Adam Piechnik: Brakuje karetek do transportu pacjentów

Fot. MedExpress TV
- Boimy się, że szkody podczas pandemii będą nieodwracalne. Obawiamy się, że staniemy się obojętnymi maszynami, że będziemy bez emocji. Wszyscy kiedyś będziemy pacjentami. Boje się nieruchomej, zimnej twarzy i pustych oczu medyka, który będzie zajmował się tymi, których kocham - powiedział Medexpressowi ratownik medyczny Adam Piechnik.
Medexpress 2021-03-03 12:54

Epidemia koronawirusa ciągle trwa i wiele wskazuje na to, że szybko się nie skończy. Na całym świecie odnotowano już ponad 115 mln zakażeń. W Polsce 1 719 708 osób jest zakażonych. Czy jest wystarczająco dużo karetek dla chorych?

Brakuje miejsc w szpitalach zakaźnych. Brakuje też karetek. Wczoraj ambulans z Ursynowa musiał zawieźć pacjenta do Radomia. A wszystko dlatego, że w Warszawie nie było miejsca na przyjęcie chorego. Karetki ze stolicy jeżdżą do Siedlec, Łosiewic itp. Z tego powodu dość długo nie ma transportu tam, gdzie powinien być..

W jakim stanie są pacjenci?

Staramy się tych najciężej chorych pacjentów zawozić do MSWiA na ul. Wołoskiej.

Jak ratownicy znoszą tę sytuację? Czego najbardziej się boją?

Boimy się, że szkody będą nieodwracalne. Obawiamy się, że staniemy się obojętnymi maszynami, że będziemy bez emocji. Wszyscy kiedyś będziemy pacjentami. Boje się nieruchomej, zimnej twarzy i pustych oczu medyka, który będzie zajmował się tymi, których kocham..

Czy pacjenci umierają w karetkach?

Nie znam takich przypadków. Możliwe, że się one zdarzają. Trudno uwierzyć, by nie kończyły się dramatami wyprawy ambulansów ZRM z pacjentami z nasiloną niewydolnością oddechową. Karetki jeżdżą po ponad 100 km w poszukiwaniu miejsca dla pacjenta w szpitalu. Niejednokrotnie odbijają się od drzwi do drzwi. A wszystko dlatego, że inna karetka ich ubiegła i zajęła miejsce.

Na co najbardziej skarżą się pacjenci?

Pacjenci najbardziej skarżą się na telemedycynę. Pacjenci woleliby umówić się na konsultację z lekarzem w przychodni niż korzystać z teleporad.

PDF

Zobacz także