Nasze rozczarowanie jest olbrzymie

Iwona Schymalla

Opublikowano 08 maja 2013, 07:00

pawelczyk Fot. MedExpress TV
Iwona Schymalla

Opublikowano 08 maja 2013, 07:00

Nikt nie liczy tego, ile będzie kosztowało leczenie pielęgniarki w wieku 70 lat, jeżeli ona będzie pracowała w taki sposób, jak w tej chwili -  ostrzega dr Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych w rozmowie z Iwoną Schymallą, redaktor naczelną Medexpress.pl.

Iwona Schymalla: Dzisiejszym gościem Medexpressu jest Pani Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Witam Panią bardzo serdecznie.

Grażyna Rogala-Pawelczyk: Dzień dobry.

Iwona Schymalla: Pani prezes, jest duże rozczarowanie w środowisku pielęgniarek i położnych postępowaniem ministra zdrowia, który podpisał rozporządzenie w sprawie norm pracy pielęgniarek i położnych, które kompletnie nie zgadzają się z tym, co wypracowaliście państwo przez długi czas.

Grażyna Rogala-Pawelczyk: Pani redaktor, słowo „duże” to za słabe określenie, olbrzymie rozczarowanie, dlatego że obsady pielęgniarskie są takie jakie są, na 20-40 pacjentów nierzadko jest jedna pielęgniarka, czasem dwie, w oddziałach o profilu chirurgicznym czy zabiegowym. Zresztą państwo doskonale znają sytuację zatrudnienia pielęgniarek. Skąd to olbrzymie rozczarowanie? Pan minister podpisał dokument, który daleko różni się od dokumentu wypracowanego przez zespół powołany przez ministra zdrowia ponad trzy lata temu. Zespół ekspertów, ale to nie byli teoretycy, zespół złożony z praktyków: nauczycieli akademickich, ekspertów, który szacował zapotrzebowanie na opiekę pielęgniarską, czyli po prostu czas pracy  pielęgniarki i minimalne normy obsady na poszczególnych oddziałach o różnym profilu. Było to weryfikowane, posłużono się też wynikami prac doktorskich, pracy habilitacyjnej prof. Ksykiewicz i wydawało się, że już uzgodniony projekt zostanie podpisany. Taka była decyzja, taka była wstępna informacja 19 grudnia.

Co kierowało panem ministrem?

Podobno marszałkowie zaprotestowali, mówiąc, że wprowadzenie norm obsad doprowadzi do krachu szpitali. Jeżeli tak się odważył napisać jeden czy drugi marszałek, stowarzyszenie czy grupa, to znaczy, że ci ludzie powinni w tym dniu, w którym podpisali taki list, takie pismo, stracić pracę. Bo to znaczy, że nie zapewniają minimalnej obsady pielęgniarskiej.

Co będzie dalej?

Na razie czekamy. Pan minister obiecał, że wyjaśnione zostaną powody takiej decyzji czy takiego wystąpienia marszałków. Co nie znaczy, że czekamy biernie. Docieramy do źródeł informacji, staramy się dowiedzieć, skąd takie wyliczenia, spotykamy się z Ministerstwem, wspólnie ze związkami zawodowymi, bo tutaj idziemy ręka w rękę, bo przedstawiciele związków byli w tym zespole. Pracujemy nad tym, żeby zmodyfikować to. Tak to wygląda.

To sytuacja dziwna i bulwersująca. Pan minister Arłukowicz bardzo dużo, i najczęściej mówi o tym, że najważniejsze jest dobro pacjenta, a to jest decyzja, która dobro pacjenta odsuwa na dalszy plan. Ale jeśli mówimy o pacjentach, to coraz więcej jest skarg i pacjenci coraz bardziej się żalą, że jest zbyt mało pielęgniarek, że pielęgniarki też nie mają siły, żeby pracować. Średnia wieku jest coraz wyższa.

