Dramatyczna sytuacja w szpitalu w Kolbuszowej

Fot. Getty Images/iStockphoto
- Szpitalne laboratorium z powodu choroby pracowników zostało zamknięte do odwołania. Wykonywane są tylko pilne badania ratujące życie pacjentom. Bez laboratorium szpital nie może funkcjonować - powiedziała w rozmowie z Medexpressem dr n. med. Matylda Kłudkowska z Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.
Medexpress 2018-10-10 14:43

Martyna Chmielewska: Dlaczego w szpitalu w Kolbuszowej laboratorium zostało zamknięte do odwołania?

Matylda Kłudkowska: Z powodu choroby pracowników szpitalne laboratorium zostało zamknięte do odwołania. Wykonywane są tylko badania pilne, ratujące życie. Bez laboratorium szpital funkcjonować nie może. Prawdziwym powodem dramatycznej sytuacji w szpitalu w Kolbuszowej jest niedocenienie pracy pracowników laboratoriów, która przekłada się na przewlekły stres, przepracowanie, spadek odporności, zwiększoną podatność na patogeny. Pracownicy laboratoriów chętnie porównują się do innych grup pracujących w ochronie zdrowia, które podpisały porozumienie z ministrem zdrowia. Wypadamy źle w porównaniu do lekarzy, ratowników, pielęgniarek, którym udało się uzyskać dodatki. Myślę, że cierpliwość pracowników laboratoriów dobiegła końca. Najpoważniejsza sytuacja w tej chwili jest w szpitalu w Kolbuszowej. Trudna sytuacja kadrowa dotyczy także szpitala w Mielcu…Atmosfera z dnia na dzień robi się coraz bardziej napięta….

M.Ch.: Czy nieobecność pracowników w szpitalu w Kolbuszowej jest formą protestu?

M.K.: Nie nazywamy tego protestem. Pracownicy są po prostu chorzy i przebywają na zwolnieniach lekarskich. Jako związek zawodowy zainicjowaliśmy pierwszą akcję polegającą na wysłaniu pisma ze wszystkich laboratoriów w Polsce do ministra zdrowia. Akcja spotkała się z odzewem pracowników laboratoriów. Natomiast nie dostaliśmy w tej kwestii odpowiedzi z MZ. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że MZ nie zamierza rozmawiać z innymi grupami zawodów medycznych, oczywiście poza tymi, z którymi zdążyło się już porozumieć.

M.Ch.: Czego oczekuje Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych od Ministerstwa Zdrowia?

M.K.: Chcemy, aby potraktowano nas na równi z pielęgniarkami, lekarzami, ratownikami. Zdążyli się już oni porozumieć z ministrem zdrowia. To co proponuje MZ w ustawie o sposobie ustalania wynagrodzenia minimalnego, nie koreluje z poziomem naszego wykształcenia i zaangażowania w pracę. Ustawa generuje podwyżki od 5 do 30 złotych brutto. Pracownicy laboratoriów dostają podwyżki w kwocie 5 złotych czy np. 8,50 zł. Informacje o takich kwotach otrzymujemy z wielu miast w Polsce. Na forach internetowych zrobiło się o tym głośno po tym, jak jeden z diagnostów z dużego miasta centralnej Polski opublikował swój odcinek z wypłatą. Otrzymał podstawę w wysokości 2300 zł brutto, a po odciągnięciu podatków 1595 złotych netto.

M.Ch.: Jakie działania podejmie Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych, jeśli MZ nie pójdzie na ustępstwa?

M.K.: Na bieżąco monitorujemy sytuację. Nie wiemy jeszcze, jakie podejmiemy działania w tej kwestii.

M.Ch.: Pacjent powinien być priorytetem w ochronie zdrowia. Czy w szpitalu w Kolbuszowej pacjenci mają zapewnione bezpieczeństwo?

M.K.: Pacjenci zawsze są zabezpieczeni. Badania są wykonywane w trybie pilnym. Pacjent jest dla nas priorytetem. Zaznaczamy to zawsze podczas każdej akcji protestacyjnej. Pacjent podczas nadchodzących wyborów będzie mógł pokazać swoje zadowolenie bądź niezadowolenie z istniejącej sytuacji w ochronie zdrowia.

PDF

Zobacz także