Paszporty dla sercowców

Thinkstock/FPM

Thinkstock/Getty Images

Zawał i nadciśnienie tętnicze – to główne przyczyny niewydolności serca. Mamy z nią do czynienia, gdy uszkodzone serce nie dostarcza odpowiedniej ilości krwi do narządów całego ciała.

W Polsce na niewydolność serca cierpi około miliona pacjentów. Choroba nazywana jest epidemią XXI wieku. Co drugi pacjent z niewydolnością serca umiera w ciągu pięciu lat. Zdaniem ekspertów na takie statystyki ma wpływ zła opieka poszpitalna. Dlatego od czerwca chorzy opuszczający szpital, otrzymają specjalne paszporty. Mają one pomóc w lepszym kontrolowaniu choroby. W paszporcie znajdą się podstawowe informacje dotyczące stanu chorego i przebiegu jego leczenia, diety, zapisywanych leków itp.

Źródło: Polskie Radio

Czytaj także: Czy pacjenci zapłacą za szpitalne posiłki?

czytaj...

Pierwszy przeszczep serca w Centrum Zdrowia Dziecka

W Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” przeprowadzono pierwszy przeszczep serca. Biorcą był 14-latek. Jaki jest stan jego zdrowia?

Przeszczep przeprowadził zespół kardiochirurgów IPCZD oraz Instytutu Kardiologii u 14-letniego chłopca, wcześniej przez kilkanaście miesięcy wspomaganego sztuczną komorą serca. Przeszczep u chłopca był koniecznością i już wcześniej podejmowane były próby przeszczepienia narządu.

Nowe serce zostało przetransportowane samolotem. Lekarze nie zdradzali kim był dawca i skąd pochodził.

Jak powiedzieli lekarze, którzy przeprowadzali przeszczep, przebiegł on bez żadnych powikłań. Choć są to bardzo rzadkie transplantacje.

14-letni Kuba był na liście osób ze wskazaniem do szybkiego przeszczepu serca. Jeszcze inne, młodsze dziecko – Mateusz czeka na nowe serce.

Źródło: xnews

czytaj...

Kobiety chorują inaczej

Dlaczego kobiety mają inne objawy niedokrwienia serca niż mężczyźni? Na co powinny zwracać szczególną uwagę? O to Iwona Schymalla, redaktor naczelna Medexpress.pl, pyta prof. Danutę Czarnecką z UJ Collegium Medicum.

Iwona Schymalla: Czy kobiety chorują inaczej na choroby układu krążenia niż mężczyźni?

Prof. Danuta Czarnecka: Niestety tak. Mówię niestety, ponieważ działa to troszkę negatywnie jeśli chodzi o rozpoznawanie chorób układu krążenia u kobiet. Dotyczy to zarówno pacjentek, jak i lekarzy, którzy  opierając się na stereotypach, bagatelizują dolegliwości zgłaszane przez kobiety. Z drugiej strony może też być to wynik tego, że same kobiety ciągle jeszcze są nieświadome zagrożeń ze strony chorób układu krążenia. Bardziej boją się nowotworów i są przekonane, że to właśnie z tego powodu umieralność wśród nich jest największa. Tymczasem jest inaczej. Kobiety też inaczej chorują. O ile mężczyźni mają typowe objawy niedokrwienia mięśnia serca czy zawału, a więc ból zlokalizowany za mostkiem charakterystycznie promieniujący, związany z wysiłkiem czy stresem, o tyle u kobiet te objawy są nietypowe, do których można zaliczyć właściwie wszystko. To mogą być duszności, ból ręki i to niekoniecznie lewej, ból żołądka z nudnościami i wymiotami. A więc bardzo nietypowe objawy, które, jeśli utrzymują się dłużej, to powinny nas zaniepokoić. Duże różnice między kobietami a mężczyznami dotyczą także czynników ryzyka choroby niedokrwiennej serca i zawału serca. Te czynniki są takie same z wyjątkiem okresu menopauzy, gdy większość objawów ma znacznie większe nasilenie u kobiet niż u mężczyzn. I tak np. cukrzyca jest czterokrotnie silniejszym czynnikiem ryzyka zawału u kobiet niż u mężczyzn. Nadciśnienie zwiększa ryzyko zawału u kobiet trzykrotnie, a u mężczyzn dwukrotnie. Taki czynnik ryzyka, na który naprawdę mamy bezpośredni wpływ, jak palenie papierosów, ogromnie różnicuje mężczyzn i kobiety, bo u osób wypalających 14 papierosów dziennie ryzyko zawału serca jest dwukrotnie większe u mężczyzn niż u osób niepalących i trzykrotnie większe u kobiet. Przy wypalanych dziennie ponad 25 papierosach ryzyko zawału u mężczyzn wzrasta trzykrotnie, a u kobiet aż siedmiokrotnie. Kobiety też są inaczej, wręcz gorzej diagnozowane niż mężczyźni. Po pierwsze – jak już powiedziałam – same nie zgłaszają się do kardiologów. Jeśli już to zrobią i jeśli nawet rozpoczną diagnostykę, to te same badania, np. próba wysiłkowa, która jest bardzo czułym testem nieinwazyjna dla mężczyzn, czyli w kolejnym badaniu koronarografii występuje konkretna zmiana w tętnicy wieńcowej, o tyle u kobiet ta próba wysiłkowa jest testem nieczułym. Po drugie sama koronarografia u kobiet jest rzadziej wykonywana. Trudno to zrozumieć, bo jeśli jest podejrzenie o niedokrwienie, to lekarz internista czy kardiolog powinien wysłać pacjentkę do dalszej diagnostyki. Nie dotyczy to tylko Polski. Tak dzieje się też w Stanach Zjednoczonych i Europie. Jest nierównowaga na niekorzyść kobiet jeśli chodzi o robienie koronarografii oraz o działania lecznicze, czyli poszerzanie tętnic wieńcowych czy bajpasy. Można powiedzieć, że kobiety, którym wykonano poszerzenie tętnicy wieńcowej czy bajpasy, mają gorsze rokowania niż mężczyźni. Być może jest to spowodowane tym, że naczynia wieńcowe u kobiet są mniejsze i węższe. U kobiet też częściej występuje cukrzyca. Te dwa czynniki sprawiają, że nawet gdy dobrze poszerzymy naczynia wieńcowe, to u kobiet częściej i łatwiej dochodzi do ponownego zwężenia w tym samym miejscu. Kobiety przez to, że oddalają od siebie świadomość przyczyny objawów niedokrwienia serca, do pracowni hemodynamicznej, w której można im poszerzyć tętnicę, docierają z półgodzinnym opóźnieniem. To jest olbrzymie opóźnienie, biorąc pod uwagę tzw. złotą godzinę przy zawale serca.

