Polscy pacjenci uczuleni na jad owadów nie mają możliwości odczulać się w poradniach

- Jedyną metodą leczenia przyczynowego, pacjentów uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych jest immunoterapia alergenowa, niestety w Polsce dostępna tylko w wyspecjalizowanych oddziałach szpitalnych. Tymczasem w całej Europie pacjentów leczy się również w poradniach. Takie rozwiązanie jest korzystne dla pacjentów, ale nie tylko, bo również dla systemu - przekonuje prof. Krzysztof Kowal z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, przewodniczący Sekcji Immunoterapii Alergenowej PTA.
Medexpress 2020-12-15 09:19

Od pokrzywki do utraty przytomności

Alergia na jad owadów błonkoskrzydłych jest powszechnym schorzeniem. U osób użądlonych obserwuje się różne objawy kliniczne, począwszy od miejscowych, takich jak obrzęk i zaczerwienienie skóry, do reakcji ogólnoustrojowej o przebiegu łagodnym (pokrzywka, świąd) lub ciężkim (obrzęk krtani, napad astmy, bóle brzucha, wymioty, objawy ze strony układu sercowo-naczyniowego). Reakcja ta następuje od kilku sekund do kilku minut od użądlenia.

- Najczęściej u chorego doświadczającego ciężkiej reakcji alergicznej (tzw. wstrząsu anafilaktycznego) występuje uogólniony świąd skóry, duszność, zawroty głowy, słabość, trudności w utrzymaniu się na nogach. Do tego mogą jej towarzyszyć bóle brzucha i wymioty. Czasami dochodzi do utraty przytomności, a w najcięższych przypadkach nawet zgonu - komentuje prof. Kowal.

W ocenie eksperta częstość reakcji systemowych po użądleniu przez owady błonkoskrzydłe wynosi ok. 5 proc. w populacji ogólnej, co oznacza, że taka grupa zdecydowanie powinna być diagnozowana. Tło alergiczne zwykle udaje się potwierdzić u kilkudziesięciu procent badanych. Na tej podstawie można ekstrapolować, że w Polsce możemy mieć do czynienia z ok. dwoma milionami osób potrzebującymi diagnostyki alergologicznej, z której nawet ok. miliona może potrzebować leczenia przyczynowego.

- Kolejna znacznie większa grupa chorych, to ci, którzy reagują dużymi objawami miejscowymi. Oni również odnieśliby korzyści z immunoterapii. Trzeba pamiętać, że u takich osób z punktu widzenia medycyny, użądlenie np. w palec nie jest problemem, ale w szyję już tak. Taki duży odczyn może w skrajnych przypadkach doprowadzić nawet do śmierci chorego, a u chorych często eksponowanych na użądlenia zwiększa się szansa takiego scenariusza - wyjaśnia.

Szacuje się, że w krajach takich jak Polska każdego roku z powodu reakcji alergicznej po użądleniu owadów umiera około kilkudziesięciu osób, jednak dane te są mocno niedoszacowane.

Liczy się diagnoza

Natężenie objawów po użądleniu zależy w dużej mierze od stopnia uczulenia, ciężkości ekspozycji i od niektórych czynników współistniejących. Dlatego też każdy pacjent, u którego występuje podejrzenie uczulenia na jad owadów, bez względu na ciężkość objawów, powinien być diagnozowany. Może być tak, że osoba, która przy pierwszym użądleniu zareagowała jedynie łagodną reakcją ogólnoustrojową, przy kolejnym może doznać wstrząsu zagrażającego życiu.

- Badania, które zostają przeprowadzone mają na celu wykazanie zależności występujących objawów od uczulenia na jad: pszczoły, osy, szerszenia, trzmiela. Można je wykonywać za pomocą testów skórnych: punktowych i śródskórnych lub metod in vitro. Służą one oznaczeniu poziomu przeciwciał IgE w surowicy krwi chorego. W badaniach diagnostycznych określa się na jakiego rodzaju jad pacjent jest uczulony. Decyzję co do wyboru metody testowania i zastosowania konkretnego rodzaju immunoterapii, zawsze podejmuje lekarz alergolog – zaznacza prof. Kowal.

Odczulanie

Odczulanie trwa od 3 do 5 lat, skuteczność tego leczenia sięga nawet 90. proc. W miarę podawania immunoterapii alergenowej buduje się tolerancję na alergen. Dłuższe odczulanie gwarantuje lepszy sukces długofalowy.

- Niewrażliwość na jad owadów po przebytym leczeniu utrzymuje się zazwyczaj od kilku do kilkunastu lat a czasami dłużej. Jest też pewna grupa chorych, u których immunoterapia musi trwać całe życie - wyjaśnia ekspert.

Zaznacza też, że w Polsce zdecydowanie za mało osób jest leczonych immunoterapią. - Można szacować, że rocznie należałoby odczulać 30-40 tysięcy chorych, z których każdy powinien odbyć 12 wizyt w odstępie co jeden miesiąc w jednym z 33 ośrodków szpitalnych. To nam daje ok. 1000 odczulanych pacjentów rocznie w każdym z nich, jednak liczby te nie uwzględniają chorych reagujących dużymi odczynami miejscowymi. Tymczasem obecnie liczba leczonych pacjentów w większości ośrodków szacowana jest na ok. 100 może 200 osób – podkreśla prof. Kowal.

Immunoterapia w poradniach: to się nam opłaca

Prowadzenie immunoterapii na jad owadów w szpitalach klinicznych, zmusza chorych często do kilkugodzinnych podróży, że względu na odległe położenie ośrodka od miejsca zamieszkania oraz utraty czasu pracy. Duża liczba chorych nie podejmuje w związku z tym leczenia, jak również zdarza się że je przerywa. Racjonalnym rozwiązaniem byłoby np. sprowadzenie alergologa z dużego ośrodka do mniejszego i podawanie immunoterapii większej liczbie chorych.

- System powinien zmierzać do globalnej redukcji kosztów przy jednoczesnym zwiększeniu dostępności usług. Zdecydowanie drożej jest leczyć w szpitalu niż w poradni. Tymczasem w Polsce nadal nie ma praktycznej możliwości odczulania na jad owadów błonkoskrzydłych w AOS-ach, chociaż na całym świecie taka możliwość istnieje. Istotne jest, aby również w naszym kraju, lekarze otrzymali narzędzia pozwalające na stosowanie tego leczenia w poradniach - podkreśla prof. Kowal.

I dodaje. Mam tu na myśli wycenę usług związanych z diagnostyką i leczeniem w ambulatorium oraz odpowiednią refundację szczepionek. Po uzyskaniu takiej możliwości, to lekarz, a nie system, będzie decydować, w jaki sposób diagnozować i gdzie leczyć pacjenta.

PDF

Zobacz także