Koronawirus pustoszy kraje Trzeciego Świata

Fot. Getty Images/iStockphoto
Jeśli tak wielkie spustoszenie COVID-19 uczynił w bogatych krajach Zachodu, to jak bardzo zrujnował on służbę zdrowia w najbiedniejszych państwach? Odpowiedzi, często szokujące, w artykule Krzysztofa Boczka.
Krzysztof Boczek 2020-07-17 10:07

– Ta pandemia przyniosła cierpienie, strach i śmierć każdej populacji. Ale jej wpływ nie jest dzielony sprawiedliwie (…). Kryzys pogłębia i wzmacnia istniejące nierówności – w przemówieniu wygłoszonym w Radzie Ekonomiczno-Społecznej Organizacji Narodów Zjednoczonych (ECOSOC) tak mówił szef Lekarzy Bez Granic, dr Christos Christou. Opisywał problemy, jakie w czasie pandemii stwarzają kraje – restrykcje powodują, że personel MSF nie może pomagać potrzebującym. Jeśli mają dostęp do pacjentów, to brak dostaw środków do leczenia. Jeśli są leki, to brak zabezpieczeń dla personelu.

Z powodu tych trudności MSF musiał zawiesić działalność pediatrycznego oddziału chirurgii w Monrowii w Liberii. Podobny los spotkał dziesiątki takich placówek MSF na świecie: w Bangladeszu, Haiti, Demokratycznej Republice Konga, Republice Środkowej Afryki i innych krajach, gdzie poza MSF-em służba zdrowia jest szczątkowa lub nie istnieje. W północnej Syrii z 279 ośrodków zdrowia w czasie pandemii w pełni działały tylko... 3! – Wpłyńcie na rządy, niech zniosą restrykcje i pozwolą na działania pracowników organizacji humanitarnych – apelował dr Christou.

120 mln niezaszczepionych

COVID-19 wytwarza już fale dewastujące co się da: zwiększa biedę, niedożywienie i śmiertelność. A to dopiero początek tsunami zniszczeń, jakie przyniesie koronawirus. W kwietniu aż 24 najbiedniejsze kraje świata przełożyły programy szczepień z powodu pandemii. 120 mln osób, głównie dzieci, nie zostało zaszczepionych o czasie i tym samym jest narażonych na niebezpieczne choroby. Miliony osób z HIV/AIDS, żółtaczką typu C teraz jest pozostawionych bez żadnej opieki.

W Meksyku, Malezji, Salwadorze i Syrii mobilne kliniki MSF przestały działać lub musiały znacząco ograniczyć swoją działalność. W Pakistanie przestano leczyć leiszmaniozę, zawieszono działalność porodówek w górzystym Peszawarze. W Nigerii, ze względu na zatrucia ołowiem, MSF musiał zamknąć większość placówek. W Bangladeszu, Kongo, Afganistanie, Sierra Leone i Egipcie aż o połowę spadła liczba osób, które zgłaszają się do placówek zdrowotnych MSF-u. A to czas, gdy śmiertelne żniwo zbiera malaria i niedożywienie. Brak opieki zdrowotnej tylko podwyższa te tragiczne dane. Ludzie wolą zostać w domach ze strachu, bo nie mają możliwości, by dostać się do przychodni.

W niektórych państwach wprowadzono godzinę policyjną i nocami nie tylko nie działa publiczny transport, ale nawet taksówki. W Kenii matki rodzące nocą nie mają szans dotrzeć do szpitala, co naraża je na komplikacje okołoporodowe. Trudności w działalności odczuło praktycznie wszystkie 450 placówek MSF-u w 70 państwach świata.

Jemen – śmiertelność ponad 50 proc.!

W szpitalu w Sana – stolicy Jemenu – brakowało wszystkiego: leków, środków ochronnych, sprzętu. Ale kiedy pojawili się pierwsi pacjenci z COVID-19 zabrakło też personelu – lokalni lekarze i pielęgniarki przestali przychodzić do placówki. Zniknęli. Tak przestraszyli się wirusa, przed którym nie mieli się nawet jak chronić.