 

czytaj...

Oliwa z oliwek czy olej rzepakowy?

455237505

Kwasy omega-3 pomagają w utrzymaniu prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi, a także korzystnie oddziaływają na serce i układ krążenia. Czy Polacy wiedzą, gdzie ich szukać? 

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez GFK Polonia w 2013 roku jedynie 12 proc. Polaków, komponując posiłek, zwraca uwagę na kwasy omega-3, choć ponad 80 proc. ankietowych ma świadomość ich zalet. W dodatku Polacy nie do końca wiedzą, jakie oleje zawierają najwięcej cennych omega-3. Co czwarty Polak uważa oliwę z oliwek za cenne źródło omega-3.

Polacy nie dbają, aby ich dieta była bogata w kwasy omega-3. Tymczasem ludzki organizm nie jest w stanie wyprodukować sam kwasów omega-3. Cennym ich źródłem są ryby. Bogatym źródłem kwasów omega – 3 jest także olej rzepakowy.

Nasz rodzimy olej rzepakowy jest cennym źródłem kwasów omega-3, bo zawiera ich aż 10%. Zawartość kwasów omega-3 w oleju rzepakowym jest 10 razy wyższa niż w oliwie z oliwek! Niestety świadomość Polaków jest zupełnie inna, gdyż dwukrotnie więcej respondentów wskazuje oliwę z oliwek jako źródło kwasów omega-3 w porównaniu z olejem rzepakowym. 

Dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6 w idealnej proporcji 1:2 olej rzepakowy jest zalecany przez specjalistów. Dotyczy to zwłaszcza osób, w których diecie brakuje ryb. Powinien być on spożywany także przez kobiety w ciąży oraz dzieci. Warto przy tym pamiętać, że olej rzepakowy znajduje w kuchni szerokie zastosowanie; można go stosować do zup czy sałatek, świetnie sprawdza się również podczas smażenia. Odznacza się bowiem wysoką odpornością na temperaturę w porównaniu z innymi popularnymi olejami. Olej rzepakowy to dodatkowo nasz sprzymierzeńca w walce o mocne serce.

W odpowiedniej profilaktyce chorób serca należy wybierać te tłuszcze, które są dla nas korzystne z punktu widzenia profilaktyki cholesterolowej. Takim tłuszczem jest olej rzepakowy, który zawiera właściwe proporcje kwasów omega–6/omega–3. To właśnie kwasy tłuszczowe z grupy omega–3 odgrywają w kardiologii szczególnie ważną rolę prewencyjną i leczniczą. Występujące w oleju rzepakowym kwasy tłuszczowe i pełnią istotną funkcję w obniżaniu poziomu cholesterolu we krwi i tym samym przyczyniają się do zmniejszenia ryzyka powstawania miażdżycy – uważa prof. nadzw. dr hab. n. med.  Artur Mamcarz – kardiolog.

Źródło: Materiały prasowe

Czytaj także: Po co szpitalowi komisja?

czytaj...

Polskie sztuczne serce towarem eksportowym?

Thinkstock/FPM

Thinkstock/FPM

Czy polskie sztuczne serca mają szansę stać się towarem eksportowym? Czy jakość i konkurencyjna cena wystarczą, by podbić światowe rynki? Jakie plany ma Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii?

Profesor Zbigniew Religa o sztucznym sercu zaczął myśleć już w 1986 r., w 1992 r. powołał Fundację Rozwoju Kardiochirurgii. Fundacja została koordynatorem rządowego programu „Polskie Sztuczne Serce” na lata 2007 – 2012. W ramach programu współpracowało 21 instytucji naukowo-badawczych i 4 ośrodki kardiochirurgiczne. Dzięki programowi powstały sztuczne serca, materiały i technologie, nowe techniki pomiarowe i kontrolne.

W Polsce aż milion osób cierpi na problemy z sercem. Dzięki protezie serca pacjent ma szansę doczekać do przeszczepu, chore serce ma też możliwość regeneracji.

