Tacy sami

Thinkstockphotos/FPM

Thinkstock/FPM

W Polsce mieszka 490 tysięcy osób z zaburzeniami psychicznymi. Ponad 70 proc. z nich nie pracuje i nie poszukuje pracy. Jest to najwyższy odsetek w grupach osób niepełnosprawnych, poza niepełnosprawnymi intelektualnie.

Czują się gorsi niż osoby zdrowe i szybciej zniechęcają się do szukania nowej pracy. Chorzy psychicznie dużo mocniej niż inne osoby, które wypadły z rynku pracy, odczuwają też spadek samooceny związany z brakiem zatrudnienia i często szukają pracy poniżej swoich możliwości. – Moją pacjentką była pani psycholog, która w okresie, kiedy miała depresję, wyjeżdżała do innego województwa i tam podejmowała pracę jako sprzątaczka. Kiedy czuła się dobrze, wracała do swojego miejsca zamieszkania i do swojego zawodu – opowiada psychiatra prof. Łukasz Święcicki.

Choroby psychiczne dotyczą w jednakowym stopniu zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Według raportu „Sytuacja zdrowotna ludności Polski” z 2008 r., opublikowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, że liczba osób leczonych z powodu zaburzeń psychicznych w oddziałach psychiatrycznej opieki całodobowej wynosi ponad 209 tys. W grupie tej około 80 proc. stanowią osoby wykluczone z rynku pracy. Jak twierdzą eksperci, co najmniej 120 tys. z tej grupy powinno być włączonych w programy pracy i rehabilitacji społeczno-zawodowej. Tymczasem duża część z nich nigdy nie pracowała.

Zdaniem prof. Święcickiego praca dla chorych psychicznie może być zbawienna, ale trzeba też pamiętać, że nie zawsze i nie dla wszystkich. – Dziś wiemy już, że zbyt wczesny powrót do pracy może skończyć się nawrotem choroby. W przypadku depresji, schizofrenii czy choroby dwubiegunowej jest tak, że zaburzenia poznawcze utrzymują się znacznie dłużej niż objawy – twierdzi prof. Święcicki. Taka osoba wygląda na zdrową, ale na przykład może mieć problemy z wykonywaniem bardziej skomplikowanych czynności, nawet jeśli wraca do pracy, którą zna i w której wcześniej pracowała. Jak jednak dodaje Święcicki, praca podjęta w odpowiednim momencie jest cenna, bo przede wszystkim nadaje strukturę życiu codziennemu. – Taka osoba musi wstać, ubrać się, ogolić, przypilnować tego, jak wygląda i wyjść do ludzi. Ważna jest też możliwość przebywania z ludźmi spoza rodziny. Najbliżsi często bywają wyczuleni na zachowania chorego, na wszystko reagują niewspółmiernie i pobyt w pracy jest takim momentem oddechu dla obydwu stron – tłumaczy prof. Święcicki.

O tym, że praca dla chorych psychicznie ma moc uzdrawiania, przekonują też autorzy pilotażowego programu aktywizacji zawodowej osób z zaburzeniami psychicznymi „Powrót do społeczeństwa. Powrót do pracy. Powrót do zdrowia” z Fundacji „Żyjmy Zdrowo”. Ich zdaniem przy odpowiednio sprofilowanym, kompleksowym i dostosowanym do indywidualnych potrzeb wsparciu osoba chorująca psychicznie, może stać się pełnowartościowym uczestnikiem rynku pracy. – Chcemy pokazać pracodawcom korzyści wynikające z zatrudniania osób przewlekle chorych. Ważnym przesłaniem jest ukazanie możliwości i potencjału osób z zaburzeniami, dla którym praca stanowi najlepszą, najskuteczniejszą terapię, równie ważną jak odpowiednio dobrane leki. Chorzy psychicznie nie muszą być tylko biorcami świadczeń pomocy społecznej, ale mogą i występują w roli pełnoprawnych pracowników – mówi Małgorzata Talarek z fundacji „Żyjmy Zdrowo”.

Program oparty został na zasadach systemu zatrudnienia wspomaganego (supported employment). Jest to model, w którym osoba chora lub niepełnosprawna otrzymuje wsparcie w procesie aktywizacji społeczno-zawodowej. Szczególną rolę w tym procesie spełnia trener pracy – wykwalifikowany specjalista, który przygotowuje osobę z zaburzeniami do podjęcia pracy, pomaga w znalezieniu odpowiedniego stanowiska, wspiera w kontaktach z pracodawcą i współpracownikami, wreszcie monitoruje przebieg zatrudnienia, aż do uzyskania przez osobę chorą całkowitej samodzielności.

– Nad tą samodzielnością trzeba trochę popracować – twierdzi Anna Kaleta, trenerka pracy. – Jednym z problemów, z jakimi musimy sobie poradzić, jest to, żeby chory w ogóle wytrzymał w skupieniu i w jednym miejscu osiem godzin. Przyzwyczajamy naszych podopiecznych do tego już podczas naszych warsztatów. Najpierw trwają one dwie godziny, później cztery i tak stopniowo przedłużane są aż do ośmiu – opowiada Kaleta. Poza motywowaniem i byciem wsparciem dla wracającego na rynek pracy, trenerzy będą oferować im również bardzo praktyczną pomoc przy pisaniu CV i listów motywacyjnych, tworzeniu profili zawodowych i nauce autoprezentacji.

Przed trenerami stoi jeszcze jedno trudne zadanie – przekonania nieprzekonanych, czyli samych pracodawców. – Pracodawcy boją się, że osoby chore psychicznie mogą być agresywne i zrobić jakąś krzywdę sobie lub współpracownikom. Obawiają się też o cenny często sprzęt, a także o to, że choroba psychiczna może utrudniać kontakt z pracownikiem – wylicza Anna Kaleta. O tym, że to bezpodstawne uprzedzenia, przekonuje prof. Święcicki i dodaje, że osoby chore psychicznie będące w stanie remisji jako pracownicy nie różnią się niczym od osób zdrowych. W niektórych sytuacjach są wręcz radzą sobie lepiej. – Są obowiązkowe, nie spóźniają się, są pracowite i bardzo przejęte opinią przełożonego. Problemy, ale też niekoniecznie, mogą pojawić się jeśli to jest stanowisko wymagające kreatywności lub częstych i zaawansowanych kontaktów międzyludzkich – mówi prof. Święcicki i przypomina pracodawcom, że dobrze leczony człowiek ze schizofrenią przez większość swojego życia zachowuje się zwyczajnie. By zyskać zaangażowanego i oddanego pracownika wystarczy zapewnić mu stabilizację i poświęcić nieco więcej niż zwykle uwagi.

czytaj...

Polecamy

Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.