Blogosfera Medexpressu

Dr n. med. Marek Derkacz, MBA Lepiej późno, niż wcale


Dr n. med. Marek Derkacz 2020-03-24 10:16
Wielka Brytania początkowo szokowała brakiem jakichkolwiek działań zapobiegawczych wobec pandemii COVID-19. Teraz w bardzo szybkim tempie próbuje nadrobić stracony czas.

Trudno zarzucić premierowi Wielkiej Brytanii Borisowi Johnsonowi brak logicznego myślenia, a raczej zbytnią ufność w prawa natury, które wydawałoby się na przestrzeni lat są praktycznie niezmienne i podlegają pewnym, stałym regułom. Nie przypuszczał jednak, że koronawirus będzie „sprytniejszy”, niż mu się wydawało.

Johnson jest bardzo wprawnym politykiem, z zawodu to historyk, z wieloletnim doświadczeniem bycia m.in. burmistrzem Londynu, Ministrem Spraw Zagranicznych i Liderem Partii Konserwatywnej.

Można powiedzieć, że był wręcz gorącym zwolennikiem teorii „odporności stadnej”. Jako jedyny przywódca w Europie wyraził zgodę na rozprzestrzeniania się koronawirusa, nie podejmując początkowo żadnych działań, poza zachęcaniem do częstszego mycia rąk.

Wierzył, że umrą najsłabsi, a reszta po przebyciu COVID-19 nabierze tzw. „odporności stadnej”. W teorii pojęcie „odporności stadnej” pojawia się po ekspozycji większej części danej populacji na określony patogen. W teorii takie zjawisko teoretycznie pozwoliłoby w przypadku wirusa SARS Co-V-2 zahamować rozwój choroby i przeżyć większości, która w naturalny sposób, poprzez zarażenie się będzie nabierała odporności.

Premier Johnson nie wziął jednak pod uwagę pewnych istotnych rzeczy. Dopiero, gdy WHO, brytyjska opozycja i lekarze, w tym liczące się brytyjskie środowiska medyczne zarzuciły mu, brak działań i narażenie milionów mieszkańców Wielkiej Brytanii na potencjalną konieczność hospitalizacji, a w przypadku ponad 1,5 mln starszych obywateli UK przyzwolenie na śmierć. Premier wówczas zrozumiał swój błąd, który zaczął bardzo szybko naprawiać.

Tak szybko, że również my moglibyśmy rozważyć pewne elementy jego działań i jak najszybciej wdrożyć je w życie. Dzięki temu zwiększymy nasze szanse na ograniczenie pandemii.

Niestety, te nieco opóźnione decyzje podjęte w UK mogą być trudne do oszacowania, bo życie ludzkie jest bezcenne, ale i nadrabiane zaległości przez ministra imponuje innym.

Myśleniem Borisa Johnsona kierowało pojęcie „odporności stadnej.” Jak się okazało, było to postępowanie bardzo nierozważne i wynikające z braku dokładnych informacji na temat wysokiej patogenności wirusa SARS Co-V-2 i potencjalnej zdolności do mutacji. Teraz premier Wielkiej Brytanii dwoi się i troi, by naprawić swój błąd, który wywołał niemałe zdziwienie i konsternację wśród przywódców innych państw na całym świecie.

Najważniejsze jednak,, że człowiek zarządzający Wielką Brytanią ocknął się, a jak mówi stare i mądre porzekadło „Lepiej późno, niż wcale.” Brytyjczycy próbują nadgonić i za wszelką cenę zahamować ekspansję wirusa poprzez:

- zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób (podobny zakaz niedawno wprowadzono w Niemczech, oczywiście nie dotyczy lokali, czy domów zajmowanych przez całe rodziny). Czy nie powinniśmy teraz my skorzystać z mądrego przykładu, dzięki któremu jest szansa na zahamowanie ekspansji wirusa.

- Premier Johnson zaapelował też do obywateli o lokalny patriotyzm. O to, by produkty pierwszej potrzeby kupowali przez Internet i wspierali rodzimych producentów, co ma na celu ratowanie brytyjskiej gospodarki. My również mamy możliwość wykonywania zakupów jedynie w Polskich sklepach, kupowanie głównie polskich produktów. Właśnie po to, by ratować naszą słabnącą z każdym dniem gospodarkę.

Telewizja publiczna, która dostała olbrzymią dotację, powinna teraz prowadzić akcję społeczno-edukacyjne i informować, które firmy rzeczywiście reprezentują polski kapitał i które powinniśmy patriotycznie wspierać, by utrzymały się na powierzchni.

