Blogosfera Medexpressu

Dr n. med. Marek Derkacz, MBA Amantadyna pomoże w leczeniu COVID-19?


Dr n. med. Marek Derkacz 2021-02-11 10:17
Czy wpływ amantadyny na białko E koronawirusa oraz peptyd Orf10 może pomóc zatrzymać pandemię COVID-19?

Gdyby światowej sławy badacze i odkrywcy nowych terapii antywirusowych słuchali niewłaściwych rad, nie mielibyśmy większości leków, które obecnie stosuje się w leczeniu wielu chorób wywołanych przez wirusy.

To właśnie dzięki wnikliwym obserwacjom, niekiedy czystemu przypadkowi, szczęściu, ale przede wszystkim dzięki odważnym decyzjom, wiele niegdyś groźnych i śmiertelnych chorób wirusowych udaje się utrzymywać pod kontrolą. Zaś osoby będące nosicielami groźnych wirusów, które kiedyś z powodu infekcji skazane były na pewną śmierć w ciągu kilkunastu miesięcy, obecnie, jeśli są prawidłowo leczone mogą żyć niemal tak samo długo, jak osoby zdrowe.

Straszenie, które ma ostatnio miejsce, że lek, który może być jakąś szansą w leczeniu COVID-19 może powodować groźne mutacje w genomie wirusa SARS CoV2 niepoparte jest kompletnie żadnymi badaniami, bo nikt takich, przynajmniej oficjalnie nie prowadzi.

Równie dobrze uprawnione jest twierdzenie, że inne leki, którymi próbujemy leczyć chorych na COVID-19 z różną skutecznością, czy choćby stosowane obecnie szczepionki - mogą również powodować, że wirus będzie ulegał groźnym mutacjom.

Jeżeli stosowanie amantadyny, bo o niej mowa, wiązałoby się z takim niebezpieczeństwem, już dawno światowej sławy autorytety w dziedzinie wirusologii, chorób zakaźnych, immunologii czy genetyki zalecałyby wycofanie jej z leczenia w neurologii. A jest przecież stosowana przez setki tysięcy pacjentów na całym świecie, również u tysięcy pacjentów neurologicznych, którzy przeszli lub przechodzą COVID-19.

Jak wiemy, istnieje już ponad 15 tysięcy punktowych mutacji w genomie wirusa, SARS CoV-2 stara się jak najskuteczniej uciekać naszemu układowi immunologicznemu, a mutacje w jego genomie powstają pod wpływem różnych czynników, w tym również stosowanych w leczeniu COVID-10 leków. Jeśli chcielibyśmy uśrednić, to każdej doby dochodzi w sumie do powstawania około 50 punktowych mutacji w różnych wariantach wirusa na całym świecie. Niektóre z nich mogą rzeczywiście zwiększyć patogenny potencjał wirusa. Do tej pory jednak, mimo stosowania amantadyny na całym świecie, nie doszło do tego, by nowy „groźny mutant” z powodu jej stosowania zabijał średnio 4. na stu chorych, zamiast dotychczasowych 1-2 osób zakażonych SARS CoV2.

Jak wiemy, nie doszło również do powstania zabójczych mutacji wirusa na terenach Przemyśla, gdzie już ponad tysiąc pacjentów z COVID-19, skutecznie jak twierdzi wyleczył doktor Włodzimierz Bodnar – znany i ceniony w tamtych regionach specjalista chorób płuc, mający ponad 30-letnie doświadczenie jako lekarz praktyk, między innymi w leczeniu infekcji płuc, a stosujący amantadynę niemal od początku pandemii.

Wprost przeciwnie, według wcześniej prowadzonych statystyk śmiertelność z powodu SARS-CoV-2 na terenach, które objęte były opieką jego przychodni, była mniejsza niż na pozostałych obszarach. Jego pacjenci, którzy ciężko przechodzili chorobę, potwierdzoną testami, bardzo chętnie dzielą się niezwykle pozytywnymi opiniami, twierdząc często, że to właśnie on uratował im życie.

Zastanawiające dla społeczeństwa jest to, że leczymy pacjentów praktycznie niedziałającym i nierekomendowanym przez WHO remdemsivirem.

Link do informacji: https://www.who.int/news/item/15-10-2020-solidarity-therapeutics-trial-produces-conclusive-evidence-on-the-effectiveness-of-repurposed-drugs-for-covid-19-in-record-time

płacąc niemal 10 tysięcy złotych za leczenie jednego chorego, gdy tymczasem tania i możliwa do produkcji w polskich warunkach amantadyna jest publicznie linczowana, choć najnowsze badania wskazują, że może ona okazać się jednak skuteczniejsza.

Co więcej, istnieje szansa, że lek ten, być może w monoterapii lub, co bardziej prawdopodobne, w połączeniu z lekami o innym mechanizmie działania pozwoli zahamować rozwój choroby zaraz po jej wykryciu, kiedy jeszcze nie zdążą rozwinąć się powikłania.

Potencjalną skuteczność amantadyny w infekcji SARS-CoV-2 wśród chorych na choroby neurologiczne, w tym na chorobę Parkinsona, jako jeden z pierwszych na świecie zaobserwował wśród badanych w Lublinie pacjentów - prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak z Lublina, którego mam przyjemność i zaszczyt znać osobiście.

