Gdyby pielęgniarki chciały wypisywać recepty, to poszłyby na studia lekarskie i zostały lekarkami

Iwona Schymalla

Opublikowano 01 sierpnia 2014, 07:00

rogala-pawelczyk
Iwona Schymalla

Opublikowano 01 sierpnia 2014, 07:00

- Jesteśmy tak mądre i roztropne, że w nagrodę otrzymałyśmy dodatkowy obowiązek bez pieniędzy - mówi o wypisywaniu recept przez pielęgniarki szefowa NIPiP Grażyna Rogala-Pawelczyk. 

Jak Pani ocenia zmiany w Ustawie o pielęgniarkach i położnych ? Czy podjęte decyzje ocenia Pani pozytywnie, czy więcej jest uwag krytycznych?

Przede wszystkim należy wypowiedzieć się w kwestii samej zmiany. Zmiana zaproponowana w systemie opieki zdrowotnej polegająca na przesuwaniu obowiązków, bo nie są to uprawnienia, z jednej grupy pracowniczej na rzecz drugiej jest naturalną zmianą. W związku z rozwojem grupy zawodowej pielęgniarek i położnych jest ona do przyjęcia, ale… No i to ale przysłania korzyści z takiego rozwiązania. Tempo przygotowywanych zmian było szybkie, zrobiono to byle jak, bez konsultacji i dogłębnej analizy. Powoływanie się na kraje zachodnie, gdzie przypominam na 1000 obywateli przypada od 11 do 16 pielęgniarek, u nas niespełna 5 lub 5,4 co zależy od regionu. Czyli mamy 1/3 mniej pielęgniarek niż w krajach, w których ordynują one leki. Nasze pielęgniarki mają dużo obowiązków i brak pomocy. Brakuje opiekunów. Obecnie jest ich ok. 10 tysięcy. W związku z tym konsekwencją tego będzie bałagan. Na tym etapie należało przyjąć koncepcję rozwiązania pt. dajemy pielęgniarkom nowe zadania, określając, które z nich i w jakich miejscach mogłyby ordynować leki. Utrzymać prawo, które od stycznia tego roku pielęgniarki otrzymały czyli prawo do wypisywania przedłużonych zleceń na środki specjalnego użycia np. środki spożywcze lub pielucho majtki. Ten Obszar należało przeanalizować i przede wszystkim to uprawnienie a zarazem obowiązek powinien był dotrzeć do pielęgniarek podstawowej opieki długoterminowej.

Ordynacja leków jest dla pielęgniarek dodatkowym obowiązkiem. Wiąże się to również z koniecznością ciągłego kształcenia . Czy za tym idą nowe stawki wynagrodzeń dla pielęgniarek?

Absolutnie nie. Minister Arłukowicz wraz z przedstawicielami rządu, którzy prezentowali i popierali nowe rozwiązania, twierdzili, że jest to dla pielęgniarek uprawnieniem i nagrodą. Jesteśmy tak mądre i roztropne, że w nagrodę otrzymałyśmy dodatkowy obowiązek bez pieniędzy. Rzeczywiście, pielęgniarki są wykształcone, tylko proszę wyobrazić sobie sytuację taką, w której pielęgniarka ma pod opieką od 1,5 do 2,5 tysiąca mieszkańców. Wykonuje świadczenia jedna lub w zespole i musi pójść na szkolenie, aby ewentualnie ordynować leki. Kto w tym czasie wykona czynności pielęgnacyjne? Gdyby pielęgniarki chciały wypisywać recepty, to poszłyby na studia lekarskie i zostałyby lekarkami. Pielęgniarki i położne chcą takich rozwiązań, które ułatwią organizację i realizację opieki. Nie uprawnień podnoszących poziom samooceny. Widzę wiele niebezpieczeństw związanych z tym, że pielęgniarki, wprawdzie dobrowolnie, będą mogły ordynować leki i wypisywać zlecenia. Jednym z nich jest to, że w świadomości społecznej nastąpi podział pielęgniarek na dobre i złe. Pan doktor powie pacjentce, że lek wypisze pielęgniarka Grażyna, ale ona mając swoje lata, nie będzie już w stanie uzupełnić wiedzy. Będzie robić to, co robiła do tej pory, dobrze i sumiennie. Lekarz na to, że chciał dobrze, że minister zaproponował świetne rozwiązanie, ale że pielęgniarki nie chcą pomóc.

Nowy pomysł ministra może rzeczywiście spowodować podział pielęgniarek na lepiej wykształcone i chętne do współpracy i te, które takiej współpracy nie podejmą. Są głosy, że pielęgniarka stanie się taką „sekretarką” lekarza.

Ależ oczywiście, ponieważ pielęgniarka na zlecenie lekarza wypisując receptę będzie odpowiadała, jak taki dokument wypisze i czy będzie spełniać wymogi. To tak jak wysoko wykwalifikowana sekretarka. Skoro pan minister tak nowocześnie podszedł do tego, to może wrócić do sekretarek medycznych i nauczyć je przepisywania recepty z dokumentu. Ja trochę ironizuję, ale to olbrzymi problem związany z dostępem pielęgniarki do dokumentacji medycznej pacjenta. Pielęgniarka będzie musiała gdzieś taką receptę wypisać, a przecież jak uważam wraz z koleżankami pielęgniarkami i położnymi, nie ma automatycznego wypisywania recept. Pielęgniarka musiałaby mieć możliwość wykonania badania fizykalnego. Tak samo jak pacjent, który przychodzi do lekarza i ma przedłużony lek x, to nie dzieje się to z automatu. Należy zadać mu pytanie, jak się po danym leku czuje, jakie ma objawy itp. W związku z tym takie przedłużanie recept przez pielęgniarki uważam za nieporozumienie. Można rozważyć grupę preparatów, które pielęgniarki mogłyby ordynować, ale odpowiadając kiedy, w jakich warunkach i za jakie pieniądze. Mówię o pieniądzach, ponieważ byłby to dodatkowy obowiązek związany przede wszystkim z podniesieniem kwalifikacji i ubezpieczeniem się od odpowiedzialności cywilnej i stworzeniem warunków ordynacji leków. Nie może to być korytarz tylko miejsce umożliwiające badanie fizykalne, które pielęgniarki potrafią robić. Sam pomysł godny rozpatrzenia, ale nie w takim tempie jak to miało miejsce i nie bez dodatkowego wynagrodzenia. 

Czytaj także: Lekarze POZ boją się informatyzacji. Mają powody?

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31