- Boris Johnson w orędziu do narodu bardzo rozsądnie zalecił też pozostanie w domach. To bardzo mądre posunięcie. U nas też znacznie wcześniej postąpiono bardzo rozważnie i wydano takie zalecenia.

Podniesiono również wysokość kary dla osób, które zlekceważą stan kwarantanny z 5 000 zł na 30 000 zł. Tak wysoka kara powinna odstraszyć, choć jak się mówi na głupotę nie ma lekarstwa.

W wielkiej Brytanii powyższe restrykcje według zaleceń premiera mają być wcielone w życie przez przynajmniej 3 tygodnie - dokładnie tyle, ile wg chińskich naukowców może maksymalnie trwać utajony okres choroby.

Wydaje się to logiczne i tak przemyślane i dynamiczne działanie zwiększa szansę, że szybko działający Brytyjczycy poradzą sobie lepiej z wirusem, niż inne kraje z Europy kontynentalnej.

A co z oficjalnym okresem inkubacji wirusa i długością kwarantanny? W szerszym gronie warto przedyskutować ten problem.

Oficjalne dane WHO mówią o okresie inkubacji do 14 dni. Jednak w mojej opinii, jeżeli chodzi o czas inkubacji wirusa, należy połączyć międzynarodowe siły, bo niepokojący jest np. opis 27 dniowego okresu inkubacji wirusa – zgłoszony przez samorząd prowincji Hubei.

Ponadto w badaniu opublikowanym 21 lutego 2020 r., - w renomowanym czasopiśmie JAMA opisywano przypadek wirusa SARS CoV2 z 19 dniowym okresem inkubacji. Mało brakowało, bo we wcześniejszym badaniu z 9 lutego tego roku opisano 24 dniowy okres inkubacji koronawirusa.

Jednak WHO nie uznała tego przypadku za tak długi okres inkubacji, uznając, iż nie będzie zmieniać swoich zaleceń, bo przypadek ten związany jest raczej z ponowną ekspozycją na wirusa, a nie tak długim czasem inkubacji. Tak, czy inaczej, sprawa ta jest priorytetowa i wymaga dokładnych badań. Bo o ile 14 dniowa kwarantanna jest jak najbardziej wskazana, zwłaszcza, że to chorzy bezobjawowi, szczególnie przez pierwsze kilka dni infekcji najbardziej rozsiewają wirusa, zarażając innych.

Jakkolwiek dzięki nowym badaniom, mogłoby się okazać, że przedłużenie kwarantanny do minimum 3 tygodni pozwoliłoby w znacznie krótszym czasie pokonać wirusa, a w międzyczasie na spokojnie opracowywać skuteczną szczepionkę, która nas przed nim zabezpieczy.

W gronie ekspertów – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia wirusologów, immunologów i specjalistów chorób zakaźnych należałoby się zastanowić, czy uparcie nadal obstajemy przy 14 dniowej kwarantannie, czy ją dla dobra ogółu nieco wydłużamy.

Należy zastanowić się, jaki sens ma, bowiem 14 dniowa kwarantanna, jeśli nawet niewielki odsetek z tych osób zwolnionych z kwarantanny okaże się być nosicielami wirusa, którego inkubacja wcale nierzadko przekracza 14 dni i będą go dalej transmitować, bo w ciągu tych 14 dni nie pojawią się u nich objawy choroby.

Jak podają inne medyczne czasopismo - okres inkubacji wirusa to najczęściej około 2-6 dni. Jeśli się głębiej zastanowimy, to z pewnością warto rozważyć rozwiązania, jakie wprowadzają w pośpiechu inne kraje, biorąc pod uwagę „gwałtowne” i „dynamiczne ” działania Premiera Wielkiej Brytanii, czyli po prostu dłuższą kwarantannę.

A przecież jak już wspomniałem, okres od momentu zakażenia może trwać według chińskich badaczy nawet do 21 dni, a jak niektórzy podają nawet 24 dni. Podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, iż okres od momentu zakażenia do pojawienia się objawów zwykle maksymalnie wynosi do 14 dni i my, a my jako Państwo, wzorujemy się na tych wytycznych. Warto jednak trochę zweryfikować te dane, biorąc pod uwagę liczebność populacji chorych w Chinach i fakt, że w przypadku większości prac naukowych większość prac naukowych

W jednej z najnowszych prac, chińscy naukowcy sugerują, iż całą populacja COVID-19, obejmujące zarówno przypadki hospitalizowane, jak i nie hospitalizowane miała średni czas inkubacji wirusa u dorosłych wynoszący 7 dni. Okres ten jest o 1,8 dnia dłuższy, niż wcześniej zgłaszane hospitalizacje pacjentów.