– Pojawienie się COVID-19 tutaj wywołało panikę – przyznaje Claire HaDuong, szefowa misji MSF w Jemenie.

W szpitalu w Sanie oddział intensywnej terapii ma 15 łóżek. Te są w pełni zajęte od I połowy maja. Rotacja na nich jest bardzo duża. – Ludzie wchodzą na pogotowie, ale są już głęboko pozbawieni tlenu, nie zdając sobie z tego sprawy, i umierają w zaskakująco krótkim czasie. To szokujące – mówi dr Nizar Jahlan, kierownik medyczny MSF w Sanie. W placówce Lekarzy Bez Granic w Adenie, w maju w ciągu kilku godzin od pojawienia się w szpitalu zmarły aż 143 osoby z 279 pacjentów. Ponad połowa! – Pracuję na oddziałach intensywnej terapii od ponad 14 lat, ale nowością dla mnie jest dramatyczny sposób, w jaki umierają teraz ludzie – zaznacza dr Jahlan. Co chwila personel sprawdza poziom tlenu u tych pacjentów, którym jest on podawany. – Czasami wyglądają dobrze, a gdy robimy kolejną kontrolę poziomu tlenu już są nieżywi. Inni się gapią, gapią i nagle umierają. Po prostu przestają oddychać – opisuje dr Musa pracujący w Adenie. Umierają młodsi ludzie niż w Europie, głównie mężczyźni, 40-, 60-letni.

W Adenie z 10 zgonów dziennie przed pandemią, w maju śmiertelność podskoczyła do 80–90 dziennie. Dziennikarze z drona filmowali rzędy świeżo wykopanych grobów.

Przerażeni i spanikowani Jemeńczycy idą do szpitala dopiero gdy jest naprawdę źle. I niestety zazwyczaj jest już za późno na ratunek. Tak się boją. Strach podsyca dramatycznie rosnąca śmiertelność wśród mieszkańców. Choruje wielu lekarzy i personel medyczny – większość kolegów po fachu dr. Jahlana, on sam i jego rodzina, przechodzili już silne gorączki i trudności w oddychaniu.

– 5 lat wojny w Jemenie doprowadziło system opieki zdrowotnej do upadku w znacznej części. COVID-19 dokonał reszty spustoszeń. Wiele szpitali w obawie przed wirusem całkowicie zamknięto – dodaje Claire HaDuong.

Dr Jahlan w I połowie czerwca szykował się do powrotu do pracy, po przejściu zakażenia koronawirusem. – Czy ty jesteś szalony?! – z niedowierzaniem pytało się wielu jego kolegów lekarzy.

Zero respiratorów

W Sudanie Południowym jest więcej wiceprezydentów (5) niż respiratorów w szpitalach (4). Na 11 mln ludzi! Republika Środkowej Afryki ma 3 takie urządzenia na 5 mln mieszkańców, Liberia z podobną liczbą poddanych ma 7 respiratorów. Ale jeden z nich jest w ambasadzie USA. W takiej Republice Demokratycznej Kongo 1 respirator przypada na ponad 20 mln mieszkańców. Ale to i tak nie jest źle, bo 10 krajów Afryki nie ma w ogóle respiratora. Ani jednego! Na kilkaset milionów ludności w 41 krajach Czarnego Lądu WHO doliczyło się raptem 2 tys. respiratorów! Dla porównania w USA jest ich 170 tys.

Według WHO w 43 z 55 krajów Afryki jest 5 tys. łóżek na oddziałach intensywnej terapii. Przypada więc po 5 takich łóżek na milion mieszkańców Czarnego Lądu. W Europie ten wskaźnik jest 800 razy wyższy!

(...)

Powyższy materiał jest fragmentem artykułu, który ukazał się w czasopiśmie „Służba Zdrowia” 7-8/2020. Całość dostępna jest tutaj.

PDF

Zobacz także