Debata Medexpressu: Zarobki ratowników i pielęgniarek

Medexpress

Opublikowano 09 pazdziernika 2018, 14:23

Medexpress

Opublikowano 09 pazdziernika 2018, 14:23

Martyna Chmielewska: Pielęgniarki podpisały z MZ oraz prezesem NFZ porozumienie w sprawie podwyżek. Porozumienie to wywołało oburzenie wśród zawodów medycznych. Pojawiły się także głosy, że różnicowanie zarobków może doprowadzić do wojny pomiędzy zawodami medycznymi. Co Państwo o tym sądzą?

Zofia Małas: Pieniądze, które były w „dodatku” zostały przyznane jeszcze przez poprzedniego ministra, pana profesora Zembalę. Powinny one wejść do podstawy wynagrodzenia. A że poszły jako „dodatek”, stało się, stworzył się przez to duży bałagan, ponieważ pieniądze te były wypłacane w różny sposób. Był z tym duży problem i jako okręgowe Izby, bo one głównie opiniowały „dodatek”, również Związki Zawodowe Pielęgniarek i Położnych na terenie całej Polski, były kompetentne do opiniowania i negocjowania sprawy wynagrodzeń, dodatku. Od początku stało się źle, że te pieniądze nie weszły do podstawy wynagrodzenia. I teraz, kiedy chcieliśmy uporządkować sprawę tych pieniędzy (4x 400 złotych brutto), które i tak są już w systemie od 2015 roku, to zrobiło się wielkie larum. I staliśmy się nagle „solą w oku” niektórych zawodów medycznych (nie atakują nas za to lekarze i farmaceuci). Dla części z nich staliśmy się pewnego rodzaju „kartą przetargową”. Tylko, że w całej polskiej służbie zdrowia zapomniano o nas, byłyśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o wynagrodzenia. Może to słowo służba ciągnie się rzeczywiście za nami i uważano, że skoro to służba, mamy kodeks z etyki oraz inne uregulowania mówiące, że pacjentowi trzeba służyć, to nie powinnyśmy żądać podwyżek. Zgoda, trzeba służyć pacjentowi najlepiej, jak potrafimy i do czego zostałyśmy przygotowane podczas kształcenia, ale również brać pod uwagę, że obecnie nie ma bumu, jaki był w latach 30, 40, 50 ubiegłego wieku, za to mamy niż demograficzny i rynek pracy, na którym poszukiwany jest pracownik. Nasza obecna młodzież chce wykonywać zawód pielęgniarki i położnej, ale godnie zarabiając. Tym bardziej, że zawód ten wymaga ustawicznego wykształcenia, przeddyplomowego wykształcenia pierwszego stopnia według dyrektywy UE, 4700 godzin pobytu w murach uczelni i kształcenie praktyczne oraz teoretyczne, potem II stopień, a następnie kształcenie podyplomowe (kursy specjalistyczne i dwuletnia specjalizacja, nadające większe kompetencje). Personel pielęgniarko-położniczy ma więc prawo oczekiwać, po pierwsze, wytyczenia ścieżki awansu finansowo-zawodowego, oraz tego, by nie był w ogonie zawodów specjalistycznych, jeśli chodzi o zarobki. My zawsze podkreślałyśmy, że inne zawody medyczne również powinny godnie zarabiać, czy to ratownicy, czy diagności, farmaceuci, technicy. Każdy ma prawo do godnego wynagrodzenia.

Adam Piechnik: Mówienie o wojnie między zawodami medycznymi to demagogia i retoryka konfliktu, która służy rządowi, bo on rozgrywa między nami sprawy finansowe. Od lat kibicuję każdej (nie boję się tego słowa) „wyszarpanej” złotówce również przez środowisko pielęgniarskie. A to dlatego, że im więcej będą zarabiały moje koleżanki pielęgniarki, tym będzie łatwiej nam, ratownikom, choćby na podstawie kodeksu pracy, żądać z artykułu 18 C, mówiącym o dyskryminacji w miejscu pracy, wyrównania do poziomu ich zarobków. Mówię o „wyszarpanych złotówkach”, bo to niełatwy proces polegający na strajkach i protestach, które spowodowały, że gdzieś drgnęło i pieniędzy znalazło się więcej. Każda złotówka wyszarpana przez pielęgniarki pozwala nam, ratownikom, oraz innym zawodom medycznym domagać się właściwych zarobków. W naszym przypadku, pogotowia ratunkowego pozwala to na pozwy z artykułu 18 C Kodeksu Pracy, dlatego, że nasze kompetencje niczym się nie różnią od pielęgniarskich. I moje środowisko ratowników medycznych już nie może się doczekać zatwierdzeń ustaleń, o których powiedziała pani prezes, bo od kiedy zostanie wprowadzona do etatu podwyżka, jaką środowisko pielęgniarek uzyskało, myślę, że lawinowo zaczną się wpłynięcia pozwów do sądów pracy. I w tym sensie możemy pielęgniarkom dziękować, za to co wywalczyły, bo wtedy my będziemy mogli przystąpić do walki.

M.Ch.: Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, powiedziała Pani w rozmowie z Medexpressem, że zawód pielęgniarki nie jest tożsamy z zawodem ratownika medycznego, że pielęgniarka musi poświęcić więcej czasu, nakładów pieniędzy, aby pracować w systemie ratownictwa. Czy to oznacza, że pielęgniarka powinna zarabiać więcej niż ratownik medyczny czy też powinni oni zarabiać podobnie?

