Bogna Cichowska-Duma: Finansowanie farmakoterapii musi się zwiększyć

Iwona Schymalla

Opublikowano 19 grudnia 2019, 11:57

Iwona Schymalla

Opublikowano 19 grudnia 2019, 11:57

W najnowszym Indeksie Zrównoważonego Rozwoju Systemów Ochrony Zdrowia Polska zajęła 23 miejsce i jest to awans o dwa miejsca. Jeśli patrzymy na parametr, jakim jest dostęp do leczenia, to jesteśmy na 27 miejscu. Co należy zrobić, aby poprawić ten parametr, oczywiście rozumiany bardzo szeroko. Co zrobić, aby poprawić dostęp do terapii lekowych?

27 miejsce to bardzo odległe miejsce, biorąc pod uwagę, że cały ranking obejmuje 30 krajów. Możemy się cieszyć z dwumiejscowego awansu, ale w dalszym ciągu należy zdawać sobie sprawę, że pozostajemy w ogonie Europy. Dla kraju, który ma ambicje należeć do najbardziej rozwiniętych krajów świata, to odległe miejsce. Ewidentnie nasza ochrona zdrowia bardzo odstaje od medycyny stosowanej w krajach rozwiniętych. Jest to olbrzymie pole do poprawy dla naszego nowego rządu. Część pracy została już zrobiona. Przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku mieliśmy bardzo ożywioną dyskusję na temat zdrowia. MZ przygotowało analizę planów zmian w sektorze zdrowia na najbliższe lata. Liczymy wszyscy na ich wdrożenie. Jeśli chodzi o bezpośredni dostęp do świadczeń, to wydaje się, że dwa obszary są szczególnie istotne. Pierwszym z nich jest finansowanie. Z naszym poziomem finansowania świadczeń nie jesteśmy w stanie zbyt wysoko z tym wskaźnikiem dostępu do świadczeń medycznych w tym rankingu awansować. Obiecane 6 proc. PKB w 2024 roku to będzie stanowczo za mało. Stoimy przed demograficznym wyzwaniem starzejącego się społeczeństwa. Polacy żyją coraz dłużej. Społeczeństwa krajów rozwiniętych żyją coraz dłużej. Medycyna senioralna jest dużo bardziej kosztowna niż oferta medyczna, która powinna być skierowana do młodych ludzi. Bez dodatkowego podniesienia nakładów na zdrowie, nie zwiększymy znacząco dostępu do świadczeń.
Druga sprawa, o której szeroko mówiło się w tej debacie, to sposób organizacji ochrony zdrowia. Na pewno minister zdrowia ma na to pomysły. Jest do podjęcia szereg nie do końca popularnych decyzji. Bardzo dużo mówiło się o medycynie nastawionej na jakość, efekt dla pacjenta, żeby odejść od płacenia za procedurę, a przejść do płacenia za efekt.

Dwa obszary są najbardziej istotne, jeśli chodzi o dostęp do nowoczesnych terapii. Z jednej strony finansowanie i wzrost finansowania z drugiej właściwa ocena stosowanych terapii. W ostatnich miesiącach zapadło wiele pozytywnych decyzji refundacyjnych. Pacjenci pozytywnie zareagowali na zmiany. Innowacyjne cząsteczki ukazały się na listach. Stały się przez to bardziej dostępne dla pacjentów.

Zgadza się. Jest to krok w dobrą stronę. Został dostrzeżony przez pacjentów i organizacje ochrony zdrowia. Liczymy, że jest to pewien trend, a nie jednorazowe działanie. Jesteśmy w bardzo dobrym dialogu z MZ. Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski dostrzega pozytywy z wprowadzenia instrumentów dzielenia ryzyka. Na ostatnich listach refundacyjnych po raz pierwszy zastosowano wynikowe instrumenty dzielenia ryzyka, które polegają na tym, że płatnik ponosi koszty wprowadzenia programu, jeśli jest on najbardziej skuteczny, przynosi najlepsze efekty zdrowotne. Myślę, że wprowadzenie takiego wynikowego zarządzania środkami w zdrowiu, to kierunek w którym chce zmierzać minister zdrowia, czyli płacenie za końcowy efekt nie tylko w obszarze leków, ale też w obszarze podstawowej opieki czy specjalistycznej.

Czy środowisko interesariuszy czeka na nowelizację na dużą nowelizację ustawy refundacyjnej? Jak bardzo jest to potrzebne i na ile jest to pilna sprawa?

Nowelizacja ustawy refundacyjnej jest potrzebna. Jest akt prawny, który funkcjonuje od 2011 r. Wiele procedur stanowi bariery w dostępie do skutecznego leczenia. Mamy tu pewne rozwiązania, które wypracowaliśmy jako branża. Czekamy na otwarcie ustawy. Takie prace techniczne w przedwyborczym okresie, to nie był najlepszy moment na ich realizację. W tej chwili jesteśmy gotowi i pozostajemy w dialogu. Są to proceduralne zmiany. Mówimy tu o lepszym dostępie do terapii dla pacjentów z chorobami rzadkimi, mówimy o dostępie wtedy, gdy lek jest jedyną alternatywą dla pacjenta. Zależy nam na zwiększeniu przewidywalności całego procesu refundacyjnego, na wprowadzeniu elementów uzasadnienia decyzji refundacyjnej. Jest to niezwykle ważne nie tylko dla wnioskodawcy, ale również dla grup pacjenckich. Liczymy, że w nowej legislacji pojawią się pewne kotwice budżetowe. Wracając do kwestii finansowych, wszyscy wiemy, że finansowanie farmakoterapii w Polsce jest na bardzo niskim poziomie. Porównujemy się często z krajami unijnymi. Dotyczą tego wskaźniki WHO czy krajów OECD. Natomiast samo porównywanie z krajami grupy Grupy Wyszehradzkiej plasuje nas na samym dole rankingu. Polska wydaje na leki około 500 zł rocznie na obywatela. Słowacja wydaje powyżej 1700 zł, Czechy około 1200 zł. Musi się zwiększyć finansowanie farmakoterapii. Liczymy na to, że w ustawie znajdą się zapisy, podobnie w nowelizacji planu finansowego NFZ, który na rok 2020 przewiduje rekordowo niski wskaźnik 15,25 proc. budżetu NFZ na farmakoterapię. W ramach tych zmian legislacyjnych będziemy również rozmawiać o takich kotwicach finansowania. Wracając do pierwszego pytania, jeśli mówimy o dostępie do świadczeń i wskaźnikach zdrowotnych, to są naczynia połączone.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

INFARMA / Bogna Cichowska-Duma
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31