„Służba Zdrowia”: Pandemiczna eksplozja zaufania do szczepień

Fot. Getty Images/iStockphoto
55 proc. Polaków deklaruje pełne zaufanie do szczepień. Od 2018 roku odsetek ten wzrósł o niemal jedną piątą. Polska znalazła się tym samym nieco powyżej unijnej średniej, a choć od krajów, w których zaufanie do szczepień jest wysokie, ciągle dzieli nas duży dystans, zaliczyliśmy największy skok w całej UE – to najważniejsze wnioski, płynące z raportu przygotowanego przez Komisję Europejską.
Małgorzata Solecka 2021-03-26 13:55

Na początku marca KE opublikowała raport przygotowany w ramach The Vaccine Confidence Project. Poprzedni, przeprowadzony w 2018 roku, pokazywał przede wszystkim ogromny dystans dzielący kraje Europy Środkowo-Wschodniej od wykazujących zdecydowanie większe zaufanie do szczepień, jako podstawowego sposobu profilaktyki chorób zakaźnych, krajów Europy Zachodniej.

Nowe badanie zostało przeprowadzone w marcu 2020 roku, gdy pierwsza fala mocno uderzyła we Włoszech, Hiszpanii, Francji, Belgii oraz, nieco później, w Wielkiej Brytanii. Poza Szwecją, wszystkie kraje UE dość wcześnie ogłosiły restrykcyjne lockdowny, które – wobec braku perspektyw na szczepionkę, braku leków na COVID-19, niedoboru środków ochrony indywidualnej i sprzętu medycznego – były jedynym, choć bolesnym sposobem na powstrzymanie pandemii. Co ważne, w marcu, gdy odpytywano Europejczyków o ich stosunek do szczepień, szczepionka przeciw COVID-19 była zaledwie marzeniem, a eksperci studzili oczekiwania, przypominając, że wynalezienie szczepionek na inne choroby trwało całe dekady, zaś prace nad szczepionkami przeciw innym koronawirusom nie zakończyły się sukcesem. Szczepionka wydawała się więc wszystkim Świętym Graalem, którego poszukiwać świat będzie raczej długo.

Bez wątpienia nie tyle tęsknota za szczepionką, jako sposobem na powrót do normalnego, czy też w miarę normalnego, funkcjonowania (w marcu 2020 roku dopiero doświadczaliśmy początków izolacji), ile za preparatem wprost chroniącym zdrowie i życie mogła mieć wpływ na zmianę nastawienia do szczepień w ogóle. Jednak nie wszystkie zasługi w tym zakresie można przypisać pandemii SARS-CoV-2. Nie można zapominać, że od 2017 roku, od epidemii odry, która przetoczyła się z mniejszym lub większym (Włochy, Rumunia) natężeniem przez kraje UE, i Komisja Europejska, i poszczególne rządy, i eksperci krajowi wdrożyli kampanie na rzecz promocji szczepień. Zresztą przeprowadzone w 2018 roku badania opinii publicznej, sprawdzające poziom zaufania do szczepień, były częścią tych działań.

Badanie w marcu 2020 roku przeprowadzono we wszystkich krajach Unii Europejskiej oraz w Wielkiej Brytanii. Respondentom zadano pytania m.in. o bezpieczeństwo szczepień, konieczność szczepienia dzieci czy zgodność szczepień z wartościami religijnymi. Pytano też o bezpieczeństwo i istotność konkretnych szczepionek (MMR, przeciw HPV i przeciw grypie).

Jak na tle innych krajów europejskich wypada Polska? W 2018 roku byliśmy wśród krajów o najniższym poziomie zaufania do szczepień – w pełni w ich skuteczność i bezpieczeństwo wierzyło 37 proc. Polaków. Przed rokiem wskaźnik ten wyniósł 55 proc., przy unijnej średniej na poziomie 54 proc. To największy progres udokumentowany w tym badaniu, ale nie brak łyżki dziegdziu: Polska ciągle wyraźnie odstaje od krajów, które przewodzą w rankingu. Wiosną 2020 roku najwyższy poziom zaufania do szczepień odnotowano w Portugalii i Hiszpanii (po 70 proc.), na Litwie (69 proc.) oraz w Finlandii (68 proc.).