Według chińskich badaczy wydłużenie okresu kwarantanny dla dorosłych do 18 lub 21 dni może być bardziej skuteczne w zapobieganiu rozprzestrzeniania się wirusa i kontrolowania choroby.

Przypuszcza się, że dłuższy okres inkubacji mogą mieć osoby, które zaraziły się wirusem droga pokarmową –podczas przyjęć towarzyskich , obiadów, a więc spożywając go , a następnie mogło dojść od infekcji poprzez rogi oddechowe.

Pełne doniesienie naukowe oczekuje na recenzję:

Is a 14-day quarantine period optimal for effectively controlling coronavirus disease 2019 (COVID-19)?

Xue Jiang, Yawei Niu, Xiong Li, Lin Li, Wenxiang Cai, Yucan Chen, Bo Liao, Edwin Wangdoi: https://doi.org/10.1101/2020.03.15.20036533

Limit wynoszący powyżej 20 dni inkubacji badacze faktycznie obserwowali tylko w niewielkiej części przypadków SARS. W kontekście przyśpieszającej epidemii COVID-19 i rosnącej niepewności, wyższy górny limit (prawdopodobnie 21 dni) wydaje się być sensowny i być może ułatwiłby skuteczniejsze zwalczanie pandemii.

Premier UK podjął tez sporo innych, może dość drastycznych dla niektórych metod zahamowania pandemii.

Wydaje się jednak, że skutecznych.

W poniedziałek wieczorem Boris Johnson ogłosił drastyczne zaostrzenie dotychczasowej strategii walki z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. Wprowadzone ograniczenia obejmują między innymi:

- Ograniczenie wyjścia poza miejsce zamieszkania ( wyjścia z domu dozwolone są tylko do pracy oraz w razie potrzeby do sklepu po niezbędne zakupy (takie wyjścia są zalecane najrzadziej jak to możliwe, a spacerowicze spisywani są przez policję, dlatego nie opłaca im się być dwukrotnie w ciągu dnia spisanym…). Ponadto zezwala się wyjść zasięgnąć pomocy medycznej oraz jeszcze zezwala się na krótkie ćwiczenia fizyczne, takie jak jogging, jazda rowerem czy spacer ( ten limitowany jest do jednego dziennie samotnie lub w towarzystwie osób, z którymi się mieszka).

- Kolejnym krokiem była trudna decyzja, ale z racji troski o zdrowie wiernych konieczna w postaci zamknięcia kościołów. Bowiem w innych krajach opisywano przypadki zarażenia się bardzo wielu wiernych. Ponadto zamknięto biblioteki publiczne, place zabaw dla dzieci oraz większość sklepów, z wyjątkiem sprzedających artykuły niezbędne do codziennego życia produkty,

- Wprowadzono również zakaz odprawiania uroczystości, takich jak śluby, chrzciny

Odbywać nie będą się mogły żadne uroczystości (j.w.), za wyjątkiem pogrzebów, których niestety ciągle przybywa.


- Premier UK Boris Johnson publicznie starał się wyjaśnić powód nagle wprowadzanych restrykcji , ponieważ zrobił to w krótkim czasie, przy okazji swoim przekazem oddziałując na wyobraźnię słuchaczy. Sytuację skwitował krótko i nadzwyczaj jasno, w zasadzie jednym podsumowującym zdaniem:

, „Jeśli zbyt wiele osób zachoruje w tym samym czasie - National Health Service (czyli Narodowy System Ochrony Zdrowia) nie będzie w stanie sobie z tym problemem poradzić, a to oznacza, że więcej osób umrze. Nie tylko z powodu koronawirusa, ale także w dużej mierze z powodu niewydolności służby zdrowia, a więc z powodów innych, niezwiązanych z wirusem chorób”.

Wygląda na to, że po dużym „kroku w tył”, Brytyjczycy ruszyli biegiem do przodu, by o krok wyprzedzać koronawirusa i niewykluczone, że jeśli utrzymają tempo i determinację, to nie spotka ich tzw. „wariant włoski”

Nam w kraju, pozostaje trzymać rękę na pulsie i wykorzystywać doświadczenia innych, u których problem rozrósł się do znacznie większej skali. Jeśli są skuteczni, korzystajmy z ich doświadczeń. My dzięki wcześniejszym działaniom mamy przewagę, ale powoli ją tracimy, bo jak donoszą pracownicy szpitali, ilość środków chroniących ich zdrowie i życie jest niepokojąco mała. Miejmy nadzieję, ze i ten problem da się wspólnymi siłami rozwiązać.

Tylko rozważne i przemyślane działania pozwolą nam przyhamować coraz większy pęd pandemii zmierzającej i w naszym kierunku.

PDF

Zobacz także