Światowy Tydzień Alergii Pacjenci z chorobami alergicznymi a Covid-19

Gościem Iwony Schymalli jest prof. Radosław Gawlik z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologii Klinicznej Wydziału Chorób Medycznych w Zabrzu Śląski, Uniwersytet Medyczny w Katowicach.
Iwona Schymalla 2021-06-18 09:37

Choroby alergiczne są określane przez WHO mianem epidemii XXI w. Jak patrzymy na dane polskie, to widzimy, że około 12 mln osób cierpi na alergie, z czego 8 mln na alergiczny nieżyt nosa, 4 mln ma astmę. Tych chorych ciągle przybywa, a skala wzrostu jest rzeczywiście dynamiczna. Czy można w ogóle zahamować „postęp”? Czy możemy mieć jakiś wpływ na te negatywne mechanizmy?

Możemy leczyć te dolegliwości. Natomiast specjalnego wpływu nie mamy, bo jedna z tych chorób wiąże się ze środowiskiem, które nas otacza. Wielu pacjentów cierpi z powodu zbytniej chemizacji środowiska i to począwszy od najmłodszych lat, od stosowania kremów pielęgnacyjnych zawierających cynk, który potrafi odpowiadać za występowanie atopowych zmian skórnych, także zmian pokarmowych.

Zanieczyszczenie środowiska sprawia, że pyłki roślin są bardziej agresywne. Wyobraźmy sobie, że taki pyłek opadając na wilgotną śluzówkę nosa, będąc opłaszczony zanieczyszczeniami z silników samochodowych jest bardzo toksyczny, bardzo uszkadza śluzówkę nosa i pozwala alergenowi łatwiej wniknąć, wywołując tym samym bardziej agresywne objawy. Być może w tym roku pogoda nie sprzyja kwitnieniu, ale liczba chorych, którzy zgłaszają się do poradni jest nadal wysoka, a chorych jest coraz więcej. Myślę, że chemizacja w warunkach pracy też sprzyja alergiom. Mamy kontakt z coraz większą liczbą substancji, które są potencjalnymi alergenami. Najbardziej niepokoimy się alergiami, które są groźne dla życia, czyli powodują reakcje anafilaktyczne.

Panie Profesorze przez ponad rok skupialiśmy się na problemie zakażeń SARS-CoV-2. Ale potężna grupa osób, które w Polsce cierpią na choroby alergiczne, to też grupa osób, która szczególnie się niepokoiła tą sytuacją. Zacznijmy wobec tego od pytania czy pacjenci chorzy na choroby alergiczne są bardziej narażeni na zakażenie wirusem SARS-CoV-2? Czy jest korelacja między chorobą alergiczną a ryzykiem zakażenia?

Nie, badania naukowe czegoś takiego nie wykazały. Chorych na astmę hospitalizowanych z powodu COVID było znacznie mniej. To zaczęło się od pierwszych doniesień koreańskich, chińskich, później potwierdzane przez obserwację włoskie, hiszpańskie, potem z wielu innych krajów. Pacjenci z astmą byli w mniejszości, gdzie spodziewaliśmy się, że oni będą stanowili większy niż w normalnej populacji procent chorych. Tych chorych było mniej, może dwukrotnie mniej niż na co dzień spotykamy w gabinetach.

Czy można to jakoś wytłumaczyć?

Można to wytłumaczyć tym, że zapalenie alergiczne nie sprzyja penetracji wirusa. Zaobserwowano również, że receptor, który stanowi wrota dla wirusa SARS-CoV-2 w organizmie ludzkim był tutaj zablokowany, przez co ta inwazja była mniejsza.

Panie Profesorze od kilku miesięcy trwają szczepienia przeciwko COVID-19, czy te szczepienia są bezpieczne dla pacjentów z alergią? Ale też czy są bezpieczne dla pacjentów, którzy przeszli wstrząs anafilaktyczny?

Uczymy się, obserwując reakcje pacjentów po szczepieniu. Na samym początku spływały do nas niepokojące dane ze Stanów Zjednoczonych, gdzie zaobserwowano kilka reakcji anafilaktycznych, bądź anafilaktoidalnych, bo nie mamy dowodów na mechanizm typowy alergiczny. Przypadków było kilkanaście przez co zrodziły się w wytycznych powstających w grudniu informacje mówiące o ograniczeniu albo wprowadzeniu szczepień bardzo ostrożnie u osób obciążonych przebytą reakcją anafilaktyczną czy wstrząsem anafilaktycznym. Ta częstość nie była większa od spotykanych dotychczas w przypadku grypy. Natomiast obserwacje, które poczyniono szczególnie w Wielkiej Brytanii pozwoliły nam na wycofanie tych zaleceń i sami Brytyjczycy pod koniec grudnia, gdzie zaszczepionych już było kilka milionów osób złagodzili swoje stanowisko. Przeciwwskazaniem do szczepienia są osoby u których wystąpiła reakcja anafilaktyczna z niewiadomego powodu. Więc wszyscy pacjenci, którzy przebyli reakcję anafilaktyczną po zadziałaniu znanego czynnika użądlenia przez owady, czy po zjedzeniu leku bądź pokarmu, te osoby mogą być szczepione, przy czym okres obserwacji po szczepieniu tych chorych ulega wydłużeniu i na pewno takie szczepienie powinno być prowadzone w warunkach, gdzie może być udzielona pierwsza pomoc, a takie warunki deklarują wszystkie punkty szczepień. W tej chwili jedynym przeciwwskazaniem do szczepienia jest przebyta reakcja wstrząsowa po poprzedniej dawce, nadwrażliwość na którykolwiek składnik szczepionki, chociaż są już obserwacje polskie i zagraniczne, gdzie takie osoby o odpowiedniej premedykacji były szczepione z powodzeniem, nie wywołując konsekwencji zdrowotnej dla pacjenta.

Czyli pacjenci z chorobami alergicznymi mogą się bezpiecznie szczepić?

Aktualnie i mając te obserwacje, doświadczenie kilku miesięcy szczepień na całym świecie nie ma większego ryzyka wystąpienia reakcji u osób z alergiami. W razie wątpliwości alergolodzy w ślad za wytycznymi Polskiego Towarzystwa Alergologicznego udzielają pomocy i konsultacji w takich przypadkach. Większość klinik oddziałów alergologicznych, klinicznych w naszym kraju, mogą skonsultować pacjentów u których w punktach szczepień zrodziła się wątpliwość co do bezpieczeństwa. Podkreślam, to dotyczy tylko ciężkich przypadków anafilaksji, które wystąpiły wcześniej.

PDF

Zobacz także