Jak oceniają specjaliści polskie sztuczne serce jest konkurencyjne cenowo do amerykańskich (kilkanaście tysięcy euro w porównaniu z 70 tys. euro). Daje to szansę na to, by stało się ono dochodowe.

Polskie serca ReligaHeart fundacja planuje skomercjalizować. Czy uda się je wdrożyć do produkcji i wprowadzić na rynek? Trzymamy kciuki, bo wciąż potrzebne są pieniądze.

Źródło: Money.pl

Czytaj także: Na co skarżą się pacjenci?

czytaj...

Coraz więcej przeszczepów serca

Przeszczepy serca w Instytucie Kardiologii

Przeszczepy serca w Instytucie Kardiologii

Instytut Kardiologii informuje na swojej stronie internetowej o większej liczbie przeprowadzonych transplantacji serca. Od początku roku do końca listopada wykonano 30 transplantacji serca. To o 8 więcej w porównaniu z 2012 r.

Program transplantacji serca w Instytucie Kardiologii w Aninie został wprowadzony 12 lat temu. Od tego czasu w Klinice Kardiochirurgii i Transplantologii przeprowadzono 323 przeszczepy.

 Operacje przeszczepu serca wykonywane są u pacjentów kwalifikowanych zarówno w trybie planowym jak i pilnym (w tym chorych, których układ krążenia z powodu dekompensacji jest wspomagany sztucznymi komorami serca).

Źródło: http://www.ikard.pl

 

 

czytaj...

Nowatorska operacja zastawki serca – dla kogo i za ile?

Thinkstock/FPM

Thinkstock/FPM

Specjaliści ze Szpitala im. Jana Pawła II i Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przeprowadzili nowatorski zabieg naprawy niedomykającej się zastawki mitralnej u dwójki chorych bez otwierania klatki piersiowej. Koszt operacji to 100 tys. zł. Czy Ministerstwo Zdrowia da pieniądze?

Zabieg wykonano u 65-letniej kobiety i 67-letniego mężczyzny. To zabieg dla osób z ciężką niewydolnością serca, których serce jest zbyt słabe, by przeprowadzić u niech klasyczną operację. Ludzie ci do tej pory skazani byli na farmakoterapię. Zabieg odbywa się bez otwierania klatki piersiowej. Implant wprowadzany jest cewnikiem przez wkłucie w pachwinie.

Taka metoda nie jest dla wszystkich. „ Można ją wykorzystać u wybranej grupy chorych, u których niedomykalność nie jest bardzo duża, ale stan pacjenta jest ciężki i nie wytrzymałby on klasycznej operacji” – powiedział kierownik Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii w Szpitalu im. Jana Pawła II prof. Jerzy Sadowski.

Koszt zabiegu to 100 tys. zł. Ministerstwo Zdrowia, w ramach programu „Polkard” zobowiązało się na sfinansowanie do końca roku ponad 20 takich zabiegów w sześciu ośrodkach w Polsce.

Źródło: Money.pl

Czytaj także: Edukacja zdrowotna w szkołach

czytaj...

Jak pomóc pacjentom po zawale?

Thinkstock/FPM

Thinkstock/FPM

Choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów w Polsce. Co 11. pacjent po zawale umiera w rok po wypisaniu ze szpitala. Jak zmienić tragiczne statystyki?

Ostre zespoły wieńcowe przechodzi w Polsce co roku 120-130 tysięcy osób. Zaledwie 20 proc. chorych po zawale serca ma dostęp do rehabilitacji kardiologicznej, która przedłuża czas życia tych pacjentów. Kardiolodzy proponują zmiany w systemie opieki nad osobami po zawale. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju skupia 34 wysoko rozwinięte i demokratyczne państwa. Z jej raportu wynika, że opieka nad pacjentem w ostrej fazie zawału serca w Polsce należy do najlepszych w krajach OECD. Gorzej jest z systemem opieki po wyjściu pacjenta ze szpitala. Aż co jedenasty pacjent po zawale umiera w ciągu roku po wypisaniu ze szpitala.

Prof. Jankowski, przewodniczący Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, powiedział, że choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce. W Polsce od 20 lat spada umieralność z ich powodu. Jednak nadal  odpowiadają one za blisko połowę śmierci Polaków.

Projekt pt. Optymalny model kompleksowej rehabilitacji i wtórnej prewencji opracował zespół ekspertów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego kierowany przez prof. Janinę Stępińską i prof. Grzegorza Opolskiego. Jego podstawą  jest nowoczesny, obejmujący całą Polskę system organizacji i realizacji kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej oraz wtórnej prewencji dla pacjentów z chorobami układu sercowo-naczyniowego, w tym po zawale.

- Rehabilitacja kardiologiczna u chorych po zawale to bardzo ważny etap leczenia. Powinien nastąpić bardzo wcześnie po leczeniu inwazyjnym ostrej fazy zawału. Jest wiele dowodów naukowych wskazujących na to, że rehabilitacja kardiologiczna bardzo poprawia wydolność pacjentów, a także jakość oraz długość ich życia – powiedział prof. Zbigniew Kalarus, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Projekt ma być propagowany wśród kardiologów, internistów i lekarzy rodzinnych.

Źródło: Money.pl

Czytaj także: Jaki nowotwór zabija najwięcej kobiet w Polsce?

czytaj...

Matka otrzymała nerki zmarłego noworodka!

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono operację przeszczepienia nerek zmarłego noworodka jego umierającej matce. To pierwszy udany przeszczep od tak małego dziecka.

