Prof. Rodryg Ramlau: Mamy dodatkowe narzędzie do walki z rakiem płuca

sb10069478a-001
Thinkstock/GettyImages
O nowych możliwościach terapeutycznych w leczeniu raka płuca rozmawiamy z Prof. Rodrygiem Ramlauem, Prezesem Polskiej Grupy Raka Płuca.
Paweł Grzybowski 2017-08-23 08:43

Od niedawna mamy nowe podejście farmakologiczne w leczeniu raka płuca. Na czym ono polega?

Myślę, że nowe podejście to za dużo powiedziane. Mamy nowe możliwości terapeutyczne w odniesieniu do pewnej stosunkowo szerokiej grupy chorych, którym, przy dostępie do leków już zarejestrowanych w UE, moglibyśmy stworzyć inna szansę terapeutyczną, mogącą przełożyć się na odmienny sposób odpowiedzi leczniczych. Leki, o których mówię są z grupy leków immunologicznych, które w środowisku określamy immunokompetentnymi, i które nie tyle zastępują dotychczasowe leczenie, co w jakiś sposób je uzupełniają. Onkologia raka płuca okazuje się coraz bardziej skomplikowaną i w odniesieniu do każdego chorego powinniśmy przeprowadzić bardzo szeroko zakrojoną diagnostykę poprzedzającą terapię nowotworową. Kilkanaście lat temu wydawało się, że możemy się oprzeć wyłącznie na rozpoznaniu histologicznym. Do tego dochodzą dodatkowe analizy, jakie powinniśmy wykonać, przede wszystkim określenie profilu molekularnego danego guza. W tym przypadku mówię szczególnie o raku niedrobnokomórkowym, o utkaniu gruczołowym, ale na dzień dzisiejszy wiemy, że istotne jest wzięcie pod uwagę ekspresji dotyczącej samego guza nowotworowego, która może w określonym kierunku spowodować możliwość kwalifikacji chorych do leczenia immunologicznego. Czyli mamy sytuację, w której wydłużamy możliwości leczenia tych chorych poprzez stosowanie innych leków z konkretnych grup farmakologicznych. Ostatnie lata pokazały jak przy prawidłowo prowadzonej terapii i z możliwością dostępu do nowoczesnych leków, u chorych w zaawansowanej chorobie (gdzie postępowanie chirurgiczne jest wręcz przeciwwskazaniem) możemy uzyskać sytuację, w której choroba może stać się przewlekłą. Podobną sytuację mamy obecnie w leczeniu raka piersi, gdzie odsetek pięcioletnich przeżyć przekracza 70 a nawet 80 proc., gdzie w raku płuca cały czas mówimy o odsetku nie większym niż 15 proc. przeżyć pięcioletnich. To daje nam dodatkowe narzędzie do walki z tym nowotworem.

Dla których grup chorych są dedykowane te leki?

To interesujące zagadnienie. Pierwszy raz mamy do czynienia z lekami, które w odniesieniu do rozpoznanego niedrobnokomórkowego raka płuca, są efektywne niemal dla całej populacji chorych z tym rozpoznaniem. Warto podkreślić, że niedrobnokomórkowy rak płuc stanowi ponad 80 proc. rozpoznań nowotworów złośliwych raka płuca. Mam na myśli rozpoznanie zarówno raka gruczołowego, jak i tzw. płaskonabłonkowego. To istotne, bo sytuacja, w której dotychczas w leczeniu zaawansowanego raka płaskonabłonkowego nie dysponowaliśmy żadnymi innymi możliwościami nowoczesnego leczenia, leczyliśmy chorych za pomocą tzw. paliatywnej chemioterapii. W tej chwili okazuje się, że leki immunologiczne są wysoce efektywne dla tych chorób. Dotyczy to głównych dwóch parametrów, o których zawsze mówimy tzw. czasie wolnym do progresji oraz czasie tzw. całkowitego przeżycia. Wydłużamy te parametry dzięki zastosowaniu tego nowoczesnego leczenia.

Czy leki te powinny jak najszybciej znaleźć odzwierciedlenie w refundacji?

Czekamy na to od dłuższego czasu. W UE te leki są już dostępne drugi rok. Według mojej wiedzy parę cząsteczek jest w trakcie ewaluacji przez AOTMiT. Uważam, że wymogiem chwili jest byśmy dysponowali tymi cząsteczkami, dlatego, że nasze doświadczenie i możliwości terapeutyczne na dzień dzisiejszy oparte są wyłącznie na leczeniu chorych w ramach tzw. międzynarodowych badań klinicznych czy tzw. rozszerzonego dostępu do leków, które w UE już są zarejestrowane, a nie są dostępne w Polsce. To bardzo wąska grupa chorych i nie dysponujemy możliwościami zastosowania tych leków w ramach codziennej naszej praktyki klinicznej. Patrząc na sytuację dostępności leków onkologicznych w Polsce, porównując ją do innych krajów Unii, odbiegamy od tzw. średniej europejskiej. Uważam, że jest to moment by nadganiać sytuację, by móc zaproponować naszym chorym te same terapie, co koledzy lekarze swoim chorym w Niemczech czy Francji.

PDF

Zobacz także