To jest właśnie etyczne Panie Profesorze!

Dr n. med. Marek Derkacz

Opublikowano 16 czerwca 2013, 23:11

marek derkacz Fot. arch. red.
Dr n. med. Marek Derkacz

Opublikowano 16 czerwca 2013, 23:11

        Umyślne prowokacje i świadome działania zaczepne to jak wiadomo jedna z technik odwracania uwagi od spraw istotnych.   Z kolei jedną z technik manipulacji jest skoncentrowanie uwagi rozmówców na tematach pobocznych. Lekarskie autorytety w osobach prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej - dr. Macieja Hamankiewicza i przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy - dr. Krzysztofa Bukiela dały się niestety wciągnąć w dyskusję na temat Kodeksu Etyki Lekarskiej z filozofem, który w opinii znacznej części prawdziwych autorytetów z dziedziny etyki i moralności, akurat w tej kwestii nie powinien się wypowiadać. Dlaczego? Z różnych względów. Jednymi z nich są jak podają - jego wręcz skrajnie liberalne poglądy, często bardzo  kontrowersyjne i w opinii wielu wręcz niemoralne.  Jego wrogowie najczęściej zarzucają mu promowanie homo- i biseksualizmu. W jednym z jego wpisów na prowadzonym blogu można przeczytać:

„Jadąc sobie od rzecznika pociągiem Krakowa i układając w myślach list, w którym zrzeknę się powierzonej mi przez jego rzeczniczą wysokość skromnej funkcyjki przewodniczącego zespołu czegoś tam, poprzysiągłem sobie, że od tego momentu będę propagatorem wszelakich zboczeń, z czego sumiennie się odtąd wywiązuję. Oto i Robert Biedroń jest najprzystojniejszym facetem, jakiego znam, a Anna Grodzka jedną z najbardziej kobiecych kobiet, której uśmiech zaprasza, by szarmancko całować jej dłoń. Uwielbiam gejów za to, że okazują mi przyjaźń i serdeczność w sposób, na który heterycy nigdy by sobie nie pozwolili, pomni, że każdy samiec jest rywalem. Kocham wszelkie LGBT, bo poszerzają horyzonty możliwych relacji między ludźmi i rozpalają wyobraźnię. To dzięki nim zdolny jestem wierzyć, że ludzkie życie jest bogatsze i bardziej subtelne, niż jedyna znana mi z autopsji hetero-nuda poskromionych przez kobiety samców.”

        Profesor znany jest również z antyklerykalizmu i walki z kościołem. Wśród jego „słynnych” wypowiedzi znalazła się również taka:, „księdza, który powie w szkole, że homoseksualizm jest grzechem trzeba z niej wyrzucić z wilczym biletem.” Większość wywiadów z profesorem i jego blogowe wpisy można z łatwością znaleźć w Internecie.  Burzące oburzenie i karygodne są również wpisy na szczęście nielicznych zwolenników profesora na jego blogu, których niestety nie usuwa, typu:

„Panie Janie! Brawo, brawo, brawo!!!! W to „mrowisko” (chodzi o lekarzy) należy wsadzić nie tylko kij ale granat, żeby to zadufane i zapatrzone w siebie środowisko poszło w kosmos.”

         Warto wspomnieć, że tego typu pełne nienawiści wpisy nie usuwane przez moderatora strony powinny wzbudzić zainteresowanie organów ścigania, bo według Kodeksu Karnego stanowią przesłankę przestępstwa groźby karalnej. Władze uczelni, w której pracuje profesor, jeśli zależy im na renomie Uniwersytetu Jagiellońskiego również powinny dokładnie zainteresować się  całą sprawą i zapoznać się z treścią kontrowersyjnego blogu i kolekcjonowanymi tam, często pełnymi wrogości i nienawiści wpisami.

