65-lecie Wielkopolskiego Centrum Onkologii

Źródło: wco.pl
O historii i rozwoju Wielkopolskiego Centrum Onkologii w rozmowie z Iwoną Schymallą mówi prof. dr hab. Julian Malicki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii.
Iwona Schymalla 2018-11-21 12:32

Wielkopolskie Centrum Onkologii obchodzi jubileusz 65-lecia. Jakie kamienie milowe wskazałby Pan w rozwoju tego Centrum?

Jeżeli popatrzę wstecz, na rozwój onkologii, to jest on coraz bardziej dynamiczny. I właściwie przez ostatnie 30 lat, we wszystkich dyscyplinach onkologicznych, czyli chirurgii onkologicznej, radioterapii, leczeniu systemowym, zaistniał stały i istotny postęp. W zakresie radioterapii znacząco rozwinęła się technologia, bo 30 lat wstecz nie było takiej precyzji napromieniania jak dziś. W zakresie chemioterapii wprowadzono przeróżne nowe leki czy substancje czynne, które pozwalają na indywidualizację leczenia. Ciężko jest mi powiedzieć o kamieniach milowych, o czymś co było radykalnym przełomem kilka lat temu, tylko powiedziałbym, że odbywa się stały postęp.

Patrząc na działalność WCO to wyraźnie wyróżnia się w niej innowacyjność i innowacyjne metody leczenia dostępne dla pacjentów. Czy możemy przybliżyć ten temat?

Jeśli patrzymy na WCO, to w rozwoju Centrum przez ostatnie 30 lat można wyróżnić nowe, wprowadzone przez nas elementy. W zakresie lokalizacji nowotworów znacząco poszerzyliśmy działalność dotyczącą nowotworów głowy i szyi. Założony został na naszym terenie oddział nowotworów i szyi kierowany przez prof. Wojciecha Golusińskiego. Wspólnie ustaliliśmy, że rozpoczynamy na terenie naszego Centrum działalność chirurgiczną w zakresie głowy i szyi. To ważne, bo ogromna większość nowotworów wymaga leczenia skojarzonego, czyli operacyjnego, radioterapii i chemioterapii (tu wyróżnię działalność pani dr Joanny Kazimierskiej, członkini Europejskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej). I bardzo ważnym jest, aby na własnym terenie, w jednej jednostce, móc oferować pacjentowi wszystkie etapy leczenia. Jak pokazują badania prowadzone w dużych jednostkach, wyniki leczenia są lepsze, gdy pacjent nie gubi się w systemie, bo w jednej jednostce można wszystko dobrze zaplanować. W dzisiejszej dobie telekonferencji i konsyliów można to robić zdalnie, zresztą koledzy jeżdżą do innych jednostek i tam pacjentów kwalifikują, ale lepiej jak mamy to wszystko razem. Jeśli chodzi o nowotwory głowy i szyi zrobiliśmy kilka lat temu istotny postęp polegający na tym, że skomasowaliśmy wszystkie etapy leczenia na naszym terenie. Blisko 20 lat temu zrobiliśmy podobnie w zakresie nowotworów ginekologicznych - narządu rodnego (prof. Andrzej Roszak w zakresie radioterapii, dr Błażej Nowakowski w zakresie operatywy chirurgicznej). Historycznie, w naszym Centrum, nie operowało się pacjentów w tym zakresie. Około 17 lat temu poszerzyliśmy działalność. Mieliśmy tylko radioterapię narządu rodnego (leczenie raka szyjki macicy). Natomiast, kilkanaście lat temu, poszerzyliśmy działanie o operatywę w zakresie ginekologii. Około 6-7 lat temu poszliśmy dalej, bo został utworzony drugi oddział ginekologii endoskopowej, który prowadzi mało inwazyjne leczenie nowotworów ginekologicznych. Czyli również w tej działce, nowotworów ginekologicznych, mamy pełne leczenie skojarzone. W leczeniu więc obu, czyli nowotworów głowy i szyi oraz nowotworów narządu rodnego, jesteśmy w Polsce przodującym ośrodkiem, który może zaoferować w leczeniu wszystko. Bardzo duży krok zrobiliśmy także w zakresie nowotworów urologicznych. Te nowotwory stały się przedmiotem naszego zainteresowania dlatego, że społeczeństwo się starzeje i rak pęcherza czy prostaty zaczyna być istotną lokalizacją nowotworu społecznie ważnego. I tu postęp nastąpił w ciągu ostatnich 5 lat. Mamy bardzo dobrze rozwiniętą radioterapię, czyli leczenie zachowawcze w zakresie nowotworów urologicznych (tu mamy prof. Piotra Mileckiego). Z różnych względów nie zrobiliśmy dalszych kroków w zakresie operatywny nowotworów urologicznych. Ale krok po kroku. Jesteśmy także potentatem w leczeniu raka piersi. W leczeniu raka piersi od początku naszej historii mamy wszystkie możliwe dyscypliny, począwszy od leczenia operacyjnego po radioterapię i leczenie systemowe. Z tym, że to leczenie systemowe rozwinęło się bardzo jakieś 30 lat temu. W swojej ofercie mamy również leczenia jelita grubego i przewodu pokarmowego, które stale rozwijamy. Bo nie może być tak, że ośrodek onkologiczny leczący raka piersi, nie leczy nowotworów przewodu pokarmowego czy jelita grubego. Ostatnio utworzyliśmy breast unit z zakresu chorób piersi, zmieniając trochę strategię postępowania. Teraz na wszystkie konsylia dyscyplinarne zapraszamy również pacjentki - zgodnie z zaleceniami międzynarodowymi.

