O leczeniu nowotworów układu chłonnego

Medexpress

Opublikowano 10 marca 2017, 14:27

Medexpress

Opublikowano 10 marca 2017, 14:27

Co jest podstawą do rozpoznania nowotworu układu chłonnego? Co powinno nas zaniepokoić?

Kilka rzeczy. Pierwszą mogą być zmiany we krwi np. tzw. limfocytoza czyli duża liczba limfocytów we krwi, niedokrwistość, ale przede wszystkim, jeśli chodzi o układ chłonny, to pojawienie się w organizmie powiększonych węzłów chłonnych. Taka najbardziej patognomiczna lokalizacja to są węzły nadobojczykowe. Jeżeli węzeł jest powyżej 2 centymetrów w najdłuższym wymiarze, jeżeli taki węzeł u osoby dorosłej utrzymuje się w tej wielkości przez dłużej niż miesiąc, jest to wskazanie aby taki węzeł pobrać do oceny histopatomorfologa, który wskaże czy to sprawa łagodna czy, niestety, jest to któryś z rodzajów chłoniaka, a jest ich około 100.

Często ten rodzaj nowotworu jest wykrywany zbyt późno. Jakie mogą być tego konsekwencje dla pacjenta?

Myślę, że tu takich wielkich konsekwencji nie ma. Oczywiście poza stadiami bardzo zaawansowanymi, bo one sprowadzają się do tego, że kiedy rozpoczynamy leczenie, zaczynamy od bardzo dużej liczby komórek, które, jeśli się rozpadną, też mogą spowodować bardzo poważne zaburzenia metaboliczne. Generalnie mamy dobre leki na początek leczenia. W sytuacji obecnego postępu, który sprowadza się do wydłużania życia z tą chorobą oznacza to, że prędzej czy później stajemy przed ścianą - nie mamy kolejnego leku nam potrzebnego. Ale takie leki się już pojawiły i my się staramy aby były również refundowane w Polsce.

Mówimy o różnych typach chłoniaków. Są wśród nich agresywne, z których 80 procent to chłoniaki rozlane z dużych komórek B. Na czym polega leczenie tego typu choroby?

Rozlany chłoniak z dużych komórek B to rzeczywiście najczęściej występujący chłoniak. Jest on pierwotnie leczony programem terapeutycznym o nazwie R-CHOP. Jest to program o dużej skuteczności ze zdolnością wyleczalności u części chorych. Jeśli wyleczymy chorych to oni i lekarze „pozbywają” się problemu. Pytanie co dalej, jeśli tak się nie stanie. Jeśli nie wyleczymy, to sytuacja zależy od tego czy mówimy o pierwotnej oporności czy o nawrocie, a jeśli o nawrocie to czy jest on późny czy wczesny. Jeśli nawrót późny to możemy zrobić powtórkę R-CHOP, natomiast jeśli jest nawrót wczesny albo jest oporność wtedy musimy zmienić leczenie na takie o innym mechanizmie działania. Taką standardową zmianą jest program o nazwie DHAP, również z rytuksymabem, który jednak w tym skojarzeniu nie jest refundowany. On powinien doprowadzić do kulminacji za pomocą przeszczepienia własnych komórek krwiotwórczych. Tą metodą jesteśmy w stanie wyleczyć około 50 procent chorych. Jeżeli nie wyleczymy, to znowu próbujemy działania chemioterapią o innym mechanizmie działania. Są to programy oparte generalnie na leku o nazwie gemcytabina, który jest dostępny w Polsce. Wówczas opcją jest z jednej strony przeszczepienie szpiku od innej osoby, albo jeśli to nie zadziała, szukanie leku o innym mechanizmie działania. Takim lekiem, dostępnym od niedawna, ale niestety nie w Polsce, jest piksantron.

Czyli, mówimy o tej 35-procentowej grupie chorych z chłoniakiem rozlanym z dużych komórek B, który jest oporny i nawraca. I dostępność do tej wspomnianej terapii jest dla tych pacjentów ograniczona?

Mam nadzieję, że piksantron będzie dostępny przynajmniej dla chorych, którzy obecnie nie mają innych opcji leczniczych. Nie znam jego ceny, ale powinien to być lek stosunkowo tani, bo jest to cytostatyk. On nie jest lekiem z grupy przeciwciał monoklonalnych itd., których technologia wytwarzania jest skomplikowana i taki lek musi być drogi. Piksantron jest cytostatykiem, który powinien być dość szeroko udostępniony i w miarę tani.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

Wiesław Jędrzejczak / chłoniaki
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31