Małas: mamy sytuację krytyczną!

Coraz więcej młodych osób decyduje się na studia pielęgniarskie. Ale potem nie chcą pracować w zawodzie - mówi Zofia Małas prezes NRPiP.
Medexpress 2016-12-01 11:18

Od lat mamy niedobór kadry pielęgniarskiej w Polsce. Czy coś się zmieniło i czy młode osoby chętniej chcą zostać w przyszłości pielęgniarkami?

To prawda. Jest to wina systemu, który przez 15, 20 ostatnich lat nie zwracał uwagi na nasze, związków zawodowych i samorządu, apele, że kadra jest coraz starsza i jest nas z roku na rok coraz mniej. W tej chwili mamy sytuację krytyczną. Światełkiem w tunelu jest to, czego zasługą, myślę, jest kampania samorządowo-związkowa. Dzięki której mamy chętną młodzież do studiowania pielęgniarstwa i położnictwa. Bo w tym i ubiegłym roku na wydziałach pielęgniarskich odnotowano większe zainteresowanie. To bardzo dobrze, że młodzież wreszcie myśli i chce wybierać zawód zapewniający pracę.

Czyli te młode osoby nie chcą w przyszłości pracować w zawodzie?

To nie tak, że nie chcą. Bo jak rozmawiamy absolwentami, studentami wydziału pielęgniarstwa, pytamy ich o to w ankietach, to okazuje się, że chcą pracować w wyuczonym zawodzie, ale też chcą to robić w dobrych warunkach i żyć za swoją pracę godnie. To praca obciążająca psychicznie i fizycznie, wyczerpująca. Oni nie chcą pracować na kilku etatach by móc związać koniec z końcem. Przecież ci młodzi ludzie mają też swoje plany życiowe. Muszą założyć rodzinę, chcą też żyć w przyzwoitych warunkach. Płaca, która jest, a jest o wiele niższa od płacy dla pielęgniarki w krajach UE, chociażby w Czechach, jest u nas niezadowalająca. Okazuje się z badań przez nas prowadzonych wśród studentów pielęgniarstwa, że nie najważniejsza jest płaca, tylko warunki pracy. Co to znaczy? Poprawiła nam się bardzo baza lokalowa. Mamy piękne szpitale, dobrze doposażone. Natomiast mała liczba personelu pielęgniarskiego bezpośrednio przy łóżku chorego oraz nakładane ciągle nowe zadania, bo takie są współczesne  wyzwania współczesnej medycyny oraz oczekiwania pacjentów, powoduje to, że tam gdzie powinno być pięć pielęgniarek na dyżurze, to są dwie albo jedna. Jako samorząd chcielibyśmy dorównać standardom europejskim i światowym, gdzie jedna pielęgniarka nie powinna mieć pod opieką więcej pacjentów niż od 5-7. Oczywiście uzależnione jest to też od stanu i oddziału, ale przeciętnie takie są standardy. Długo im nie dorównamy ze względu właśnie na braki personelu. W ostatnich dwóch latach obserwujemy większą liczbę absolwentów i świetnie byłoby, gdyby większość absolwentów pracowało potem w zawodzie.

Cz to jest tak, że absolwenci kończą studia, biorą zaświadczenie z izby, aby wyjechać za granicę?

Część tak. Ponieważ z automatu są uznawane kwalifikacje pielęgniarek w krajach UE więc część występuje po te zaświadczenia i nie ma bariery językowej. Dużo osób szuka pracy najpierw w wyuczonym zawodzie czyli w pielęgniarstwie. I niestety, pracodawcy, dyrektorzy szpitali rozkładają ręce i mówią, że mają zapotrzebowanie na więcej pielęgniarek, ale nie mają pieniędzy na ich etaty. Większe miasta, jak chociażby Warszawa, wchłoną każdą liczbę pielęgniarek i położnych, bo braki są ogromne. No ale tu też jest problem płacowy, bo jeśli np. pielęgniarka przyjedzie do Warszawy pracować z innego województwa, to ona musi się tu utrzymać, a życie jest tu na pewno droższe. Z ostatnich informacji wiem, że np. Centrum Zdrowia Dziecka oferuje pielęgniarce ok. 2500 zł brutto. Więc nie są to wystarczające pieniądze, żeby wynająć mieszkanie i przeżyć w Warszawie. To też jest bariera. A pielęgniarki są już mobilne. Tylko, że podejmują prace w innych, lepiej płatnych zawodach. Zaczął się już czas pracownika, a nie pracodawcy. To pracodawca będzie miał problem ze znalezieniem odpowiedniego pracownika. A tymczasem średnia wieku pielęgniarek w zawodzie ciągle rośnie. Jeszcze trzy lata temu, kiedy robiliśmy raport o stanie zabezpieczenia społeczeństwa polskiego (słynna akcja „Ostatni dyżur”) to średnia wieku pielęgniarki była 48 lat. W tej chwili podskoczyła do prawie 51 lat. Nasz zawód starzeje się w drastycznym tempie, ponieważ nie przybywa do niego młodych absolwentów. I gdyby udało się zagospodarować te 7 tysięcy absolwentów, to na pewno udałoby się zapełnić tę lukę.

PDF

Zobacz także

comments powered by Disqus