45-47 lat, to jest średnia wieku pielęgniarki i położnej. Nie tak dawno w telewizji był program, w którym ordynator oddziału wskazała na potrzebę zatrudnienia pielęgniarek bodajże na oddziale neurologii i w tym momencie ta pani miała problemy z organem założycielskim, z marszałkiem, ze swoim własnym dyrektorem. Wiek pielęgniarek jest odzwierciedleniem wieku społeczeństwa. 45-47 lat, ja podałam taki przedział wiekowy dla pielęgniarek, dla położnych, z tym ze położna jest troszeczkę starsza, wydawałoby się, że z punktu widzenia tej fizjologii, biologii, nie jest jakimś wiekiem starczym, ale z punktu widzenia pracy w oddziale szpitalnym czy w podmiocie leczniczym, uwzględniają, ze jeżeli ma się 47 lat, to 25 lat przynajmniej przepracowało się w systemie zmianowym, powoduje, że ta praca wprawdzie nie odbiega jakością od tej, jaka być powinna, no ale jest zdecydowanie wolniejsza, i z olbrzymim obciążeniem dla samych pielęgniarek. A przez to będzie się obniżało poczucie satysfakcji pacjenta, on będzie dłużej czekał na tę pielęgniarkę, będzie dłużej czekał na położną. Dłuższy czas będzie potrzebny na wykonanie szeregu czynności. Jeżeli do tego dodamy zmniejszone obsady, to w tym momencie mamy problem natury organizacyjnej, pielęgnacyjnej i medycznej. Chciałam dodać jeszcze jedną taką kuriozalna historię: normy, które maja obowiązywać, dotyczą tylko podmiotów publicznych. Podmioty, które są przedsiębiorstwami, nie będą miały określonych w żaden sposób norm, co jest nieprawidłowe, bo jeżeli ktokolwiek bierze choćby złotówkę ze środków publicznych, powinien podlegać takiej samej regulacji.

Badania wskazują, że jedna pielęgniarka mniej to dużo wyższe koszty leczenia.

Ależ oczywiście. To są odleżyny, to jest przedłużone pielęgnowanie, to jest wydłużony pobyt pacjenta w szpitalu, bo kwestia wykonania szeregu działań jest to obciążenie znaczne i czas pracy się wydłuża. Mało tego – jedna pielęgniarka mniej to są koszty leczenia tych pielęgniarek za kilka lat. Nikt nie liczy tego, ile kosztuje leczenie, rehabilitacja pielęgniarki w wieku 55-56 lat czy 70 lat, jeżeli ona będzie pracowała w taki sposób, jak pracuje w tej chwili.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zapowiada, że w maju, za kilka dni, będą protestować, będą wskazywać te najbardziej zapalne punkty na mapie Polski. Rozumiem, że takie miejsca, takie szpitale, takie placówki służby zdrowia, gdzie nie ma zapewnionego bezpieczeństwa dla pacjentów. Czy przyłączycie się do tych protestów?

My współpracujemy z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, zresztą to nie jest nic dziwnego – samorząd obejmuje 300 tys. pielęgniarek, to są także panie, które są w związkach zawodowych, podpisaliśmy wspólne porozumienie, w czasie protestów w październiku ubiegłego roku przyłączyliśmy się do konferencji, która była organizowana i Izby Okręgowe w ramach własnej autonomii przyłączają się do tych protestów.

Jeszcze jedna bulwersująca kwestia konkursów na różnego rodzaju stanowiska kierownicze. Tu sporo osób chce tak zakamuflować pewne procedury, żeby nie dopuścić pań do rządzenia w tych placówkach.

Tak naprawdę to są pseudokonkursy, bo jeżeli zgodnie z rozporządzeniem, pomimo konsultacji społecznej, znowu pan minister podpisał rozporządzenie niezgodnie z tym, co było ustalane w trakcie negocjacji. Jeżeli w komisji jest sześciu przedstawicieli dyrektora, którzy nie mają często żadnego pojęcia o pracy pielęgniarki, to dotyczy tez lekarzy czy pracy położnej, to oni będą reprezentować stanowisko dyrektora. Nie chodzi nam o ty, by ograniczyć dyrektorowi możliwość wpływu na to, kogo zatrudnia na stanowisku kierowniczym, ale paradoksalne jest to, że, nie ujmując nikomu, elektryk czy pan z obsługi technicznej jest przedstawicielem dyrektora w konkursie na stanowisko naczelnej pielęgniarki albo ordynatora na przykład. To nie są konkursy, to jest fikcja.

Bardzo Pani dziękuję za tę rozmowę, a wszystkie pielęgniarki i położne bardzo prosimy też o kontakt  z portalem Medexpress.pl, ponieważ będziemy odpowiadać na wszystkie wątpliwości, pytania. Eksperci są do Państwa dyspozycji.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31