Koszty leków w ŻChZZ

Thinkstock / Getty Images
- W leczeniu i profilaktyce żylnej choroby zatorowo-zakrzepowej lekarz powinien brać pod uwagę zarówno aspekty medyczne jak i finansowe, aby zapewnić jak najwyższy odsetek chorych prawidłowo stosujących leki – podkreślali uczestnicy debaty Medexpressu.
Medexpress 2018-12-10 09:09

Szacuje się, że w Polsce nawet 50 000 osób umiera rocznie z powodu powikłań zakrzepowo-zatorowych. Tymczasem aż u 80% pacjentów żylna choroba zakrzepowo-zatorowa (ŻChZZ) przebiega bezobjawowo. Dlatego istotne jest wdrożenie odpowiedniej profilaktyki i leczenia. W terapii farmakologicznej lekarz powinien brać pod uwagę także możliwości finansowe pacjenta, aby stosował się on do jego zaleceń.

Seniorom warto sfinansować

Korzyści płynące ze skutecznego leczenia i profilaktyki ŻChZZ są niepodważalne. Zgodnie z „Polskimi wytycznymi profilaktyki leczenia zaleceniami ŻChZZ”, prawidłowa profilaktyka jest uznawana za najważniejszą interwencję zwiększającą bezpieczeństwo chorych, pozwalającą nie tylko unikać niekorzystnych stanów zdrowotnych, ale i zmniejszyć ogólny koszt opieki. Są to korzyści zarówno dla pacjentów jak i całego systemu opieki zdrowotnej. - Główną rolą lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej jest profilaktyka i działania mające nie dopuścić do powstania już pełnoobjawowej żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej. Jeżeli możemy stosować leczenie, to powinniśmy to robić – mówi dr Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Heparyny drobnocząsteczkowe są dostępne z odpłatnością ryczałtową, a także bezpłatnie dla osób powyżej 75 roku życia. - Minister zdrowia podejmując decyzje o wprowadzeniu tych leków na listę 75+, rozważał korzyści wynikające z ich stosowania w grupie seniorów. Po zebraniu materiału ustalił, że te leki są bardzo potrzebne oraz wysoko pozycjonowane wśród leków używanych przez lekarzy. Stąd decyzja ministra o umieszczeniu ich na liście 75+ - mówi Iwona Kasprzak, dyrektor Departamentu Gospodarki Lekami NFZ.

Mechanizm konkurencji

Objęcie refundacją pierwszego odpowiednika leku, który już jest na liście oznacza, że z mocy ustawy musi być on przynajmniej 25 % tańszy. Jego cena staje się podstawą limitu wśród leków o zbliżonych wskazaniach terapeutycznych. Różnicę pomiędzy limitem a ceną leków z tej grupy pokrywa pacjent. Mechanizm ten ma zachęcać do obniżenia cen przez firmy, których produkty były wcześniej obecne na liście. Jeśli tego nie zrobią, pacjent do ich produktu dopłaca więcej, co często błędnie interpretowane jest jako podwyżka cen. Tymczasem jest to wynikiem niedostosowania ich do nowego poziomu rynkowego. Producent leku, który zarejestrował go jako pierwszy korzysta z tego tytułu z ponad 20-letniej ochrony patentowej. W tym czasie jest monopolistą i dyktuje cenę. Po zakończeniu ochrony patentowej w wyniku pojawienia się konkurencji ceny leków spadają. Jeśli producent leku, któremu wygasł patent nie obniży ceny i nie dostosuje jej do warunków rynkowych, dopłaty pacjentów do jego produktów rosną, ale pacjent ma dostęp do leku biopodobnego. Lek bionastępczy dostępny w aptekach zawsze posiada udokumentowane podobieństwo do leku referencyjnego, a w tym wypadku także dodatkowe badanie kliniczne realizowane w populacji polskich pacjentów, potwierdzające bezpieczeństwo jego stosowania.

Etyka zobowiązuje do rzetelnej informacji

Iwona Kasprzak z NFZ podkreśla, że pojawienie się konkurencji wśród leków na ŻChZZ spowodowało, że heparyny drobnocząsteczkowe stały się szeroko dostępne. Dlatego NFZ promuje stosowanie leków biologicznych biorównoważnych. Prof. Paweł Łuków, etyk, filozof, kierownik Zakładu Etyki Instytutu Filozofii UW podkreśla, że lekarz musi zwrócić uwagę na to, że wśród pacjentów są osoby w trudnej sytuacji materialnej. Tymczasem pozostawienie chorego bez dostępu do leku jest zaniedbaniem etyki lekarskiej. – Zwłaszcza, że terapia może trwać nawet do końca życia – dodaje prof. Krzysztof Ziaja, specjalista chirurgii ogólnej, naczyniowej i angiologii Katowickiego Centrum Onkologii.

Również na farmaceutach spoczywa obowiązek informowania pacjenta o istniejących możliwościach pozwalających zachować skuteczność leczenia. - Mamy obowiązek informowania pacjenta o możliwości zakupu tańszego leku o tej samej nazwie międzynarodowej, dawce, postaci farmaceutycznej niepowodującej różnic terapeutycznych oraz o tym samym wskazaniu terapeutycznym. I oczywiście to robimy– mówi Elżbieta Rutkowska-Piotrowska, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. - Jesteśmy też zobowiązani i zmuszani do dokonywania zamian nie tylko ze względów finansowych, ale także braku dostępności przepisanych leków - dodaje.

Zyskują też inni chorzy

Odpłatność pacjenta za heparyny drobnocząsteczkowe w zależności od dawki może wynieść blisko 100 zł (99,97 zł), podczas gdy lek będący w tej grupie podstawą limitu w najwyższej dawce dla pacjenta kosztuje jedynie niewiele ponad 5 zł (5,33 zł). Szeroki dostęp jest możliwy dzięki konkurencji na rynku leków. Taka konkurencja na listach refundacyjnych spowodowana pojawieniem się odpowiedników leków, którym wygasła ochrona patentowa generuje oszczędności w budżecie NFZ. Z wyliczeń PEX PharmaSequence wynika, że rocznie jest to 500 mln zł. - Środki dostępne dzięki szerokiemu stosowaniu przez lekarzy leków biorównoważnych pozwalają finansować inne decyzje refundacyjne wprowadzające innowacyjne terapie. Dzięki takiemu podejściu większa grupa pacjentów może korzystać z nowoczesnych technologii medycznych – podkreśla I. Kasprzak z NFZ.

PDF

Zobacz także