Jest to przeszczep najwyższego ryzyka powikłań chirurgicznych. W przypadku nerek przeszczepionych od najmniejszych dzieci ryzyko powikłań wzrasta do 25 proc. Należy to postrzegać w kategoriach mistrzostwa – powiedział prof. Ryszard Grenda, specjalista w dziedzinie transplantologii. Dziecko urodziło się z wrodzoną wadą serca. Po stwierdzeniu zgonu, lekarze pobrali obie kilkucentymetrowe nerki i przeszczepili je 22-letniej matce. Nerki przyjęły się i rosną w nowym ciele.

 

czytaj...

Kierunek – zdrowe serce

 

Thinkstockphotos/FPM

Thinkstockphotos/FPM

Na placu Zamkowym w Lublinie odbędą się Centralne Obchody Światowego Dnia Serca. Idea Światowego Dnia Serca powstała w 2000 roku za sprawą World Heart Federation w celu podniesienia świadomości społecznej dotyczącej chorób serca oraz promocji zdrowego stylu życia.

Według organizacji choroby serca i udar mózgu to przyczyna śmierci 17, 3 miliona osób każdego roku. Prawie 80% przedwczesnych zgonów z powodu chorób serca i udaru mózgu można uniknąć. Należy przede wszystkim kontrolować główne czynniki ryzyka: palenie tytoniu, niewłaściwą dietę i brak aktywności fizycznej.

Z tego powodu Polskie Towarzystwo Kardiologiczne od 11 lat organizuje różne działania edukacyjne. Centralne Obchody Światowego Dnia Serca odbędą się w tym roku w Lublinie. Wcześniej podobne aktywności odbywały się m.in. w Warszawie, Sopocie, Wrocławiu i Krakowie. Hasło tegorocznych obchodów to „Kierunek – zdrowe serce”.

W tym roku organizatorzy na całym świecie kierują swoje aktywności przede wszystkim do kobiet i dzieci. Propagowanie zdrowych zachowań w środowisku domowym może pomóc zredukować choroby serca.

Z okazji Światowego Dnia Serca w różnych miastach będzie można skorzystać z bezpłatnych badań, porad ekspertów – lekarzy i dietetyków oraz wykonać badania kontrolne (pomiar ciśnienia, cholesterolu, EKG, pulsoksymetrię, obliczanie wskaźnika ryzyka chorób układu krążenia). Będzie można również zbadać wiek swojego serca.

Źródło: materiały prasowe

czytaj...

Uważaj na sól!

Fot. Thinkstock/FPM

Fot. Thinkstock/FPM

Podczas Światowego Dnia Serca – eksperci programu „Wiem, co wybieram” radzą, jak można pomóc swojemu sercu. Przede wszystkim powinniśmy zacząć uprawiać sporty i zmienić dietę.  

•    Polacy spożywają nawet 3 razy więcej soli niż jest to zalecane. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) osoba dorosła powinna spożywać do 5 g soli dziennie.
•    Badania przeprowadzone przez TNS OBOP wskazują, że 62% Polaków wie o tym, że nadmiernie wysokie spożycie soli prowadzi do nadciśnienia, a mimo to co druga osoba dosala potrawy zanim je spróbuje
 
Choroby serca i układu krążenia to najczęstsza przyczyna zgonów w Polsce. Z ich powodu każdego roku umiera ponad 100 tysięcy osób. Umieralność z powodu chorób serca jest w Polsce nawet o 50-70% wyższa niż w krajach Unii Europejskiej. Lekarze podkreślają, że ryzyko zachorowania zwiększa m. in. nieprawidłowa dieta, w której znajduje się zbyt duża ilość soli, tłuszczów nasyconych i kwasów tłuszczowych typu trans. Przy okazji kolejnego Światowego Dnia Serca, obchodzonego 29 września eksperci programu „Wiem, co wybieram” biją na alarm, gdyż Polacy nadal spożywają zbyt wiele  tych składników w porównaniu z zaleceniami WHO.

- Głównym źródłem sodu w pożywieniu jest sól kuchenna, która występuje w przetworzonych produktach spożywczych. Bardzo dużo soli znajduje się w pieczywie, potrawach z mięsa, wędlinach, serach i daniach typu „fast food”. Polacy dodają ją także do posiłków przygotowywanych w domach, np. podczas doprawiania zup i sosów oraz gotowania ziemniaków, ryżu czy makaronu. Niestety, dodatkowo wiele osób dosala potrawy na talerzu przed ich spróbowaniem. A przecież od słonego smaku można odzwyczaić się w zaledwie 48 godzin – mówi dr Krystyna Rejman, adiunkt na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Fakty dotyczące zbyt wysokiego spożycia soli, tłuszczów nasyconych i kwasów tłuszczowych trans oraz zapadalności Polaków na choroby dietozależne:

