Policja tłumaczy się z „zastrzelenia” pacjenta w Rudzie Śląskiej

483292865
Thinkstock/GettyImages
Czy policjanci, pacjenci i lekarze faktycznie byli zagrożeni? Czy funkcjonariusze adekwatnie ocenili stopień zagrożenia? Z aspirantem Adamem Jachimczakiem, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, rozmawiała red. nacz. Medexpressu Iwona Schymalla.
Iwona Schymalla 2014-07-23 12:42

Czy policjanci, pacjenci i lekarze faktycznie byli zagrożeni? Czy funkcjonariusze adekwatnie ocenili stopień zagrożenia? Z aspirantem Adamem Jachimczakiem, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, rozmawiała red. nacz. Medexpressu Iwona Schymalla.

Dlaczego policja nie użyła w szpitalu w Rudzie Śląskiej takich środków, które pozwoliłyby pacjentowi bezpiecznie skończyć leczenie? Dlaczego policjanci strzelali do pacjenta?

Inne środki nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Tam była użyta pałka oraz gaz, który na tego człowieka, niestety, nie podziałał. Były użyte inne środki, które policja stopniowała, czyli od najprostszych i najmniej inwazyjnych do tego ostatecznego, jakim była broń.

Czy policjanci, według Pana, adekwatnie ocenili stopień zagrożenia? Czy tam była grupa ludzi, których życie było zagrożone bezpośrednio zachowaniem tego pacjenta?

Zagrożeni byli policjanci. Ten mężczyzna zaatakował ich nożami. Rzucił się z nimi na nich. Środki zawiodły i ostatecznie użyto broni.

Czy przy tej akcji był lekarz? Czy widzieli to lekarze i pielęgniarki, którzy musieli być na oddziale?

Pomoc natychmiast była udzielona w szpitalu. Na pewno byli lekarze, nie wiem, czy byli naocznymi świadkami. Na pewno byli w pobliżu i natychmiast pomoc temu człowiekowi była udzielana.

Czy nie można było tego pacjenta uśpić, strzelając specjalnym środkiem?

Policjanci nie dysponują takimi środkami.

Czy według Państwa, śmierć pacjenta na skutek interwencji policji na oddziale szpitala pod opieką jego lekarzy, nie jest  kompromitacją policji?

Nie nazwał bym tego w ten sposób. Policjanci zostali wezwani przez lekarzy i personel szpitala, którzy obawiali się o swoje i pacjentów życie. Ten mężczyzna był nadzwyczaj agresywny i lekarze bali się przede wszystkim o siebie i o pacjentów, dlatego wezwali policjantów.

Odbiór społeczny jest taki, że u pacjenta, który został przyjęty do szpitala i miał zrobiony zabieg operacyjny, może wystąpić  psychoza, a więc zaburzone postrzeganie rzeczywistości. Lekarze nie potrafili sobie w tej sytuacji poradzić i wezwali policję. Policjanci zastrzelili człowieka, który jako pacjent powinien w szpitalu czuć się bezpiecznie.

No powinien czuć się bezpiecznie. Wszystko się zgadza. Dlatego przede wszystkim lekarze powinni zapewnić bezpieczeństwo, jeśli mieli podejrzenia, że podanie jakichś środków może spowodować u niego taki a nie inny stan, powinni go, w jakiś sposób zabezpieczyć, tak by nie zagrażał personelowi i pacjentom. Stało się inaczej. Policjanci zadziałali w obronie koniecznej, w obronie swojej i pacjentów. Do takiego incydentu i na taką interwencję zostali wezwani.

W chwili obecnej nie znamy wyniku sekcji zwłok. Należałoby zwrócić się z tym do prokuratury, bo nie można stwierdzać, że ten człowiek zginął w wyniku interwencji policji. Ten strzał był oddany w nogę i nie powinien był zagrażać. Ten człowiek w amoku wyrywał sobie dreny i tym podobne rzeczy, które zostały po operacji i sam się okaleczał. 

Czytaj także: Śmierć pacjenta w Rudzie Śląskiej to morderstwo

PDF

Zobacz także