Jeszcze większy dystans – i to jest dobra wiadomość – dzieli nas od europejskich „maruderów”. Tu pierwsze miejsce przypada Węgrom – szczepieniom ufa 36 proc. z nich. Odpowiedź na pytanie, jak na poziom zaufania do szczepień wpłynie decyzja węgierskich władz o dopuszczeniu do użycia rosyjskich i chińskich szczepionek, poznamy dopiero za jakiś czas. Kolejne miejsca zajmują Malta (39 proc.) i Cypr (41 proc.).

Badanie objęło próbę tysiąca reprezentatywnych mieszkańców Polski, ale autorzy projektu sprawdzili również – we wszystkich krajach – opinie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Poziom zaufania do szczepień wśród polskich lekarzy należy do najwyższych w Europie – w pełni ufa im 94 proc. (więcej tylko we Włoszech – 97 proc.). Na drugim biegunie są Bułgaria (71 proc.), Rumunia (72 proc.) i Chorwacja (73 proc.) – to, jak podkreśla w swoim raporcie Komisja Europejska, relatywnie niski poziom zaufania u profesjonalistów medycznych. Niewiele więcej (74 proc.) francuskich lekarzy deklaruje zaufanie do szczepień – co może częściowo tłumaczyć problemy Francji z prowadzeniem akcji szczepień przeciw COVID-19.

W badaniu zapytano też o bardziej szczegółowe kwestie. Sprawdzono również, między innymi, stosunek Polaków (i lekarzy POZ) do trzech szczepionek, z których każda – z różnych powodów – budzi niekiedy kontrowersje.

90,8 proc. badanych Polaków twierdzi, że „szczepienia są ważne” (w 2018 r. było to 76 proc.). 88,5 proc. zgadza się ze stwierdzeniem, że „szczepienia są bezpieczne” (dwa lata temu – 72,4 proc.). 89,7 proc. wierzy, że szczepienia działają (to o 14,8 punktu procentowego więcej niż w 2018 r.).

O kilkanaście, a nawet ponad dwadzieścia punktów procentowych wzrosła również grupa osób, które odpowiadają twierdząco na pytania o bezpieczeństwo i istotność trzech szczepionek: MMR, przeciw HPV oraz przeciw grypie. Najwięcej Polaków podpisuje się pod stwierdzeniem, że szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce jest ważna (90,2 proc.), zaś 87,5 proc. jest przekonana o jej bezpieczeństwie. W obu przypadkach oznacza to wzrosty o ponad 14 punktów procentowych. O bezpieczeństwie szczepionki przeciw grypie jest przekonanych 82,4 proc. Polaków, 78,1 proc. uważa, że jest ona ważna (to najniższy odsetek w tej części badania), ale jednocześnie to właśnie przy szczepionce przeciw grypie odnotowano największe wzrosty „poparcia”. Bezpieczeństwo – 22,4 proc., istotność – 18,4 proc. Po raz pierwszy zapytano również o szczepionkę przeciw HPV. 82,3 proc. Polaków ocenia, że jest ona bezpieczna a 85,2 proc. – że jest ważna.

A jakie są opinie polskich lekarzy? Szczepionkę MMR pacjentom rekomendowałoby 100 proc. z nich, podobnie wszyscy poleciliby szczepienie przeciw grypie. Mniej, bo 94 proc. zarekomendowałoby szczepienie przeciw HPV, a jedynie 90 proc. zaleciłoby ciężarnej pacjentce zaszczepienie się przeciw grypie.