•    Według zaleceń WHO dorośli powinni spożywać maksymalnie 5 g soli dziennie (ok. 2 g sodu). Wyniki badań pokazują, że ilość soli spożywanej w gospodarstwach domowych w Polsce jest dwa, a nawet niemal trzy razy większa i wynosi ok. 14 g na osobę dziennie. W diecie aż 99% Polaków znajduje się za dużo soli
•    Zbyt wysokie spożycie soli przyczynia się do powstania nadciśnienia tętniczego, które znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego, zawału serca i udaru mózgu. Na nadciśnienie tętnicze cierpi prawie co trzeci dorosły Polak, czyli nawet 8 milionów osób. Co roku odnotowuje się 6 tysięcy zgonów z powodu nadciśnienia, ale groźne są także jego powikłania – udar mózgu oraz choroba niedokrwienna serca, której następstwem może być między innymi zawał.
•    Badania wskazują, że aż 70% Polaków wie o tym, że nadmiar soli w diecie ma negatywny wpływ na zdrowie , niestety aż 27% Polaków zawsze lub bardzo często dosala potrawy jeszcze zanim ich spróbuje.
•    Dane WHO pokazują, że 18 milionów Polaków ma podwyższony poziom cholesterolu, co znacznie zwiększa ryzyko miażdżycy i choroby niedokrwiennej serca. Poziom tzw. „złego” cholesterolu LDL u kobiet i mężczyzn w Polsce od lat znajduje się na stałym, wysokim poziomie ponad 5,2 mmol/l . W dużej mierze wynika to z nadmiernego spożycia tłuszczów nasyconych, których głównym źródłem są produkty pochodzenia zwierzęcego oraz kwasów tłuszczowych trans, znajdujących się m. in. w ciastkach i herbatnikach.
•    WHO zaleca, aby dla diety 2000 kcal maksymalne dzienne spożycie tłuszczów na osobę wynosiło 67 g, w tym jak najmniej tłuszczów nasyconych i kwasów tłuszczowych typu trans . Tymczasem średnie dzienne spożycie tłuszczów w Polsce jest wciąż zbyt wysokie i wynosi aż 100 g na osobę!

Międzynarodowy program „Choices”, w Polsce znany pod nazwą „Wiem, co wybieram”, stanowi odpowiedź producentów żywności na apel WHO o ograniczenie spożycia czterech składników odżywczych: tłuszczów nasyconych, kwasów tłuszczowych typu trans, soli (sodu) oraz cukru, które spożywane w nadmiarze zwiększają ryzyko zapadalności na choroby cywilizacyjne, w tym nowotwory, choroby układu krążenia, nadciśnienie, otyłość oraz choroby jamy ustnej.

Źródło: materiały prasowe

czytaj...

Chemioterapia, rezonans i serce

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Leczenie nowotworów u dzieci jest coraz skuteczniejsze, jednak młodzi pacjenci onkologiczni są szczególnie narażeni na wystąpienie późnych powikłań chemioterapii.

Naukowcy z University of Alberta wykazali przydatność rezonansu magnetycznego (MRI) we wczesnym wykrywaniu związanych z chemioterapią uszkodzeń mięśnia sercowego u dzieci. 

Przebadana przez Kanadyjczyków grupa liczyła 30 pacjentów – dzieci i młodzież w wieku od 7 do 19 lat. U wszystkich badanych wcześniej uzyskano remisję choroby nowotworowej, dzięki zastosowaniu antracyklin. Leki te są bardzo skuteczne w wielu rodzajach nowotworów, może jednak spowodować trwałe zmian w mięśniu sercowym, ujawniające się często dopiero wiele lat od zakończenia chemioterapii.

Zastosowanie MRI (typu „T1-mapping”) pozwoliło na wychwycenie uszkodzeń mięśnia sercowego w bardzo wczesnej fazie, kiedy jeszcze pozostawały one nieuchwytne dla tradycyjnych metod diagnostycznych, takich jak np. echo serca. Wczesne wykrycie tego typu zmian daje kardiologom szansę na ich skuteczne leczenie.

Przeprowadzenie takiego badania wymaga jednak odpowiedniego sprzętu. Zwykłe skanery MRI są powiem zbyt wolne, aby zobrazować będące w ciągłym ruchu struktury serca. Nowa generacja urządzeń radzi z tym sobie znacznie lepiej.

Źródła: Journal of Cardiovascular Magnetic Resonance / Digitaljournal

czytaj...

Każdy dodatkowy kilogram ciężarem dla serca

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Eksperci zajmujący się zdrowiem publicznym od lat przestrzegają, że wraz z narastaniem epidemii otyłości choroba wieńcowa serca staje się coraz powszechniejsza. Naukowcy z University of Oxford postanowili sprawdzić, jak silny jest związek między masą ciała a ryzykiem choroby wieńcowej.

Badacze przeanalizowali dane zbierane w ramach wieloletniego studium „Million Women Study”, wśród blisko 1,2 mln mieszkanek Anglii i Szkocji. W momencie włączenia do badania panie były w wieku od 51 do 61 lat. Żadna z nich nie cierpiała na chorobę serca, nie przeszła udaru mózgu i nie chorowała na raka.

Na początku kobiety wypełniały ankiety m.in. na temat aktualnego stanu zdrowia, historii chorób, masy ciała i wzrostu. Stan ich zdrowia śledzono średnio przez 9 lat. W analizie uwzględniono czynniki mogące wpływać na ryzyko choroby wieńcowej, jak palenie tytoniu (nigdy, w przeszłości, obecnie) i liczbę wypalanych papierosów, konsumpcję alkoholu, podejmowanie intensywnej aktywności fizycznej oraz społeczno-ekonomiczne warunki życia.

Do osób z nadwagą zaliczono kobiety o BMI od 25 do 29,9 kg/m2, a do otyłych – panie z BMI 30 kg/m2 lub wyższym. Na tej podstawie wyliczono, że odsetek kobiet z nadwagą wynosił wśród badanych ok. 35 proc., a z otyłością ok. 17 proc.

