Diagności laboratoryjni podzieleni

Medexpress

Opublikowano 10 listopada 2016, 07:47

ThinkstockPhotos-485339255 Fot. Thinkstock/Getty Images
Medexpress

Opublikowano 10 listopada 2016, 07:47

W opinii Pracodawców RP podczas posiedzenia, które odbyło się piątego października, zostało przedstawionych wiele nieścisłych opinii oraz demagogicznych argumentów na temat prywatnych firm wykonujących badania diagnostyki laboratoryjnej. Jest to tym bardziej zdumiewające, że to właśnie te firmy są liderami i pionierami we wdrażaniu europejskich norm jakości PN-EN ISO 15189, dla której jednostką akredytującą jest państwowy podmiot podlegający pod Ministerstwo Rozwoju – Polskie Centrum Akredytacji. Prywatne laboratoria należy także wyróżnić za wprowadzenie systemów zdalnej walidacji, dzięki czemu istnieje możliwość wykonania badania zgodnie z prawem i pod pełnym nadzorem w ośrodkach małych, w których nie ma możliwości znalezienia specjalisty – np. z zakresu serologii transfuzjologicznej.
Zdaniem Pracodawców w trakcie posiedzenia zarówno przedstawiciele Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych, jak i Konsultant Krajowy w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej przedstawili informacje, które nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Niestety, były one później powielane w mediach (np. 14 października br. w Rynku Zdrowia). Pracodawcy RP postanowili odnieść się do najbardziej bulwersujących ich zdaniem stwierdzeń:

1. „Wydzielanie laboratoriów ze struktur szpitali i przekazywanie podmiotom zewnętrznym w formie outsourcingu, powoduje nastawienie laboratorium, które funkcjonuje na terenie szpitala, na zysk, a nie na prowadzenie świadczeń́ medycznych.”

Laboratoria outsourcingowe nie są wydzielane fizycznie ze szpitali, pozostają na ich terenie, a personel laboratoriów pozostaje w ścisłym kontakcie ze szpitalem. Umowy pomiędzy szpitalami a firmami zajmującymi się outsourcingiem przewidują obowiązek udzielania świadczeń, szpitale mają prawo do reklamacji i żądania powtórek w wątpliwych przypadkach, badania szpitalne mają priorytet nad pozaszpitalnymi – zasady współpracy są ściśle określane w SWKO i w umowie i dokumenty te są publicznie dostępne.


2. „diagności, (…) zmuszani są̨ do niezgodnej z prawem zdalnej autoryzacji. Czyli nie ma diagnosty nawet w miejscu wykonywania badania.”

Żaden przepis prawny nie wskazuje, za pomocą jakich środków technicznych czynność autoryzacji ma być wykonana ani w którym laboratorium może być to dokonane. Wobec postępu technicznego, a także wskutek braku diagnostów w małych ośrodkach telemedycyna jest jedyną szansą na dostęp obywateli do świadczeń diagnostyki laboratoryjnej. Należy zwrócić uwagę, że lekarze mają taką możliwość uregulowaną w ustawie o zawodzie lekarza. W praktyce lekarze w trybie telemedycyny wykonują ocenę zdjęć radiologicznych, a jest to co najmniej tak samo skomplikowane jak autoryzacja badań diagnostyki laboratoryjnej. Więcej, taka czynność w przypadku lekarza nierzadko od razu jest diagnozą. W przypadku diagnostów nie ma tak jednoznacznego przyzwolenia na telemedycynę, ale generalna zgoda na czynności telemedycyny znajduje się w ustawie o działalności leczniczej. Jeśli nie będzie możliwa telemedycyna (autoryzacja zdalna), grozi nam zamknięcie większości pracowni serologicznych w małych i średnich szpitalach, a także wielu laboratoriów w mniejszych ośrodkach. W wielu mniejszych laboratoriach, w których nie ma odpowiednio wykwalifikowanego personelu medycznego i nie potwierdza się wyników badań za pomocą telemedycyny, łamane jest prawo!


3. „Badania wykonują̨ technicy lub osoby o wykształceniu biologicznym.”

Uważamy, że to zdanie wprowadza w błąd opinię publiczną, gdyż osoby o takich kwalifikacjach mają zgodnie z prawem uprawnienia do wykonywania czynności diagnostyki laboratoryjnej z wyłączeniem autoryzacji wyniku. I w taki sposób – wykonując badania za pomocą dostępnego odpowiednio kwalifikowanego personelu, a autoryzując za pomocą nowoczesnych środków technicznych, zapewniamy świadczenia w wielu mniejszych ośrodkach mieszkańcom mniejszych miast.


