Na cukrzycę wydajemy o połowę mniej niż Czesi i Słowacy

Prof. Małecki
Co musimy zmienić w leczeniu cukrzycy w Polsce? O tym z prof. Maciejem Małeckim prezesem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego rozmawia Renata Furman.
Renata Furman 2015-12-15 07:00

 Co musimy zmienić w leczeniu cukrzycy w Polsce? O tym z prof. Maciejem Małeckim prezesem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego rozmawia Renata Furman.

Czy potrzeby polskich pacjentów chorych na cukrzycę są w pełni zaspokojone? A jeśli nie, to gdzie są obszary priorytetowe wymagające zmiany?

Myślę, że nie ma w Polsce takiej dyscypliny medycznej, o której moglibyśmy z czystym sumieniem powiedzieć, że w jej zakresie wszystkie potrzeby są zaspokojone. Diabetologia nie jest wyjątkiem. W trakcie debaty zorganizowanej przez „Służbę Zdrowia” padło wiele sformułowań, które odpowiadały w sposób precyzyjny na zadane pytanie, odnosząc je do diabetologii, opieki medycznej nad pacjentami z cukrzycą. Wyliczenie tych problemów miało miejsce ze strony wszystkich dyskutantów tej debaty. Mieliśmy szerokie grono dyskutantów w tym władzę wykonawczą – nowego ministra zdrowia pana Pinkasa, posła Latosa – reprezentanta Sejmu, parlamentu, byłego wiceministra zdrowia pana Chlebusa, reprezentację środowiska pielęgniarskiego. Ja reprezentowałem środowisko ekspertów z diabetologii. Podsumowałbym wszystkie wymienione argumenty, punkty, idąc od ogółu do szczegółu, w sposób następujący: zacznijmy od pieniędzy, bo od nich wiele rzeczy się zaczyna. Cieszę się, że reprezentanci obecnej ekiy rządzącej i Sejmu nie uciekali od tej kwestii. Mnie niepokoiło by to, gdyby zostało powiedziane, że tak naprawdę nie ma problemu finansowania, a jedynie organizacji wydawania środków finansowych. Trzeba mieć świadomość tego, że w Polsce wydajemy jako kraj stosunkowo niewiele pieniędzy na opiekę medyczną. Sytuacja w diabetologii jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w ogóle w polskiej medycynie. W Polsce na pacjenta z cukrzycą wydajemy ok. tysiąca dolarów. To zdecydowanie mniej, bo dziesięć razy mniej w porównaniu z takimi krajami jak Norwegia czy Szwajcaria, i ok. pięćdziesiąt proc. mniej niż w Czechach czy na Słowacji, i tu nie widzę już racjonalnego wytłumaczenia. Jest więc kwestia pieniędzy i zwiększenia ich w systemie w ogóle, a w diabetologii w szczególności, bo tu jesteśmy niedoinwestowani. Oczywiście jest kwestia racjonalnego systemu wydawania tych pieniędzy. Niemniej jednak nie do tego cały problem się sprowadza. Bardzo cieszy mnie deklaracja, która padła z ust ministra Pinkasa dotycząca idei stworzenia w Polsce Narodowego Programu Zwalczania Cukrzycy czy też walki z cukrzycą. To idea, którą Polskie Towarzystwo Diabetologiczne formułowało już od kilku lat. Ona nigdy nie została podjęta przez Ministerstwo Zdrowia. Może więc czas na to. Może w tej kadencji Sejmu to się uda. Tego rodzaju idea łączyłaby w sobie zarówno zwiększenie wydatków finansowych na diabetologię, jak i pewnego rodzaju działań organizacyjnych, które by pozwoliły na racjonalne wydawanie tych środków. Była mowa o edukacji, której jest też brak i niedostatek, od poziomu społecznego poczynając. Pozwoliłem sobie wyrazić oczekiwanie, że może czas na akcję uświadamiającą. Obecnie widzimy i słyszymy akcję uświadamiającą na temat prowadzenia na trzeźwo pojazdów i tego z jakimi zagrożeniami oraz karami wiąże się prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwym. Może pora na podobne akcje dotyczące zdrowego żywienia i ruchu fizycznego. Jest miejsce na działania indywidualnej edukacji. Mówiliśmy o koszyku świadczeń gwarantowanych i o tym, że o ile setki pielęgniarek diabetologicznych codziennie edukuje pacjentów z cukrzycą, to w praktyce system ochrony zdrowia tego nie widzi, bo praca ta nie jest dodatkowo finansowana i nie ma takiej porady w koszyku świadczeń gwarantowanych. Oczekujemy na to.
Mówiliśmy o nowoczesnych terapiach w cukrzycy typu 2, że polscy pacjenci nie mają do nich dostępu. Są jedynymi chorymi w Europie, gdzie te nowoczesne terapie w żaden sposób nie są refundowane. Leki inkretynowe, inhibitory transporterów SGLT2, nie możemy tego zapisywać chorym, bo w większości ich na te leki nie stać. Cieszy mnie deklaracja pana ministra Pinkasa, że Ministerstwo jest otwarte na dialog w tym zakresie i dostrzega nie tylko zwiększenie krótkoterminowych kosztów, ale także korzyści ekonomiczne w dłuższym okresie. Mówiliśmy także o leczeniu powikłań cukrzycy, najwięcej o amputacji z powodu zespołu stopy cukrzycowej. Cieszy mnie złożona publicznie, bo tego rodzaju debata jest elementem rozmowy publicznej, deklaracja złożona przez wiceministra zdrowia dotycząca tego, że widzi potrzebę finansowania w krótkiej perspektywie Programu Wsparcia Leczenia Zespołu Stopy Cukrzycowej. Programu stworzonego przez PTD, będącego w tej chwili w ocenie AOTMiT i Ministerstwa Zdrowia. Być może wymaga on niewielkiej korekty, może trzeba szerzej dostrzec inne specjalizacje, ale cieszy deklaracja, że w ciągu kilku tygodni zostanie ogłoszony. Bardzo cieszy mnie także finansowanie terapii zindywidualizowanej. Tak marginalnie poruszyłem ten wątek, stąd też miłym zaskoczeniem było to, że pan wiceminister podjął go obiecując skoncentrowanie się, zresztą nie tylko w diabetologii, na kwestii indywidualnego dobrania nowoczesnych, i nie tylko nowoczesnych, każdych terapii, do potrzeb pacjenta, w tym opartych na badaniach genetycznych. To podstawowe wątki. Nie wyczerpują one wszystkich problemów, z którymi boryka się polska diabetologia, ale to są te obszary, gdzie istnieje potrzeba jak najszybszych działań zaradczych. W Polsce jest 1500 certyfikowanych, dyplomowanych diabetologów. Cieszy mnie publiczna deklaracja pana ministra, że w toku przeglądu specjalizacji, pozycjonowanie diabetologii choćby tylko i wyłącznie ze względów epidemiologicznych nie jest w żaden sposób  zagrożone. Jesteśmy gotowi do dialogu, który powinien obejmować pacjentów z cukrzycą, ekspertów z zakresu diabetologów, władzę ustawodawczą, rządową, środowisko pielęgniarskie, media i całe społeczeństwo.

PDF

Zobacz także