Lekarze rodzinni: Pacjenci unikają testów w obawie przed kwarantanną

Medexpress

Opublikowano 23 listopada 2020, 09:39

logo porozumienie
Medexpress

Opublikowano 23 listopada 2020, 09:39

– Jest to nie tylko nieodpowiedzialne społecznie ze względów epidemiologicznych, ale też może mieć groźne konsekwencje dla nich samych – przekonuje ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg.
Z danych Porozumienia Zielonogórskiego ze wszystkich regionów Polski wynika, że liczba testów zlecanych przez lekarzy rodzinnych w listopadzie wyraźnie spadła w porównaniu do października. Czy to znaczy, że ludzie mniej chorują?
– Liczba infekcji mogła nieco spaść odkąd dzieci przestały chodzić do szkoły. Jednocześnie jednak niemal do każdego z nas lekarzy docierają niepokojące sygnały o nieodpowiedzialnych zachowaniach pacjentów – mówi Joanna Szeląg. – Ktoś z kaszlem i gorączką idzie do pracy wśród ludzi, ktoś inny nie zgłasza się do lekarza mimo ewidentnych objawów zakażenia koronawirusem, w obawie przed testem. I nie tyle boi się dodatniego wyniku, ile przymusowego zamknięcia w domu na 10 dni. Niestety, tego rodzaju przykłady można mnożyć, zjawisko przybiera na sile i jest niebezpieczne. Nie tylko dla tych, którzy się zachowują w ten sposób, ale dla każdego z nas.
Ignorowanie objawów infekcji to nie nowość. Kto z nas nie zetknął się z zakatarzoną osobą w tramwaju, sklepie czy nawet w pracy? Problem w tym, że czasie pandemii każda, nawet wydawałoby się niewinna dolegliwość, może oznaczać zakażenie koronawirusem. U jednych wywołujące lekkie przeziębienie, ale dla innych kończące się śmiercią.
– Objawy tej infekcji są bardzo różne i często występują pojedyńczo – wyjaśnia Joanna Szeląg. - To może być zarówno katar, kaszel, utrata węchu i smaku, bóle mięśniowe, bóle głowy, jak i biegunki czy po prostu osłabienie. Nie ma innej możliwości, by odróżnić zakażenie koronawirusem od innej infekcji, jak wykonanie testu na obecność SARS-Cov-2. To jedyny sposób.
W razie wystąpienia objawów infekcji należy bezwględnie pozostać w domu i ograniczyć kontakty z innymi - do czasu uzyskania wyniku nie wiemy przecież, czy to nie COVID-19. Nie należy się obawiać telefonu do swojej przychodni, w której lekarz najprawdopodniej zleci wykonanie testu, a już po kilkunastu – kilkudziesięciu godzinach będziemy znali jego wyniki.
Chęć uniknięcia kwarantanny czy izolacji nie jest tu żadnym argumentem:
– Jeśli wynik będzie ujemny, automatycznie pacjent jest zwolniony z obowiązku pozostawania w domu – tłumaczy ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. – Dodatni wynik wprawdzie oznacza 10-dniową izolację, ale jednocześnie zabezpiecza pacjenta w razie nagłego pogorszenia stanu zdrowia, co przy zakażeniu koronawirusem zdarza się bardzo często. W takiej sytuacji, jeśli konieczne będzie leczenie szpitalne, osoba z dodatnim wynikiem ma otwartą szybszą ścieżkę uzyskania specjalistycznej pomocy w szpitalu zakaźnym. Bez wyniku testu będzie musiała przejść przez izbę przyjęć, gdzie zostanie mu pobrany wymaz i miną kolejne godziny, zanim uzyska wynik. To może być czas na wagę życia – w sensie dosłownym. W COVID-19 stan chorego czasem pogarsza się nagle, z godziny na godzinę.
Choć wydaje się to oczywiste, warto po raz kolejny podkreślić, że sam obowiązek kwarantanny czy izolacji nie jest karą ani niczyją fanaberią, a postępowaniem uzasadnionym względami epidemiologicznymi. Nawet gdy sam zakażony przechodzi chorobę łagodnie, może zarazić kogoś, dla kogo oznaczać ona będzie śmierć. 10 dni izolacji kontra ludzkie życie – to nie jest dylemat, podlegający dyskusji.
Źródło: Federacja Porozumienie Zielonogórskie
Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

koronawirus / testy / kwarantanna / Federacja Porozumienie Zielonogórskie
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30