Schemat leczenia amantadyną COVID-19 opracował również dr hab. n. med. - Cezary Pakulski, będący kierownikiem Kliniki Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Medycyny Ratunkowej z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Schemat zatytułowany: „Czy można pokonać COVID-19?” dotyczy leczenia chorych w warunkach szpitalnych i dostępny jest tu:

https://www.machala.info/media/repository/a2020/Pakulski_C_SARS-CoV-2_w_OIT_Projekt_2020_05_11.pdf

Wracając jednak do polskich neurologów, to profesor Rejdak będący kierownikiem Katedry i Kliniki Neurologii w Lublinie oraz prezesem elektem Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, odkąd pamiętam był typem naukowca, który zawsze robił wiele, aby poznać prawdę i szukać rozwiązań mających na celu poprawę jakości, zdrowia i życia ludzkiego.
To między innymi z uwagi na jego obszerną wiedzą oraz cenny dorobek naukowy jego nazwisko znane jest wielu neurologom na całym świecie. Zaś artykuły jego autorstwa, od dawna chętnie publikowane są w renomowanych czasopismach naukowych. Publikacje, których profesor jest współautorem doczekały się około 2500 cytowań na całym świecie.

Profesor Rejdak wraz z profesorem Pawłem Griebem z Polskiej Akademii Nauk, jako pierwsi na świecie opisali możliwe ochronne działania amantadyny w infekcji COVID-19 u pacjentów z chorobami neurologicznymi. Ich doniesienia niedawno potwierdzili naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge, którzy również na poważnie zainteresowali się tematem amantadyny w terapii COVID-19.

Niebawem wśród kolejnych publikacji na temat amantadyny ukaże się artykuł naukowców z Uniwersytetu w Kopenhadze pt.:

„Amantadin has potential for the treatment of COVID-19 because it targets known and novel ion channels encoded by SARS-CoV-2.”,

co w dosłownym tłumaczeniu brzmi:

„Amantadyna ma potencjał w leczeniu COVID-19, ponieważ działa na znane i nowe kanały jonowe kodowane przez SARS-CoV-2.”

Kilka innych obiecujących prac na temat potencjalnej skuteczności amantadyny w leczeniu COVID-19 czeka już na publikację lub znajduje się u recenzentów.

Co ciekawe, autorzy tych publikacji nie mają związków i nie są finansowani przez firmy farmaceutyczne produkujące ten tani i szeroko dostępny lek. Amantadyna jest powszechnie stosowana między innymi przez chorych na Parkinsona, a więc głównie przez osoby starsze.

Kosztujący przy 100 % odpłatności - około 20 zł preparat amantadyny - Viregyt K ma również oficjalną rejestrację w leczeniu zakażenia wirusem grypy A, choć wirus ten łatwo mutuje i staje się oporny na działanie leku.

Amantadyna w przeciwieństwie do wielu leków, których próby stosowania w leczeniu COVID-19 podejmowano lub obecnie mają zastosowanie, wywołuje mniej działań niepożądanych, co podkreślają niektórzy autorzy publikacji, pisząc, że jest lekiem tanim, szeroko dostępnym i wykazującym w odpowiednich dawkach niewiele poważnych działań niepożądanych.

Jej większe dawki, proponowane przez doktora Bodnara w leczeniu COVID-19 jak wiemy mogą powodować u niektórych predysponowanych osób zaburzenia akcji serca, ale takie leczenie powinno zawsze odbywać się pod nadzorem lekarza,

Warto dodać, że wśród pacjentów leczonych przez specjalistę chorób płuc nie doszło do ani jednego zgonu w związku ze stosowaną przez niego amantadyną.

W artykule, który niebawem zostanie opublikowany, autorzy z Uniwersytetu w Kopenhadze przedstawiają amantadynę, jako: „nowy, tani, łatwo dostępny i skuteczny sposób leczenia COVID-19...”, wynikający ze zdolności leku do hamującego wpływu na białko E płaszcza wirusa, odpowiedzialne m.in. za formowanie wirionów.

Amantadyna wydaje się również działać na określane, jako „Orf10” kanały jonowe zidentyfikowane niedawno w genomie wirusa. Orf10 w rzeczywistości jest peptydem składającym się z 38 aminokwasów, którego gen znajduje się na końcu 3’ genomu SARS CoV2.

Warto dodać, że w jednym z niepełnych badań genomu przeprowadzonym w Indiach (badanie dotyczyło 339 sekwencji) zaobserwowano, że, gdy w pozostałej części genomu SARS CoV-2 występowały liczne mutacje, to peptyd Orf10 nie zawierał żadnej, a białko E tylko jedną mutację.

W związku z powyższym badacze słusznie zasugerowali, że białka te mogą być potencjalnymi celami kontrolowania pandemii COVID-19.

Zaś jak wynika z pracy, która niebawem powinna zostać opublikowana, to właśnie amantadyna jest lekiem, który działa między innymi na peptyd Orf10 oraz białko E koronawirusa.

Czy czeka nas zatem przełom w leczeniu COVID-19? Czas pokaże, tylko dajmy szansę na zbadanie skuteczności tego leku.

PDF

Zobacz także