Maratony nie dla wszystkich?

148340658
Thinkstock/GettyImages
Rosnąca popularność maratonów i chęć zmiany stylu życia stawiają przed medycyną nowe wyzwania. Pacjent, który decyduje się na sport, coraz częściej chce robić rzeczy ekstremalne bez względu na wiek i kondycję. czy lekarze są na to przygotowani?
Halina Pilonis 2013-06-15 07:00

Rosnąca popularność maratonów i chęć zmiany stylu życia stawiają przed medycyną nowe wyzwania. Pacjent, który decyduje się na sport, coraz częściej chce robić rzeczy ekstremalne bez względu na wiek i kondycję. czy lekarze są na to przygotowani?

Kardiolodzy podkreślają, że aktywność fizyczna jest dla układu sercowo-naczyniowego zbawienna. Jednak nie są entuzjastami maratonów, bo to zbyt duży wysiłek dla serca, zwłaszcza, że wiele osób bierze w nich udział bez odpowiedniego przygotowania. Również ortopedzi zalecają ostrożność. Tymczasem liczba maratonów i ich uczestników wciąż rośnie.

Lekarz rodzinny z Zielonej Góry Robert Sapa mówi, że swoim pacjentom w wieku około 40 lat odradzałby udział w maratonie. – Nie jestem zwolennikiem wyczynowego uprawiania sportu w czwartej dekadzie życia. Proponuję chorym coś, co nazywałbym raczej rehabilitacją, czyli wzmacnianiem gorsetu mięśniowego bez obciążania stawów – mówi. Innego zdania jest dr Robert Śmigielski, ortopeda i współwłaściciel jednej z najnowocześniejszych klinik ortopedycznych w Europie, lekarz wielu sławnych polskich sportowców. – Kiedyś do kliniki w Szwajcarii, w której byłem na stażu, przyszedł 92-letni pacjent, który skarżył się na bóle nogi w czasie gry w tenisa. Chciałem mu powiedzieć, żeby w takim razie przestał grać, ale profesor pouczył mnie, że skoro nie potrafię pomóc, to powinienem to powiedzieć, a nie sugerować pacjentowi, żeby zmieniał swoje życie. Być może gra w tenisa to jedyna rzecz, która sprawia mu naprawdę przyjemność. Podobnie jest z maratonami – mówi. Na pytanie, czy maratony są niebezpieczne, prof. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, były szef Sekcji Kardiologii Sportowej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, odpowiada, że statystyki pokazują, iż jeszcze parę lat temu liczba zatrzymań pracy serca zakończonych zgonem w trakcie maratonów wynosiła 1 na 50 tys. uczestników, dziś jest to 1 na 200 do 250 tys. uczestników. – Przy czym liczba zatrzymań w zasadzie się nie zmieniła, zmniejszyła się za to liczba zgonów z tego powodu. Między innymi dzięki dostępnym na trasie maratonu defibrylatorom – wyjaśnia. – Bieganie dla zdrowego organizmu nie jest szkodliwe, ale dla osób ze schorzeniami sercowo- naczyniowymi może być tak samo niebezpieczne jak wchodzenie po schodach czy stres w pracy. Problemem są pacjenci niezdiagnozowani, u których wady czy choroby ujawnią się dopiero podczas wzmożonego wysiłku – dodaje.

Cały artykuł Haliny Pilonis w najnowszej "Śłużbie Zdrowia".

PDF

Zobacz także