Czy wzrost zaufania do szczepień przełoży się na sukces akcji szczepień przeciw COVID-19? Pierwsze komentarze po publikacji raportu Komisji Europejskiej sprowadzały się do prostego porównania liczb: 55 proc. Polaków jest przekonanych do szczepień, do osiągnięcia odporności zbiorowiskowej potrzeba minimum 70 proc. populacji, a biorąc pod uwagę, że szczepimy wyłącznie dorosłych – zaszczepić się powinno dużo więcej Polaków. Wniosek? Mamy problem.

To jednak nie do końca jest prawda – również dlatego, że badanie przeprowadzano rok temu i w żadnym stopniu nie dotyczy ono konkretnego szczepienia przeciw COVID-19. Nie uwzględnia też ważnego czynnika, jakim jest zmęczenie całym rokiem pandemii oraz uzyskanie, dzięki szczepieniu, nie tylko bezpieczeństwa, ale również pewnego rodzaju wygody czy swobody – na przykład w zakresie przemieszczania się. Pokazuje to choćby przykład Francji: portal Politico jedną z marcowych analiz na temat pandemii poświęcił na kwestię kontrowersyjnych paszportów immunologicznych. Okazuje się, że we Francji, jednym z najbardziej antyszczepionkowych krajów Europy Zachodniej (w raporcie KE – 51 proc. zaufania do szczepień, mniej wśród krajów „starej” UE notuje tylko Austria), co najmniej połowa obywateli popiera ideę takiego paszportu czy zaświadczenia, które ułatwiałoby życie, umożliwiało np. korzystanie z restauracji, obiektów sportowych, podróży samolotem.

Można zaryzykować twierdzenie, że przeciw COVID-19 zaszczepi się, prędzej czy później, również część osób nie do końca przekonanych do idei szczepień, z powodów czysto utylitarnych. Zwłaszcza gdy akcja nabierze tempa, szczepionki staną się bardziej dostępne, a jednocześnie dynamicznie będzie rosnąć grupa zaszczepionych, zaś – wbrew nadziejom działaczy antyszczepionkowych – przykładów poważnych komplikacji po szczepieniach w najbliższym otoczeniu nie będzie – stosunkowo łatwo będzie uzyskać efekt domina.

Pytanie, czy punkt krytyczny uda się w krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, osiągnąć w ciągu najbliższych trzech, czterech miesięcy? Jest na to – wstępnie – szansa. Według deklaracji producentów szczepionek (Pfizer/BioNTech, Moderna, AstraZeneca oraz Johnson & Johnson, ta ostatnia szczepionka została dopuszczona na rynek europejski 11 marca i ma być dostarczana od kwietnia) w drugim kwartale do Polski ma trafić przynajmniej 15 mln dawek, w tym ponad 2 mln jednodawkowej szczepionki J & J. Bardziej śmiałe prognozy mówią nawet o 22 mln dawek, a rząd szacuje, że obecna przepustowość punktów szczepień wynosi nawet 5 mln osób miesięcznie i powinna być zwiększona o co najmniej milion osób. – Jeśli będą szczepionki, chcemy szczepić nawet 1,5 mln osób tygodniowo – zapowiadają przedstawiciele rządu.

Na razie, w połowie marca, bilans jest dużo skromniejszy: od 27 grudnia udało się zaszczepić minimum jedną dawką 7 proc. obywateli. Straciliśmy palmę pierwszeństwa wśród dużych krajów UE, nieznacznie, ale jednak, wyprzedziła nas bowiem Hiszpania. W liczbach bezwzględnych jest to 2,64 mln osób – w tej statystyce zajmujemy wśród dużych krajów 5 miejsce, czyli adekwatne do wielkości populacji. Pierwsze miejsce – wśród dużych krajów – pod względem w pełni zaszczepionych pokazuje, że Polska pierwszy kwartał 2021 roku pod względem szczepień może uznać za sukces na miarę możliwości.

Źródło: „Służba Zdrowia” 3/2021

PDF

Zobacz także