Z.M.: Nie wypowiem się jednoznacznie w tym obszarze, bo kodeks pracy mówi o tym samym wynagrodzeniu za tę samą płacę, ale też bierze pod uwagę poziom wykształcenia. I dyskutując o zarobkach trzeba by wziąć to pod uwagę. Czy lekarz pracujący w ośrodku zdrowia, z podwójną specjalizacją, a lekarz po studiach mieliby zarabiać te same pieniądze? Nie. Nie chcę się absolutnie antagonizować z grupą zawodową ratowników medycznych, którzy są bardzo potrzebni w systemie i przyjdzie czas, kiedy nie będzie praktycznie pielęgniarek, bo jest nas coraz mniej, ale będą ratownicy, którzy mogą zagospodarować nasz obszar i niech tak będzie, bo do tego są uczeni i przygotowani. Na pewno minie jakiś czas, zanim tak się stanie i teraz nie chcę się wypowiadać, ile obecnie powinien zarabiać ratownik medyczny. Mają oni od tego swoją organizację. Z kolei my mamy swoją pielęgniarską organizację oraz związki zawodowe. I wspólnie ustaliliśmy, że jeżeli chodzi o tzw. zembalówkę, to była ona rzeczywiście „wystrajkowana”, bo w poprzednich latach rzeczywiście nic bez ostrego protestu nie mogliśmy osiągnąć. Mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia, bo mnie się bardzo podoba obecny dialog z panem ministrem, ten dialog jest i nie można mówić o nim jako o pozorowanym. Rozumiem też argumenty MZ i pana ministra, że nie da się dwudziestoletnich zaszłości w ciągu roku czy pół załatwić. To będzie trwać. Musimy się uzbroić w cierpliwość. Pracowaliśmy ponad rok dla polskiego pielęgniarstwa i położnictwa. Ta strategia powstała, ale również jest rozłożona w czasie, określa co będzie za rok, dwa lata czy piętnaście lat. Mamy kryzys kadr medycznych, nie tylko pielęgniarski (on jest najbardziej widoczny z powodu średniej wieku pielęgniarek czyli 52 lata). Jeżeli nie podwoimy liczby kadr wchodzących do sytemu, to nie utrzymamy nawet niechlubnego wskaźnika 5,2 na 1000 mieszkańców według OECD (w UE wynosi dwa razy tyle). To jest problem, więc nam nie zależy na antagonizowaniu się z innymi zawodami medycznymi, bo każdy jest do czegoś w systemie przygotowany i bardzo w nim potrzebny. Jest za mało wszystkich pracowników w służbie zdrowia. Patrząc na kraje OECD czy UE, widzimy, że jest w nich zawód pomocniczy dla pielęgniarki, nawet w Czechach czy Słowacji jest powszechna asystentka pielęgniarki, pomoc pielęgniarska. Natomiast u nas jest to w bardzo nikłej skali. Mówi się jeszcze o innych zawodach np. o sekretarce medycznej, oczywiście, że jesteśmy za, bo pielęgniarka nie ma czasu na biurokrację i szkoda jest posadzić pielęgniarkę w recepcji czy rejestracji, bo jej kształcenie za drogo kosztuje państwo i ona ma być przy pacjencie.

Adam Piechnik: Jeśli chodzi o zarobki pielęgniarek i ratowników medycznych, to Kodeks Pracy ujmuje to w artykule 18 C jasno i wyraźnie. Nie ma sensu wchodzić w dyskusję na temat uprawnień obu zawodów. W karetce ratownictwa medycznego uprawnienia ratownika i pielęgniarki są tożsame, oboje mogą i powinni wykonywać te same czynności, nie ma tu różnic. W związku z tym, zgodnie z artykułem 18 C Kodeksu Pracy należy im się to samo wynagrodzenie. Dziwię się ludziom, którzy imputują bycie przedstawicielami naszego środowiska, dlatego, że porozumienia zawierane z rządem, noszące w sobie zapisy niezgodne z kodeksem pracy, to kuriozum. Podpisując porozumienie, sankcjonując w ten sposób nierówne zarobki, z punktu widzenia samego prawa jest rzeczą niedopuszczalną. Podpisano porozumienie, w którym będą trzy dodatki, podczas, gdy obecnie zaczyna się wypłacać ich cztery, pielęgniarkom pracującym w tym samym miejscu. Łamie to zapisy kodeksu pracy. Mam nadzieję, że moje środowisko będzie potrafiło w końcu podjąć jakąś inicjatywę, by w przestrzeni prawnej naciskać rząd. Są takie apele, żebyśmy po prostu zebrali pieniądze na reprezentującą nas kancelarię prawną i wystąpili pozwem grupowym przeciwko rządowi polskiemu Myślę, że sprawę wygramy, jeśli nie tu, to w Strasburgu. Być może rząd się ugnie w końcu, jak znowu parlament UE będzie go krytykował, walił po łbie. Kiedy spotykaliśmy się razem na PZM, apelowano do rządu od strony ekonomicznej, mówiono, że cała ochrona zdrowia wymaga dofinansowania w myśl prostej zasady – inwestycji, bo zdrowy obywatel to potencjalny płatnik. Pan Morawiecki, były minister finansów, nie potrafi zrozumieć prostej zasady, że dofinansowanie tego systemu jest dobre dla gospodarki, dobrze zarabiający obywatel to jest ten, który wydaje w kraju pieniądze i napędza gospodarkę. Trzeba dofinansować ten sektor gospodarki, bo mniej ważne są poszukiwania źródeł geotermalnych czy finansowanie rozgłośni radiowej czy telewizyjnej.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

nipip / zarobki pielęgniarek / Zofia Małas / zarobki ratowników / Adam Piechnik
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31