        Bez wątpienia prof. Hartman jest człowiekiem bardzo inteligentnym i do tego niezwykle przebiegłym. Filozof ten, bo według jego biografii jest bardziej filozofem niż etykiem: http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Hartman , to osoba, która jest w stanie odwrócić uwagę publiki od rzeczy ważnych i w sposób widowiskowy skierować ją na boczne tory, tak by nie mówić o rzeczywistych problemach służby zdrowia. Tak właśnie stało się w przypadku „listu ministra Arłukowicza do przyjaciół lekarzy”, który podobno został napisany we współpracy z profesorem Hartmanem.  Kolejnym planem w grze przeciw lekarzom był medialny atak na Kodeks Etyki Lekarskiej. Trudno się dziwić, że przedstawiciele władz samorządu lekarskiego i OZZL w odpowiedzi na lisy zareagowali tak emocjonalnie. Niestety ich reakcja rozkręciła machinę i rozpoczął się do niczego nie prowadzący dialog.  Jak zatem powinien zareagować świat lekarski na zarzuty kontrowersyjnego profesora, będącego bardziej showmanem, niż prawdziwym filozofem, czy etykiem, a do tego o dziwo  jeszcze zatrudnionym  przez renomowaną polską uczelnię?! Na krytykę Kodeksu Etyki Lekarskiej, tworzonego przez grupę profesjonalistów medycznych i etyków, kodeksu, który od wielu lat był uznawany za jeden z lepszych kodeksów etyki lekarskiej w Europie trudno było zareagować bez emocji. Przez dziesiątki lat nikt nie przeprowadził takiej jadowitej krytyki etycznych przepisów nazywając je m.in. mieszaniną frazesów. Skąd tyle jadu i krytyki? Skąd wola skłócenia lekarzy z pacjentami? Można jedynie przypuszczać, że wyznaczone zadanie zostało wykonane.

       Jak zatem właściwie powinni zachować się lekarze w reakcji na słowa krewkiego filozofa? Czasami pewne opinie, szczególnie te w rzeczywistości mało wartościowe i głoszone przez ludzi o wątpliwej moralności najprościej jest przemilczeć i w tym akurat wypadku byłoby to chyba najlepsze rozwiązanie.  Milczenie jak wiadomo w niektórych kwestiach może być nawet najdobitniejszym wyrazem pogardy, a dla niektórych najgorszą formą krytyki.  Jak twierdzą złośliwi, równie dobrze na temat Kodeksu Etyki Lekarskiej medialną dyskusję można by rozpocząć z jakąś gwiazdeczką polskiej estrady muzycznej, bohaterką „Tańca z gwiazdami”, czy dowolnie wybranym popularnym telewizyjnym aktorem, który lubi sobie po dobrym kielichu trochę pofilozofować.  Medialny efekt takiej dyskusji byłby zapewne bardzo zbliżony. Tutaj chodziło raczej o skuteczne odwrócenie uwagi od coraz większych problemów niedofinansowanej służby zdrowia, podpierając się i przy okazji niszcząc autorytet uczelni, jaką jest Uniwersytet Jagielloński. 

      Szanowny Panie Profesorze, choć nie posiadam tak jak Pan profesorskiego tytułu, a w dogłębnej znajomości teorii etyki, pewnie daleko mi do Pana, to jednak mam o niej pewne pojęcie (skończyłem Podyplomowe Studium Bioetyki na Uniwersytecie Warszawskim, a w przeszłości współpracowałem z Zakładem Etyki i Filozofii Człowieka ówczesnej Akademii Medycznej, a obecnie Uniwersytetu Medycznego w Lublinie).  Mam jednak nad Panem pewną przewagę, – jako lekarz praktyk, który pracował zarówno w szpitalach, poradniach, pogotowiu ratunkowym i SOR –ach z pewnością lepiej niż Pan dostrzegałem i dostrzegam coraz większą biedę polskiej służby zdrowia, bezmyślność ustawodawców i urzędników, bezradność pacjentów, których często nie stać na prywatne leczenie, a do publicznego szpitala lub poradni często ze względu na z góry określone przez płatnika limity mają bardzo ograniczony dostęp.  Czy zdaje Pan sobie sprawę, że np. czas oczekiwania na endoprotezoplastykę stawu biodrowego w niektórych placówkach w województwie mazowieckim to aż 1039 dni, czyli prawie 3 lata?! Na operację zaćmy w wielu publicznych placówkach trzeba często czekać ponad rok, podobnie jak na poradę specjalistyczną w niektórych poradniach kardiologicznych? Przykładów jest znacznie więcej.  Myślę, że doskonale zdaje Pan sobie sprawę, że nie jest to wina lekarzy, tylko systemu, który jest skrajnie niedofinansowany, a usługi w nim są limitowane. A może uważa  Pan inaczej? Tak więc, czy cały system nie jest nieetyczny?  Polski pacjent w wielu przypadkach nie doczeka operacji, bo wcześniej z powodu powikłań choroby umrze. Zapewniam Pana, że w Polsce są takie przypadki i wynikają one nie z błędnego Kodeksu Etyki Lekarskiej, a z braku etyki państwa, żałującego środków na ochronę zdrowia i leczenie swoich obywateli. Mamy jedną z najniższych w Europie liczbę lekarzy, bo ci z kolei emigrują, chcąc pracować w normalnych warunkach, gdzie urzędnicy nie straszą ich karami, których wysokość nie jest w żaden sposób adekwatna do przewinienia. Nigdzie na świecie nie znajdzie Pan kraju, gdzie za drobny niezamierzony błąd na jednej recepcie na lekarza może być nałożona finansowa kara umowna w wysokości 200 zł, czyli około 50 EURO!  W Polsce niestety jest to możliwe! Nawet doświadczeni  prawnicy twierdzą, że wysokość kar, które może stosować NFZ wobec lekarzy za drobne i niezamierzone błędy jest rażąco wygórowana:

