować taki właśnie system, a to chyba przekracza możliwości obecnej ekipy, która mobilizuje się jedynie wówczas gdy premier spojrzy się wilczo albo gdy trzeba załatwić kontrakt NFZ dla – na pewno na niego zasługującej – placówki…

Po drugie, nowy model ochrony zdrowia musi mieć nowych uczestników – czyli przemysł medyczny, a także pacjentów. Kryzys spowodował, że społeczeństwa przestały akceptować dotychczasową sytuację, w której publiczne środki przeznaczone na leczenie trafiają via system refundacji i kontrakty placówek medycznych z publicznym płatnikiem (jak np. NFZ) do kieszeni korporacji produkujących leki i sprzęt medyczny. Gwałtownie podejmowane przez rząd decyzje (przykładem wprowadzenie nowych zasad refundacji leków w Polsce w 2012 r.) powodują drastyczny spadek przychodów firm, co równie gwałtownie ogranicza ich rozwój. A stagnacja w przemyśle medycznym to brak rozwoju medycyny – bo tylko przemysł finansuje opracowywanie nowych metod diagnostycznych i nowych metod leczenia. To, co rządy – w tym i Najjaśniejszej RP – robią wiedzie w ślepą uliczkę braku pomocy lekarskiej dla wielu potrzebujących. Należy zatem opracować nowy model systemu – firmy muszą, i wiele z nich jest gotowych to zrobić, współuczestniczyć w systemie ochrony zdrowia, przyjmując na swoje barki część odpowiedzialności za wyniki leczenia  i część ryzyka. Uczestnictwo w systemie upoważni je do czerpania z niego zysku i tym samym ucywilizuje relacje władza-przemysł medyczny. Ten ostatni bowiem jest obecnie postrzegany przez rządzących jako najciemniejsza strony mocy, gangsterzy łupiący budżet państwa, bezwzględni cynicy i łapówkarze (my jako lekarze w oczach MZ też nie jesteśmy wiele lepsi – jak nie pijemy wódki w pracy, to też bierzemy łapówki od pacjentów i przedstawicieli medycznych, śpimy na dyżurach i spółkujemy z pielęgniarkami… - tak wygląda dzisiaj rządowe divide et impera ).

Obecna – całkowicie patowa – sytuacja musi się zmienić. MZ powinno stworzyć zespół ds. opracowania nowego modelu funkcjonowania opieki zdrowotnej, w jego skład powinni wejść wszyscy uczestnicy systemu czyli i pacjenci, i lekarze, i pielęgniarki, i menadżerowie placówek, i przedstawiciele przemysłu. Pół roku pracy i mamy nowy model. Innego wyjścia nie ma, bo obecny system  będzie tylko degenerował, a dostęp do pomocy lekarskiej (określenie „świadczeń medycznych” nie chce mi przejść przez palce stukające w klawiaturę) będzie coraz trudniejszy. Ten kierunek działań wskazują cienie w jaskini naszego obecnego systemu ochrony zdrowia.

*ang. „stupid”  – zaczerpnięto z Williama Jeffersona Clintona

PDF

Zobacz także

comments powered by Disqus