Okazało się, że ryzyko rozwoju choroby wieńcowej rosło stopniowo wraz z niewielkim nawet wzrostem BMI – niezależnie od wieku, palenia papierosów, spożycia alkoholu, aktywności fizycznej oraz statusu społeczno-ekonomicznego. Każdy przyrost BMI o 5 jednostek zwiększał częstość hospitalizacji lub zgonu z powodu tego schorzenia o 23 proc. Podobny wzrost ryzyka wiąże się z przeżyciem kolejnych 2,5 lat.

Jak wyliczyli naukowcy, w grupie o BMI 21 kg/m2, tj. prawidłowym, jedna na 11 badanych kobiet została przyjęta do szpitala lub zmarła z powodu choroby wieńcowej między 55. a 74. rokiem życia. W grupie o BMI równym 34 kg/m2 była to już jedna na sześć kobiet.

Co ciekawe, zależność między BMI a śmiertelnością z powodu choroby wieńcowej wyglądała nieco inaczej. Ryzyko zgonu z powodu tego schorzenia było o 27 proc. wyższe w grupie pań najszczuplejszych (o BMI równym lub mniejszym niż 20 kg/m2) oraz o 184 proc. wyższe wśród pań najbardziej otyłych (o BMI 35 kg/m2 lub więcej), w porównaniu z kobietami ważącymi prawidłowo lub z nadwagą.

Panie o BMI co najmniej 35 kg/m2 niepijące alkoholu były bardziej narażone na chorobę wieńcową niż kobiety o BMI do 25 kg/m2, które piły go w umiarkowanych ilościach.

– Ryzyko rozwoju choroby wieńcowej rośnie nawet z niewielkim przyrostem BMI i jest to widoczne nie tylko u najbardziej otyłych kobiet, ale też u tych, które nie uchodzą za otyłe  – komentuje kierujący badaniami dr Dexter Canoy.

Autorzy pracy podkreślają, że choć badania dotyczyły wyłącznie kobiet nie ma jednak podstaw, by przypuszczać, że ich wyniki nie odnoszą się również do mężczyzn.

Źródła: BMC Medicine / PAP

czytaj...

Mierz ciśnienie!

blood pressure monitor

Prawie 70 proc. kobiet i 80 proc. mężczyzn przyznaje, że nie wykonuje regularnie pomiarów ciśnienia tętniczego krwi. Niecałe 10% badanych zdecydowało się regularnie mierzyć ciśnienie ze względów profilaktycznych – wynika z badań ogólnopolskiej kampanii społecznej „Ciśnienie na życie”.

 Z danych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wynika, że choroby układu sercowo-naczyniowego odpowiadają za 48% zgonów w Polsce. Każdego dnia z powodu tych schorzeń umiera w naszym kraju prawie 500 osób.

 Regularnie mierzyć ciśnienie powinni wszyscy pacjenci, po przebytym zdarzeniu kardiologicznym – zawale serca lub udarze. Niestety, wśród Polaków złe samopoczucie i możliwe powikłania kardiologiczne stanowią  motywację do pomiaru ciśnienia jedynie dla kilku procent pacjentów – 7 % mężczyzn i 1 % badanych kobiet (badanie wykonane przez ośrodek badania opinii publicznej PBS DGA na zlecenie Grupy Polpharma w ramach  kampanii społecznej „Ciśnienie na życie”).

 Pacjenci po zawałach i udarach powinni stosować zdrową dietę, kontrolować cholesterol, mieć dużo ruchu na świeżym powietrzu oraz stosować doustne leki zmniejszające krzepliwość krwi takie jak np. np. kwas acetylosalicylowy, w niskich dawkach.

 

czytaj...

Łysi częściej chorują na serce

146791417

Badanie z udziałem 37 tysięcy mężczyzn wykazało, że łysi mężczyźni częściej chorują na serce niż ich owłosieni koledzy. Wskazują na to wyniki testów przeprowadzonych w Japonii.

 Naukowcy z Uniwersytetu Tokijskiego przebadali 37 tysięcy mężczyzn. Okazało się, że ci, którzy łysieją począwszy od czubka głowy, częściej chorują na serce. To zwiększone ryzyko wynosi 32 proc. Podobnej zależności nie zauważono jednak u tych, którzy łysieją od czoła.

 Na razie nie wiadomo, jaki jest dokładny związek między łysieniem a chorobami układu krążenia. Być może chodzi o hormony, insulinę lub zapalenie naczyń krwionośnych.

 Niezależni naukowcy podkreślają, że ważniejsze dla zdrowego serca są inne czynniki: każdy mężczyzna, łysy czy nie, powinien nie palić i unikać otyłości. Wyniki badań publikuje internetowe pismo BMJ Open.

Źródło: dziennik.pl

czytaj...

Dobre serce – zdrowe serce

 
114306030
 
Wolontariat jest dobry dla serca i zauważalnie poprawia zdrowie układu krążenia nawet u bardzo młodych osób – wynika z badań opisanych na łamach najnowszego wydania ,,JAMA Pediatrics”.
 
Naukowcy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie postanowili sprawdzić, czy i w jaki sposób wolontariat wpływa na zdrowie fizyczne nastolatków.

– Ciekawiło nas, czy zaangażowanie się młodzieży w pomoc innym pomaga też samym dobroczyńcom – wyjaśnia kierująca badaniem doktorantka Hannah Schreier.

