Czego nie widać

rogala-pawelczyk
Mówić prawdę, czy przemilczeć, że rokowania są złe? Światowa Organizacja Zdrowia już dawno rozstrzygnęła ten spór, także Karta Praw Pacjenta nie pozostawia wątpliwości, co jest powinnością personelu medycznego wobec pacjenta. A mimo to wciąż u nas pokutuje myślenie „czego nie widać/o czym się nie mówi, tego nie ma”.

Mówić prawdę, czy przemilczeć, że rokowania są złe? Światowa Organizacja Zdrowia już dawno rozstrzygnęła ten spór, także Karta Praw Pacjenta nie pozostawia wątpliwości, co jest powinnością personelu medycznego wobec pacjenta. A mimo to wciąż u nas pokutuje myślenie „czego nie widać/o czym się nie mówi, tego nie ma”.

 

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od maja br. prowadzi kampanię społeczną Ostatni Dyżur, której celem jest poinformowanie społeczeństwa, w tym najżywotniej zainteresowanych problemem, czyli pacjentów i ich bliskich, że zaczyna brakować pielęgniarek i położnych. Nie szczędzimy sił i środków (których jako samorząd przecież nie mamy zbyt wiele), by zapobiec katastrofie. Wierzymy, że jest to możliwe i prosimy o wsparcie, czyli podpis pod petycją do rządzących, by pilnie zajęli się problemem. I na ogół spotykamy się ze zrozumieniem. Wspierają nas media, chętnie informując o kampanii, wspierają organizacje pacjenckie, podpisując Deklaracje Koalicji z Kampanią Ostatni Dyżur ( jako pierwsza zrobiła to Polska Koalicja Organizacji Pacjentów Onkologicznych), wspierają swoimi podpisami zwykli obywatele. 

Ale nie ci, którym na powodzeniu naszej akcji powinno najbardziej zależeć, bowiem jak nikt inny zdają sobie sprawę, czym grozi niedostateczna liczba pielęgniarek i położnych na oddziałach, w przychodniach, w domach pacjentów przewlekle chorych, sędziwych, mających ograniczoną zdolność ruchu. Dochodzą nas sygnały, że w niektórych szpitalach pielęgniarki nie mogą nosić znaczków akcji, ani o niej informować. Konsultant Krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa onkologicznego wydała nawet oficjalną Opinię, w której „solidaryzuje się ze środowiskiem pielęgniarek i położnych”, ale „z uwagi na dużą wrażliwość emocjonalną pacjentów z chorobą nowotworową” rekomenduje, że „właściwym będzie powstrzymanie się personelu pielęgniarskiego od udziału w kampanii ”Ostatni dyżur”, bowiem pacjent onkologiczny nie powinien uczestniczyć nawet pośrednio w problemach środowiska pielęgniarskiego”. Idąc tym tokiem myślenia, promowania kampanii powinni zakazać także inni konsultanci. Po co informować pacjentów kardiochirurgii, nefrologii, diabetologii, rodzące na porodówkach? Przecież dla nich świadomość, że pielęgniarek jest za mało, a będzie jeszcze mniej, to niepotrzebny stres. A nuż pacjenci sami nie zauważą, że pielęgnują je osoby przepracowane, w wieku przeważnie przedemerytalnym, że jest ich tak mało na zmianie, że niemożliwe jest nawiązanie serdecznego, bliskiego kontaktu, tak cennego w procesie terapeutycznym?

Myślenie, że jeśli odetnie się pacjentów od informacji, to szybciej wrócą do zdrowia, jest myśleniem życzeniowym. Szpitale nie są samotnymi wyspami. Pacjent, który z telewizji, radia, internetu, prasy, rozmów towarzyskich dowie się jak trudna jest obecnie sytuacja pielęgniarek, ma prawo poczuć się zagrożony i sfrustrowany, że „płaci podatki, a nie ma wpływu na to, na co idą”. Widząc pielęgniarkę lub położną z przypiętym znaczkiem, ma okazję zasięgnąć informacji u źródła, usłyszeć, że może mieć wpływ na to, jak te publiczne środki są rozdzielane, że same zainteresowane podejmują działania nie tylko po to, żeby poprawić swoją sytuację zawodową, ale by poprzez te działania wpłynąć na poprawę całego systemu opieki zdrowotnej. Wbrew temu bowiem, co pisze w swojej Opinii Konsultant Krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa onkologicznego, nie jest to „problem środowiska pielęgniarskiego”, ale całego społeczeństwa. Brak dostępu do świadczeń pielęgniarskich i położniczych jest realnym zagrożeniem dla zdrowia i bezpieczeństwa pacjentów, którzy nie tylko dziś, ale za 5,10,15 lat nadal będą ich potrzebowali. Jeśli dziś uchylimy się od odpowiedzialności mówienia głośno, że źle się dzieje w państwie duńskim, jeśli decydenci - ci na najwyższym szczeblu, ale też ci którzy mają poprzez swoje opinie i decyzje bezpośredni wpływ na działania podległych im pielęgniarek i położnych - nadal będą zajmować się zamiataniem pod dywan problemu, to na własnej skórze wszyscy, a nie pielęgniarki i położne, których nie będzie, doświadczymy czym ten brak skutkuje. Polskie zaklęcie jakoś to będzie, już nie działa. Od naszej, pracowników systemu ochrony zdrowia, determinacji zależy jego przyszłość. Warto mieć tego świadomość, wydając opinie i decyzje wiążące pielęgniarki i położne.

PDF

Zobacz także

comments powered by Disqus