Ile cukru w cukrze, czyli gdzie trafią pieniądze z podatku?

Fot. Getty Images/iStockphoto
W czwartek rano Sejm skierował projekt ustawy o opłatach od tzw. małpek i słodzonych napojów do Komisji Zdrowia. Tempo prac nad projektem będzie ekspresowe – o 13.00 zajmie się nim komisja, wieczorem planowane jest drugie czytanie. Projekt zostanie uchwalony, najprawdopodobniej, w piątek – czyli na następnym posiedzeniu Sejmu. Przepisy mają wejść w życie 1 lipca.
Medexpress 2020-02-13 12:58

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów zakłada wprowadzenie opłat od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml - tzw. małpek oraz słodzonych napojów. Sejm w czwartek rano nie zgodził się z wnioskiem Koalicji Obywatelskiej o odrzuceniu projektu w pierwszym czytaniu, nie poparł też wniosku klubu PSL-Kukiz’15 o skierowanie go dodatkowo do Komisji Rolnictwa.

Zgodnie z projektem, przedsiębiorcy prowadzący sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży na podstawie zezwolenia będą zobowiązani do wniesienia opłaty związanej ze sprzedażą napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml. Ma to być 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml. Pieniądze mają trafić w połowie do gmin, w 42 proc. do NFZ na edukację, profilaktykę i świadczenia z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień, 8 proc. zasili budżet PARP.

Projekt zakłada też wprowadzenie opłaty od napojów słodzonych, podzielonej na część stałą i zmienną. Opłata stała to 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, dodatek 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna), opłata zmienna to 5 gr za każdy gram cukru powyżej 5 gram/100 ml - w przeliczeniu na litr napoju. Dochody z tego tytułu mają wpływać do NFZ i muszą być przeznaczone na edukację i profilaktykę oraz na świadczenia opieki zdrowotnej związane z utrzymaniem i poprawą stanu zdrowia świadczeniobiorców z chorobami rozwiniętymi na tle niewłaściwych wyborów i zachowań zdrowotnych, w szczególności z nadwagą i otyłością.

- Dlaczego pracujemy nad tym projektem? Przede wszystkim ze względu na to, że w Polsce systematycznie rośnie spożycie cukru. W ciągu ostatniej dekady o 12 kg na głowę Polaka. Rośnie otyłość, w szczególności wśród dzieci. W ciągu tej samej dekady odsetek dzieci, które cierpią na nadwagę, wzrósł o 20 proc. – wyliczał w środę wieczorem w Sejmie, podczas pierwszego czytania projektu, wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. - Mamy trzy miliony osób, które cierpią na cukrzycę. A badania jednoznacznie dowodzą, że nadmierne spożycie napojów słodzonych zwiększa o 26 proc. szansę na zapadnięcie na cukrzycę typu 2 – podkreślał.

Z kolei w sprawie „małpek” – ich udział w sprzedaży napojów alkoholowych wzrósł w ostatnich kilku latach o 20 proc. - To jest zjawisko, które cały czas narasta i które stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia Polaków – mówił Cieszyński.

- Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował szczegółowy raport dotyczący wpływu nadmiernego spożycia cukru i w szczególności napojów słodzonych na zdrowie Polaków. Tam jest bardzo dokładnie wskazane jakie są skutki nadmiernego spożycia cukru. Skutki liczone w miliardach złotych wydawanych każdego roku na leki, na świadczenia, na pomoc osobom, które właśnie przede wszystkim ze względu na nadmierne spożycie cukru zapadły na choroby cywilizacyjne, takie jak cukrzyca, ale także choroby układu krążenia czy choroby nowotworowe.

Projekt poparł klub Prawa i Sprawiedliwości, kluby opozycyjne nie zostawiły na nim suchej nitki. - Ten projekt ma bardzo ładny tytuł: o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów. Ale gdy weźmiemy do ręki te dwadzieścia stron projektu ustawy i je przeczytamy, to o zdrowiu to tu słowa nie ma, o profilaktyce to tu słowa nie ma, o chorobach cywilizacyjnych związanych z otyłością słowa nie ma – mówił Jarosław Urbaniak (KO). - To żaden projekt, który walczy z otyłością Polaków, tylko 41. nowy podatek PiS-owski wprowadzony od 2015 r.

Poseł Marek Rutka (Lewica) przywoływał dane dotyczące spożycia alkoholu. - Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych odsetek pijących ryzykownie i szkodliwie jest szacowany na 18,6 proc. W spożyciu czystego alkoholu zbliżamy się do rekordowego roku 1980, kiedy to statystyczny obywatel wypijał pod różnymi postaciami 11,8 l alkoholu. Obecnie ten wynik wynosi 11,6 l, z czego aż 8,5 l to wódka.

Poseł podkreślał, że po wprowadzeniu zmian wódka gorzka o pojemności 200 ml zdrożeje z 11 zł do 13 zł. Tymczasem według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych opłata, która skutecznie zniechęcałaby do zakupu przedmiotowych małpek, powinna wynosić od 1,5 zł do 2 zł za każde 10 g czystego alkoholu, tak aby cena tej butelki wynosiła nie, jak powiedziałem wcześniej, 13 zł po podwyżce, tylko od 24 zł do 32 zł – podkreślał. - Wobec powyższego proponujemy wzrost opłaty dodatkowej do poziomu wnioskowanego przez PARPA i wprowadzenie minimalnej wielkości opakowania w przypadku alkoholi wysokoprocentowych – 500 ml – stwierdził.

- Projekt zmian nie ma na celu uzdrowienia polskiego społeczeństwa, lecz uzdrowienie polskiego budżetu. To typowa zbiórka pieniędzy przez rządzących w obszarach, które jeszcze można opodatkować – mówił w imieniu PSL-Kukiz’15 Dariusz Klimczak. - Jak można łączyć w jednej nowelizacji trudną kwestię dotyczącą ograniczenia spożycia tzw. małpek i słodzonych napojów – a pierwotnie jeszcze suplementów diety – kiedy wiadomo, że wszystkie te kwestie powinny być rozpatrywane osobno? (…) Co łączy te wszystkie zagadnienia? Pieniądze, które mają popłynąć szerokim strumieniem do budżetu państwa – mówił poseł.

- Tak naprawdę nie chodzi tutaj o zdrowie, bo gdyby chodziło o to, żeby ludzie przestali pić słodzone napoje, a zaczęli pić zdrową wodę mineralną, to nie wprowadzilibyście w ubiegłym roku podwyżki VAT-u na wodę mineralną – wtórował poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

PDF

Zobacz także