Do eksperymentu naukowcy zaprosili 106 nastolatków w wieku 15 i 16 lat ze szkoły średniej w Vancouver. Podzielili ich na dwie grupy: uczestnicy pierwszej regularnie przez 10 tygodni angażowali się w wolontariat, a uczestnicy drugiej dopiero oczekiwali na rozpoczęcie swojej przygody z wolontariatem.

Na początku wszystkim ochotnikom zmierzono wskaźnik masy ciała (BMI), poziom cholesterolu we krwi oraz sprawdzono, czy nie cierpią na jakieś infekcje. Po zakończeniu eksperymentu badania te powtórzono. Dodatkowo poproszono młodych ludzi o ocenę swojego zdrowia psychicznego, samopoczucia, poziomu empatii i zadowolenia z siebie.

Okazało się, że przedstawiciele grupy wolontariuszy, którzy spędzali 1 godzinę tygodniowo na prowadzeniu zajęć pozaszkolnych dla uczniów lokalnych szkół podstawowych, po 10 tygodniach eksperymentu mieli niższy poziom cholesterolu, niższe BMI i rzadziej cierpieli na infekcje niż osoby z drugiej grupy.

– Warto dodać, że ochotnicy, którzy zauważyli u siebie największy wzrost empatii, zachowań altruistycznych oraz polepszenie samopoczucia, byli jednocześnie tymi, u których odnotowano największą poprawę stanu układu krążenia – mówi Schreier.

Choroby układu krążenia są jedną z głównych przyczyn zgonów w krajach rozwiniętych. Pierwsze objawy choroby wieńcowej mogą pojawiać się już w okresie dojrzewania. Dotychczasowe badania wskazują, że czynniki psychospołeczne, takie jak stres, depresja, dobre lub złe samopoczucie, odgrywają niebagatelną rolę w rozwoju omawianych schorzeń.

Źródła: JAMA Pediatrics / PAP

czytaj...

Choroba przyczyną abdykacji papieża?

23.04.2005  WATYKAN   PAPIEZ BENEDYKT XVI SPOTKANIE Z DZIENNIKARZAMI    KUBA ATYS  / AGENCJA GAZETA

Niespełna trzy miesiące temu Benedykt XVI przeszedł zabieg kardiologiczny w szpitalu w Rzymie – ujawnia włoski dziennik „Il Sole- 24″. Gazeta podkreśla, że operacji dokonano w absolutnej tajemnicy.

Według „Il Sole- 24″, zabieg przeprowadzony w klinice Piusa XI w Wiecznym Mieście polegał na wymianie rozrusznika serca. Na czele ekipy lekarskiej stał kardiochirurg Luigi Chiariello z uniwersytetu Tor Vergata we włoskiej stolicy, zajmujący się papieżem od 10 lat. Profesor Chiariello nie chciał potwierdzić tych doniesień, zachowując całkowitą rezerwę w tej sprawie – zastrzeżono w artykule.

Benedykt XVI ogłosił wczoraj, że zamierza ustąpić 28 lutego. W kwietniu Benedykt XVI skończy 86 lat. Już prawie dwa lata temu przyznał, że ma coraz większe problemy ze zdrowiem.

Źródło: PAP/RMF

czytaj...

Mniej sodu, więcej potasu – zaleca WHO

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Dorośli powinni spożywać mniej niż 2 g sodu, mniej niż 5 g soli oraz co najmniej 3,51 g potasu dziennie  – zaleca  Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w najnowszych wytycznych. Ma to pomóc obniżyć ryzyko chorób serca i udarów mózgu.

Sód, znajdujący się w produktach mlecznych czy jajkach, jest obecny w znacznie większych ilościach w żywności przetworzonej, takiej jak pieczywo, chipsy, orzeszki i słodycze, a także w przetworach mięsnych, kostkach rosołowych i przyprawach, takich jak sos sojowy – przypomina WHO. Spożywanie zbyt dużej ilości sodu i zbyt małej ilości potasu może zwiększać ciśnienie tętnicze krwi, jeden z ważniejszych czynników ryzyka chorób serca i udarów mózgu. 

Wcześniej WHO rekomendowała spożywanie 2 g sodu dziennie. Inną nowością są zalecenia co do spożycia sodu i soli przez dzieci, w zależności od ich wzrostu i wieku. Odnoszą się one do dzieci powyżej drugiego roku życia.

Dzienne spożycie soli w Polsce w przeliczeniu na osobę wynosi ok. 20 g.

Źródło: WHO/PAP

czytaj...

Leki na depresję mogą powodować arytmię

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Amerykańscy naukowcy przeanalizowali historie choroby ponad 38 tys. pacjentów z depresją, którzy przyjmowali citalopram lub escitalopram – leki z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (SSRI). Okazało się, że preparaty te powodują zależne od dawki wydłużenie odcinka QT widoczne w zapisie EKG.

Zbyt długi odcinek QT może sprzyjać wystąpieniu groźnych dla życia arytmii komorowych: migotania komór i wielokształtnego częstoskurczu komorowego typu torsade de pointes.

Brytyjskie i amerykańskie instytucje regulujące rynek leków zaapelowały do  lekarzy o szczególną ostrożność przy przepisywaniu citalopramu i escitalopramu, zwłaszcza osobom z zaburzeniami rytmu serca. Brytyjska Medicines and Healthcare products Regulatory Agency (MHRA) zaleca sprawdzenie, czy u pacjenta nie występuje wydłużenie odcinka QT. Obniżono także maksymalną zalecaną dawkę.