4. „Diagności mający specjalizację często pełnią fikcyjną funkcję kierownika.”

Diagnostów ze specjalizacją jest niewystarczająca liczba w stosunku do liczby laboratoriów. Funkcja kierownika nie jest fikcyjna: żadne prawo nie zabrania pracy w kilku miejscach, jeśli człowiek dobrze wykonuje swoje zadania. Ci z diagnostów, którzy kierują większą liczbą placówek biorą na siebie większą odpowiedzialność, ale mają do tego stworzone odpowiednie warunki. I znów: wielu lekarzy jest kierownikami w kilku miejscach i nie ma zastrzeżeń do takich praktyk. Jeśli nie byłoby takiej praktyki jak zapewnienie nadzoru przez fachowca w kilku miejscach, to mniejsze ośrodki pozostałyby bez laboratoriów – bowiem nie ma dostępnych specjalistów. Praktyka sprawowania funkcji w kilku laboratoriach dotyczy zwykle małych placówek, gdzie nakład pracy kierownika jest nieporównywalnie mniejszy niż w tych dużych. Poza tym nie stwierdzono nigdzie, aby laboratorium prowadzone przez kierownika, który jest także kierownikiem w innym miejscu, udzielało świadczeń nieprawidłowo. Mamy więc do czynienia ze sztucznie tworzonym problemem.


5. „NIK przedstawiła protokół dotyczący dwóch lat kontroli polskich szpitali pod względem outsourcingu – bardzo negatywny.”

Raport NIK o outsourcingu dotyczył nie tylko laboratoriów, ale generalnie zawierania umów outsourcingowych. Negatywnie oceniono tryb zawierania umów w części kontrolowanych szpitali, negatywnie oceniono wybór oferenta wyłącznie na podstawie ceny (obecnie prawo poprawiono i nakazuje ono uwzględnianie przy ocenie także takich czynników jak: jakość, ciągłość, kompleksowość, dostępność). Wypowiedź może być odczytana jako zrelacjonowanie krytyki NIK pod adresem outsourcingu w laboratoriach – co faktycznie nie miało miejsca. Także stwierdzenia o odpowiedzialności nie mają pokrycia w faktach: w umowach outsourcingowych nie spotyka się wyłączenia odpowiedzialności żadnej ze stron – odpowiedzialność jest solidarna, co i tak jest lepszą sytuacją z punktu widzenia szpitala, bo trzecia strona bierze na siebie część odpowiedzialności, która inaczej spadłaby na szpital. Należy przy tym nadmienić, że o ile szpitale bardzo często nie spełniają wymogu posiadania polisy OC, tak nie zdarza się to w przypadku outsourcingu, w którym posiadanie takiej polisy (często wyższej niż minimum wynikające z przepisów prawa) nie byłoby wymogiem wobec partnera prywatnego.


6. „w (…) umowach (outsourcingowych) jest tak, że powyżej pewnego limitu badań ceny są̨ 2-3 razy wyższe, a limit badań co roku się̨ zwiększa, wiec w końcu zostaje przekroczony i ostatecznie szpital płaci za to laboratorium outsourcingowe dużo więcej.”

To jest nieprawda. Analiza umów wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie: wiele szpitali stosuje degresywne sposoby płatności, a analizy wykonywane przez szpitale pokazują wciąż na atrakcyjność outsourcingu.


7. „mam niezwykle alarmujące protokoły z kontroli tego, co się̨ dzieje w niektórych outsourcingowych laboratoriach. W aparatach wyłączone są̨ tak zwane flagi. Flagi są̨ to ostrzeżenia, że wynik jest zły. Kierownikiem laboratorium jest osoba zatrudniona na umowę̨ zlecenie na 1/5 etatu – bywa co trzeci dzień.”

Osoba mówiąca coś takiego powinna albo wszcząć kontrolę, jeśli ma takie uprawnienia, albo zawiadomić instytucję, która jest powołana do przeprowadzenia takich kontroli – a nie dzielić się takimi informacjami w mediach. Jednocześnie z pełną odpowiedzialnością zaznaczamy, że w żadnym z laboratoriów zrzeszonych w Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej – a reprezentujemy większość laboratoriów outsourcingowych – takie praktyki nie mają miejsca.

Źródło: Pracodawcy RP

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

pracodawcy rp / diagności laboratoryjni
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31