Jest nadzieja dla pacjentów cierpiących na przewlekłą postać migreny

Fot. MedExpress TV
Ok. 20 proc. kobiet i 10 proc. mężczyzn cierpi z powodu napadów migreny. Prof. Adam Stępień, kierownik Kliniki Neurologii WIM, mówi o obecnych i nowych terapiach w leczeniu tej dolegliwości.
Iwona Schymalla 2018-08-10 07:46

Czym jest migrena? Są pacjenci, którzy mówią, że nie mogą funkcjonować z dolegliwościami migreny.

Migrena jest często samoistnym bólem głowy. Doświadcza go około 20 proc. kobiet i 10 proc. mężczyzn. Większość osób nawet nie wie, że ma migrenę, traktując swój ból głowy jako epizodyczny, nie korzysta z porad lekarza i leczy się samemu dostępnymi lekami przeciwbólowymi.

Migrena nie jest jednorodną jednostką chorobową. Występuje w postaci epizodycznej i przewlekłej. Postać epizodyczna polega na okresowo występujących napadach bardzo silnego bólu, które trwają od kilku do kilkunastu godzin. Z tą postacią migreny najczęściej potrafimy sobie dobrze poradzić. Jest wiele leków przerywających napad bólu. Natomiast postać przewlekła to ta postać choroby, w której migrena ewoluuje. Zmienia się częstość występowania napadów, stają się one coraz częstsze, niejednokrotnie tracą swoją wyrazistość – pojawia się aura migrenowa: nudności, wymioty, światłowstręt, natomiast sam ból głowy staje się nieco łagodniejszy, ale za to bardziej przewlekły - trwa kilka dni, u niektórych nawet kilkanaście dni w miesiącu. Wówczas jest to dość duży problem nie tylko dla pacjenta, ale także jest to problem społeczny i ekonomiczny, problem dla służby zdrowia. Niestety ta postać migreny jest słabo reaktywna na leczenie. W migrenie epizodycznej napady bólu przerywamy lekami nieswoistymi, takimi jak przeciwzapalne leki niesteroidowe, których jest duża gama. Są leki selektywne, tzw. tryptany, które skutecznie przerywają występowanie napadu w krótkim czasie u 70 proc. pacjentów. W migrenie przewlekłej sytuacja jest odmienna. Tylko połowa pacjentów odczuwa poprawę po stosowanych lekach przeciwbólowych. Tych leków jest niewiele. W praktyce dysponujemy czterema preparatami: trzema doustnymi i jednym do ostrzykiwania głowy. Jednak ich skuteczność jest umiarkowana i z tego powodu wielu chorych rezygnuje z leczenia, a niejednokrotnie też z powodów niepożądanych tego leczenia, bo tego typu leki przeciwpadaczkowe czy przeciwdepresyjne mają konkretne działania niepożądane.

W tej chwili nowością w leczeniu migreny są przeciwciała monoklonalne. Jest to zupełnie nowa grupa leków, które ingerują w mechanizm patogenetyczny. Przeciwciała monoklonalne są immunoglobulinami. Są to leki blokujące uwalnianie pewnych substancji, neuropeptydów, w ośrodkowym układzie nerwowym, przez co naczynia mózgowe nie ulegają rozszerzeniu. A peptyd jest jednym z najsilniej rozszerzających naczynia w organizmie związków. Zablokowanie reakcji naczynioaktywnej powoduje, że napad bólu ustępuje.

Czy nowa substancja, erenumab, może być przełomem w leczeniu migreny? Komisja Europejska wydała pozytywną decyzję dotyczącą dopuszczenia do obrotu w UE tej nowej terapii.

Rzeczywiście mamy do czynienia z pewnym przełomem w leczeniu napadów migreny w postaci przewlekłej. Są na razie cztery cząsteczki w fazie klinicznej. Jedna cząsteczka została już dopuszczona, czyli właśnie erenumab. Trzy kolejne oczekują na rejestrację lub są w końcowej fazie badań klinicznych. Przełom polega na tym, że podawanie tego leku powoduje całkowite zahamowanie występowania napadu na dłuższy okres. Lek podawany jest raz w miesiącu. To bardzo wygodna forma dla pacjenta. Ból głowy zostaje zniwelowany, ustępuje u większości pacjentów. Reakcja na lek jest już widoczna po dwóch, trzech dniach jego przyjmowania. Wyniki badań klinicznych są bardzo zachęcające. Myślę, że zostaną one potwierdzone w praktyce.

Jaki jest profil pacjenta, który dobrze zareaguje na tę nową terapię?

Myślę, że na tego typu terapię zareaguje większość pacjentów z migreną przewlekłą. Pewnym problemem może być odróżnienie migreny przewlekłej od przewlekłego, napięciowego bólu głowy. W tej drugiej postaci pacjenci pewnie nie odniosą korzyści, bo mechanizm powstawania bólu jest inny. Ale jeżeli chodzi o grupę pacjentów z migreną przewleką, myślę, że odsetek będzie faktycznie duży.

PDF

Zobacz także