Bartosz Fiałek: „Cicha eutanazja”, o której pisze Stop NOP to kompletna bzdura, wynikająca z niewiedzy oraz szukania sensacji!

Fot. Tomasz Kobosz
- To jest niedopuszczalne, godzące w zawód lekarza, a przede wszystkim narażające pacjentów - mówi Bartosz Fiałek, przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego OZZL.
Patrycja Strupińska 2019-10-18 13:54

Patrycja Strupińska: 16 października na Facebook’u jednej z organizacji - Stowarzyszenia Stop NOP, pojawił się kontrowersyjny apel sugerujący, jakby w polskich szpitalach na oddziałach anestezjologii oraz intensywnej terapii dochodziło do tzw. cichych eutanazji. To niezwykle krzywdzące dla całego środowiska lekarskiego. Czy w przestrzeni publicznej jest miejsce na wyrażanie tak śmiałych opinii?

Bartosz Fiałek: Uważam, takie sytuacje nie mogą mieć miejsca w przestrzeni publicznej, ponieważ nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. To czyste pomówienia. W oddziałach intensywnej terapii leżą najbardziej chorzy pacjenci, wymagający co do zasady prowadzenia intensywnej terapii, czyli podawania specjalistycznych leków, wykonania zabiegów, które pojawiły się tym wpisie (przezskórna gastrostomia endoskopowa czy tracheostomia). W OIT przebywają najczęściej chorzy niewydolni oddechowo i krążeniowo. Stąd wymagają żywienia pozajelitowego czy przez PEG. Takie zabiegi wykonywane są po to, aby ratować ludzkie życie, a podawanie leków (wymienionych w apelu Stowarzyszenia), czyli silnych leków opioidów ma zmniejszyć duszność, wtórny lęk, a przede wszystkim ból. Odchodzący pacjenci często miewają duszność, dlatego podaje się im morfinę, która ma ją zmniejszyć, podobnie jak lęk z niej wynikający. Leki mają ulżyć umierającemu w cierpieniu, a nie go zabić jak sugeruje Stowarzyszenie. Ta „cicha eutanazja”, o której pisze Stop NOP, to kompletna bzdura, wynikająca z niewiedzy oraz szukania sensacji. Pacjenci terminalnie chorzy nie mogą umierać z bólu czy głodu. Dlatego opioidy, aby pacjenta nie bolało, aby się nie bał, a przezskórna gastrostomia, aby był odżywiany.

P.S.: W związku ze sprawą Okręgowa Izba Lekarska poinformowała na Twitterze, że szykuje zawiadomienie do Prokuratury. Słuszny ruch?

B.F.: To rzeczywiście dobry ruch i cieszy szybkie złożenie zawiadomienia przez wszystkie okręgowe samorządy lekarskie oraz Naczelną Izbę Lekarską. Zbliża się comiesięczne posiedzenie Zarządu Krajowego OZZL (18.10.2019r.). Z pewnością będziemy na nim również dyskutować, czy w zakresie kompetencji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy leży ewentualna interwencja, w jakimkolwiek zakresie formalnoprawnym wobec tego Stowarzyszenia. W przypadku, gdy znajdzie się to w polu naszych działań, to podejmiemy wszelkie dopuszczalne prawem kroki, aby przeciwdziałać bezpodstawnemu szkalowaniu lekarzy w przestrzeni publicznej. To jest niedopuszczalne, godzące w zawód lekarza, a przede wszystkim narażające pacjentów. Natychmiast po opublikowania wpisu przez Stowarzyszenie wspólnie ze środowiskiem lekarskim zareagowaliśmy, a jeżeli będzie taka potrzeba to zadziałamy jako związek zawodowy. Wierzę, że podjęte akcje przyczynią się do zniknięcia tego Stowarzyszenia, które jest dla nas wszystkich bardzo niebezpieczne...

P.S.: Czy interwencja z ramienia OZZL może być jedną z form przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się, tak nierzetelnych informacji w przestrzeni internetowej?

B.F.: Musimy się przeciwstawić nie pojedynczo, ale organizacyjnie, instytucjonalnie. Musimy przeciwdziałać praktykom, jakie podejmuje to Stowarzyszenie, bo one jest po prostu złe. Najpierw szczepionki tłumaczone autyzmem, teraz „cicha eutanazja” prowadzona na oddziałach intensywnej terapii. To jest naprawdę niebezpieczne i za daleko idące. Część osób nie pochyla się nad tym, co znajduje w internecie, lecz niestety przyjmuje za pewnik. Uważam, że Stop NOP powinno zostać zlikwidowane dla bezpieczeństwa zdrowotnego Polek i Polaków.

*****

Wczoraj wieczorem (17 października) na polecenie ministra zdrowia, podsekretarza stanu w MZ Janusz Cieszyński skierował do Prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Stowarzyszenie Stop NOP. Podkreślił, że nie ma zgody na szerzenie treści zagrażającej bezpieczeństwu i życiu pacjentów, a także godzącej w personel medyczny. Głos w sprawie zabrał również Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec, który na bieżąco bada wszelkie naruszenia praw pacjenta. Podkreślił, że przedstawione przypadki nie mają potwierdzenia w rzeczywistości.

PDF

Zobacz także