Powikłania spowodowane przez citalopram i escitalopram są jednak bardzo rzadkie i zwykle niezbyt nasilone. W większości przypadków korzyści przeważają nad ryzykiem – uspokajają eksperci.

Źródło: BMJ/PAP

czytaj...

Małżeństwo służy sercu

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Osoby żyjące w związkach (małżeńskich lub niesformalizowanych) są mniej narażone na zawał serca i na śmierć z tego powodu. Dotyczy to mężczyzn i kobiet we wszystkich grupach wiekowych – twierdzą fińscy naukowcy, których praca ukazała się dziś na łamach pisma European Journal of Preventive Cardiology.

Badacze przeanalizowali dane na temat 15 330 przypadków ostrych zespołów wieńcowych (w tym zawałów serca), zarejestrowanych w 4 regionach Finlandii w latach 1993–2002 i zgromadzonych w rejestrze FINAMI. Połowa analizowanych przypadków zakończyła się śmiercią chorego w ciągu 28 dni od wystąpienia zdarzenia.

Okazało się jednak, że częstość występowania ostrych zespołów wieńcowych (OZW) była o 58–66 proc. wyższa wśród nieżonatych mężczyzn i o 60–65% wyższa w grupie niezamężnych kobiet, niż w przypadku osób będących w związkach małżeńskich. Prawidłowość zaobserwowano we wszystkich grupach wiekowych.

Jeszcze większe różnice dotyczyły śmiertelności z powodu OZW. Nieżonaci Finowie umierali o 60–168 proc. częściej, a w przypadku żyjących samotnie kobiet ryzyko zgonu było o 71–175 proc. wyższe.

Autorzy badania przedstawili kilka możliwych wyjaśnień zaobserwowanej prawidłowości: przede wszystkim nie można wykluczyć, że osoby o złym stanie zdrowia, obciążone wieloma czynnikami ryzyka chorób układu krążenia, po prostu rzadziej zakładają rodziny lub częściej się rozwodzą.

Z kolei Finowie żyjący w związkach zwykle cieszą się nieco lepszą niż samotni sytuacją materialną, co ułatwia im prowadzenie prozdrowotnego trybu życia.

Łatwo też sobie wyobrazić, że w sytuacji nagłego zachorowania osoby, które nie mieszkały samotnie, mogły liczyć na szybszą pomoc (resuscytację, wezwanie lekarza i transport do szpitala), a w czasie hospitalizacji i po jej zakończeniu – na opiekę i wsparcie najbliższej osoby. Duże znaczenia ma też fakt, że żonaci mężczyźni zwykle ściślej przestrzegają zaleceń lekarskich.

Źródło: European Society of Cardiology

czytaj...

Problem z erekcją? Do kardiologa!

Fot. Thinkstock

Fot. Thinkstock

Mężczyzn, którzy zgłaszają się do lekarza z zaburzeniami erekcji, powinno się badać pod kątem występowania chorób układu krążenia – twierdzą naukowcy z Australian National University w Canberze.

W ostatnich latach coraz więcej badań sugeruje, że występowanie zaburzeń erekcji jest wskaźnikiem wyższego ryzyka choroby układu sercowo-naczyniowego. Wspólnym podłożem obu problemów może być miażdżyca tętnic. Dotyczy to także mężczyzn, którzy w przeszłości nie mieli chorób układu krążenia.

Australijscy naukowcy przeanalizowali dane dotyczące ponad 95 tys. panów w wieku 45 lat i starszych, z czego ponad 65 tys. nie miało wyjściowo stwierdzonej choroby układu krążenia. W ciągu kolejnych 2–3 lat badań stwierdzono ponad 7,8 tys. hospitalizacji z powodu choroby układu sercowo-naczyniowego oraz ponad 2,3 tys. zgonów.

W analizie uwzględniono różne czynniki mogące mieć wpływ na rozwój chorób układu krążenia: wiek badanych, palenie tytoniu, spożywanie alkoholu, stan cywilny, dochody, wykształcenie, aktywność fizyczna, wskaźnik masy ciała (BMI), występowanie cukrzycy, nadciśnienia tętniczego oraz zbyt wysokiego poziomu cholesterolu we krwi.

Okazało się, że ryzyko hospitalizacji z powodu choroby krążenia oraz ryzyko zgonu z różnych przyczyn wzrastało wprost proporcjonalnie do nasilenia zaburzeń erekcji. Wśród panów, którzy na początku badań nie mieli zdiagnozowanej choroby układu sercowo-naczyniowego, poważne problemy ze wzwodem wiązały się z wyższym o 35 proc. ryzykiem pobytu w szpitalu w porównaniu z mężczyznami, którzy nie mieli zaburzeń erekcji oraz z wyższym o 93 proc. ryzykiem zgonu z różnych przyczyn. Natomiast u mężczyzn, którzy wyjściowo mieli stwierdzoną chorobę krążenia i silne zaburzenia erekcji, ryzyko hospitalizacji było wyższe o 64 proc., a ryzyko zgonu o 137 proc.

Ryzyko różnych schorzeń układu sercowo-naczyniowego, jak choroba niedokrwienna serca, zawał, niewydolność serca, choroba naczyń obwodowych, również rosło proporcjonalnie do nasilenia zaburzeń wzwodu.

Źródło: PLOS Medicine/PAP

czytaj...

Polecamy

Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.