Dr Tadeusz Jędrzejczyk:

Pacjenci muszą się liczyć z wydłużeniem kolejek

Medexpress

Opublikowano 04 pazdziernika 2022, 09:27

Jedrzejczyk_Sielski
Medexpress

Opublikowano 04 pazdziernika 2022, 09:27

Medexpress: Co oznaczają opublikowane 30 września założenia zmian przepisów dotyczących finansowania wydatków zdrowotnych?

Dr Tadeusz Jędrzejczyk: To, mówiąc najprościej, przesunięcie ciężaru finansowania zadań z budżetu państwa bezpośrednio do budżetu NFZ. Również tych, które NFZ finansował do tej pory tylko jako pośrednik, bo otrzymywał na ten cel pieniądze z budżetu państwa. Jeszcze inaczej, to oznacza po pierwsze odebranie dotacji z budżetu państwa do budżetu płatnika. Warto też zauważyć, że budżet państwa ma przestać przekazywać NFZ pieniądze z tytułu rekompensaty składki za nieubezpieczonych. Budżet państwa chce oszczędzać na wydatkach na Fundusz, czyli – de facto – na zdrowie. Logiczną konsekwencją będzie to, że sam NFZ również będzie musiał szukać oszczędności. Na pewno nie znajdzie ich w wydatkach administracyjnych, bo na ten cel przeznacza 1 proc. swojego budżetu. Musi więc poszukać oszczędności w wydatkach na świadczenia.

M: Może rząd przewiduje, że w budżecie NFZ pojawi się – ponownie – „górka” pieniędzy, trudna do zagospodarowania? Że składka zdrowotna, choćby w związku z inflacją, będzie przyrastać wystarczająco szybko?

TJ: Trudno wykluczyć taki tok myślenia, ale warto pamiętać, że tu jest wiele zmiennych. Wynagrodzenia w związku z inflacją mogą rzeczywiście rosnąć szybciej, natomiast wcale nie jest powiedziane, że nie wzrośnie, jednocześnie, bezrobocie. A wolumen składki zależy od tych dwóch czynników, czyli płac i liczby osób pracujących, nie tylko od tego, jak szybko rosną płace. Nie ma wątpliwości, że gospodarka, której motorem napędowym od lat była konsumpcja wewnętrzna, może przeżyć mocne schłodzenie. Dodatkowo, jak się wydaje, gaśnie też motor napędowy związany z falą uchodźców i ich siłą nabywczą – nie tylko dzięki świadczeniom, ale również podejmowanej w Polsce pracy. Widać wyraźnie, że te mechanizmy napędzające wzrost słabną. Trzeba być niezwykle ostrożnym w szacowaniu przychodów Narodowego Funduszu Zdrowia na 2023 rok, bo może się okazać, że mimo wysokiej inflacji wcale nie będzie żadnej górki pieniędzy.

Patrząc z perspektywy budżetu, przesunięcie wydatków na zdrowie do NFZ wydaje się być racjonalne – Fundusz jest przecież w dobrej kondycji, ma fundusz zapasowy, a gdyby pojawiły się perturbacje, za zgodą rządu może nawet zaciągnąć kredyt. Kłopot zostanie przerzucony na kolejną kadencję.

M: Jakie będą skutki tych decyzji?

TJ: Wydaje się, że najbardziej oczywistym skutkiem będzie schłodzenie rynku pracownika w publicznym systemie. Do tej pory mieliśmy do czynienia z dość wysoką dynamiką odchodzenia z systemu publicznego do prywatnego, ale wydaje się, że to zjawisko będzie słabnąć – usługi medyczne drożeją w sposób bardzo odczuwalny, popyt na nie zapewne się zmniejszy. Praca w publicznym systemie może znów – już przecież tak było w czasie kryzysu finansowego 2009-2011 – okazać się nie tak lukratywna, ale stabilna. W dodatku nominalnie pensje wzrosną, choć nie tak, jakby sobie tego życzyli pracownicy. Być może następne podwyżki będą znacząco poniżej wskaźnika inflacji.

Pacjenci muszą się liczyć z ograniczeniem dostępności do świadczeń, wydłużeniem kolejek. To oczywiste. Świadczeniodawcy z kolei będą się zadłużać. Zresztą już widać, że zobowiązania szpitali dość znacząco wzrosły, zdecydowanie powyżej poziomu inflacji. Również szpitalom bardzo dobrze zarządzanym, które będą oszczędnie gospodarować środkami, trzymać fundusz płac w ryzach, trudno będzie szukać oszczędności na wydatkach na media czy usługi zewnętrzne.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

Tematy

Tadeusz Jędrzejczyk / NFZ
PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31