Czy zapewnienie pacjentom w Polsce dostępności do protonoterapii jest rzeczywiście głównym celem WCO na najbliższe lata?

Jeśli chodzi o ważne kroki technologiczne, te które już zrobiliśmy, to od lat stała poprawa standardu aparatury do radioterapii. Takim krokiem w 2013, co się zbiega z nowotworami urologicznymi, był zakup urządzenia typu cyber – najnowszy cybernetyczny typ urządzenia do radioterapii. Z kolei w zakresie operatywy zakupiliśmy miesiąc temu, po wielu trudnościach, robota chirurgicznego da Vinci. To sztandarowe urządzenie jeżeli chodzi o precyzję i małoinwazyjność w zakresie operatywny chirurgicznej. Jako jedyny ośrodek w Polsce mamy robota chirurgicznego. Dodatkowo, mamy cyberknife, dzięki czemu jesteśmy jednym z przodujących w obu dziedzinach ośrodków. I teraz radioterapia protonowa. Na świecie jest tylko kilka ośrodków, które ją mają, choć dziedzina ta dynamicznie się rozwija. To kolejny znaczący krok technologiczny mający znaczenie w zakresie podstaw fizycznych i biologicznych, bo lepszych wyników leczenia możemy się spodziewać wtedy, kiedy mamy lepszy rozkład dawki. Czyli są to podstawy fizyczne, które mówią o tym, że w guzie nowotworowym jest większa dawka, a mniejsza we wszystkich zdrowych narządach. Wiadomo, że podnosząc dawkę poprawiamy wyniki leczenia. Tylko, najczęściej nie możemy tego zrobić, bo są zdrowe narządy krytyczne, które dają powikłania. A drugi efekt jest taki, że promieniowanie czasami może być bardziej skuteczne biologicznie. Nie zawsze ta sama dawka promieniowania wywołuje te same efekty biologiczne. I tu się okazuje, że promieniowanie protonowe nie dość że ma lepszy rozkład dawki tzw. pik Bragga, który pozwala skumulować większa dawkę w guzie nowotworowym, to jeszcze ma o około 10 procent wyższą skuteczność biologiczną. Ktoś powie, że 10 procent to niewiele, ale jak mówiłem, postęp jest stały. Czyli, to promieniowanie protonowe jest obiecującym narzędziem.

Ale, czy jest już stosowane w Polsce?

Pierwszym ośrodkiem, w którym zostało zastosowane jest ośrodek w Bronowicach pod Krakowem. I nie osiągnął on jeszcze pełnej zdolności, aczkolwiek grupa pacjentów się zwiększa. Szacujemy, bo jesteśmy wspólnie z kolegami z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, w tym profesorem Jackiem Fijuthem oraz prof. Krzysztofem Kurkiem z Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku, autorami opracowania strategii rozwoju protonoterapii w Polsce. I oszacowaliśmy (ostrożnie) na dwa tysiące chorych rocznie, którzy kwalifikowaliby się. Z tego widać, że w Polsce jest zapotrzebowanie na trzy ośrodki. Ktoś zapyta dlaczego trzy nie dwa? Bo każda strategia bierze pod uwagę dwa elementy: jakie są wskazania ściśle medyczne oraz na co, od strony ekonomicznej, można sobie pozwolić. Ten projekt ma u nas już kilkuletnią historię, badania naszych możliwości by, niedaleko nas dla WCO powstał zakład radioterapii protonowej.

Czy na tym polega projekt INPRONCO?

INPRONKO to nazwa innowacyjnego projektu protoonkologii. Ma on dwa elementy - samo urządzenie, którym można leczyć, oraz kilkanaście pakietów badawczych. Od razu założyliśmy, że jak jest nowa metoda, to musimy się również zająć badaniami naukowymi w tym zakresie. Bo wprowadzanie nowej metody znaczy, że wiemy już, że w pewnej grupie wskazań ona jest skuteczna. Ale, przecież, tych wskazań w onkologii jest mnóstwo. I to, co na świecie w tej chwili się dzieje i jest najciekawsze, to zbadanie czy dla pozostałych lokalizacji ta metoda daje lepsze efekty kliniczne. Chcemy się włączyć w ten światowy wyścig naukowy oraz badania w zakresie nauk podstawowych i klinicznych. Aby się tak stało musimy mieć sformułowane pakiety badawcze, bo pieniądze na naukę to inny strumień, a pieniądze na udzielanie typowych, standardowych świadczeń, to jeszcze inny strumień.

Organizują Państwo z okazji jubileuszu konferencję naukową 22 listopada. Jakie jest jej główne przesłanie?

To są postępy w onkologii. Mamy kilka wątków, po pierwsze debaty z różnych dziedzin tego samego nowotworu np. debaty w zakresie leczenia chirurgicznego czy zachowawczego. Jest ważne, by integrować różne dziedziny w zakresie onkologii. Drugi wątek, który zapoczątkowałem kilka lat temu – debaty pacjenckie. Rozwinęliśmy dużą współpracę z organizacjami pacjenckimi. Sam spotykam się z organizacjami pacjenckimi prawie co trzy miesiące. To pomaga zrozumieć lepiej potrzeby środowiska oraz łagodzi obyczaje w zakresie kontaktu z pacjentami. Spotykamy się z pacjentami twarzą w twarz podczas udzielania świadczenia, ale także rozmawiamy z nimi na inne tematy okołochorobowe. Przy okazji 65-lecia mamy więc też cykl spotkań z organizacjami pacjenckimi.

PDF

Zobacz także