http://www.medexpress.pl/blog/wysokosc-kar-razaco-wygorowana/5070/

Czy to jest Pana zdaniem etyczne? Czemu nie walczy Pan o godne prawo pacjentów do lepiej finansowanej opieki medycznej?  Przynajmniej takiej na poziomie średniej europejskiej? Właśnie takimi działaniami naprawdę mógłby Pan wesprzeć polskich pacjentów, a nie być jedynie „zamiatającym pod dywan” prawdziwy bród panujący w ochronie zdrowia w Polsce.

Często muszę wysłuchać pełnych żalu i rozpaczy pacjentów, którzy płaczą, bo na wizytę w publicznej poradni muszą czekać przez wiele miesięcy, a na operację czasami kilka lat. To prawda, czasami muszą dać lekarzowi „w łapę” i to jest naganne. W mojej i mam nadzieję, że i w Pańskiej opinii takie zjawiska należy piętnować i tępić, a łapówkarzy przykładnie karać.  Jak już pisałem o tym na blogu Medexpressu – wystarczy tylko chcieć.

http://www.medexpress.pl/blog/w-kazdym-stadzie-znajdzie-sie-czarna-owca/14580/

Proszę, niech Pan równie ochoczo i z entuzjazmem jak krytykuje Pan Kodeks Etyki Lekarskiej zaapeluje do swoich mocodawców, o to, co jest w tej chwili rzeczywiście najważniejsze, czyli o finansowe wzmocnienie sektora ochrony zdrowia. Potem można wspólnie, na spokojnie, bez niepotrzebnych złośliwości i przykrych uwag rozmawiać o zmianach w Kodeksie Etyki Lekarskiej. Sam Pan to pewnie przyzna, że szukanie pobocznych tematów i ich medialne nagłaśniania w czasach rozgrywającego się na naszych oczach dramatu pacjentów, spowodowanego brakiem środków na ich leczenie wygląda trochę jak odganianie patykiem osy latającej wokół małego dziecka, w czasie, gdy atakowane jest ono przez hordę rozwścieczonych bezpańskich psów. Panie Profesorze, są sprawy ważne i ważniejsze!  Najpierw rozwiążmy te najważniejsze problemy, a potem zajmijmy się tymi mniejszymi. Na spokojnie i bez zbędnych emocji.

       W jednym ze swoich wcześniejszych wywiadów powiedział Pan, że: „Decyzje etyczne, które podejmują lekarze, urzędnicy, a także sami pacjenci, przesądzają o tym, kto będzie żył.” Ciekawe czy Pana zdaniem politycy decydujący o wysokości nakładów na ochronę zdrowia w Polsce (praktycznie nakładów najniższych w całej Unii Europejskiej w przeliczeniu na % PKB i „per capita”) nie przesądzają o tym, ile osób z powodu braku dostępu do skutecznego i szybkiego leczenia umrze?! Polska służba zdrowia tonie, w coraz większych długach toną szpitale, coraz częściej pojawia się ryzyko masowych protestów w placówkach ochrony zdrowia, a zdrowie i życie wielu pacjentów z powodu skrajnego niedofinansowania systemu jest poważnie zagrożone. Wszystko przez nieudolną politykę i zaniedbanie sektora ochrony zdrowia, na który Polska przeznacza znacznie mniejsze środki niż inne kraje europejskie.  I na koniec jeszcze jedno pytanie - Czy nie bardziej pożyteczne dla pacjentów byłoby, gdyby zajął się Pan etycznymi aspektami finansowania ochrony zdrowia w Polsce, a nie odwracał uwagę od spraw dla pacjentów najbardziej istotnych?   Nieetycznych i łamiących prawo lekarzy zostawmy po prostu wymiarowi sprawiedliwości, jeśli na to zasługują niech poniosą odpowiednie kary! Z kolei uczciwi lekarze wspólnie ze swoimi i tak naprawdę oddanymi im pacjentami nie powinni więcej poddawać się manipulacji, tylko wspólnie i z determinacją walczyć o wyższe nakłady na ochronę zdrowia, lepszy dostęp chorych do leczenia oraz tańsze leki. To jest właśnie etyczne Panie Profesorze!

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31