Posiadamy dane dotyczące liczby osób uchylających się od szczepień

Fot. Thinkstock/Getty Images
Rośnie liczba nieszczepionych dzieci mówi dr n. med. Iwoną Paradowską – Stankiewicz z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH.
Medexpress 2016-04-13 10:00

Czy w Polsce jest wielu przeciwników szczepień?

Posiadamy dane dotyczące liczby osób uchylających się od szczepień, w odniesieniu do obowiązkowego kalendarza szczepień dzieci od 0 do 19 roku życia. Niestety, w ostatnich 3 - 4 latach sytuacja uległa dramatycznemu pogorszeniu. Obserwujemy skokowy wzrost liczby osób uchylających się od szczepień. Przed 5 laty na szczepienia nie zgłosiło się ok. 3 - 3, 5 tyś. dzieci. W 2012 r. nie zaszczepiono 7, 5 tyś., w 2013 już 9,5 tyś., a w 2014 r. 12,7 tyś. Rok 2015 r. był rekordowy – aż 16 tyś. dzieci nie dostało szczepionek.

Ostatni, nagłośniony w mediach przypadek dotyczył dziecka zakażonego wirusem ospy wietrznej podczas modnego „ospa party”. Pojawiły się powikłania w postaci sepsy, która zakończyła się zgonem. To powinno być przestrogą. W komfortowej sytuacji powszechnego dostępu do szczepionek dziwi rezygnacja z tego dobrodziejstwa. Jeszcze trudniej pojąć fakt celowego zakażania dzieci. To jest już straszne, nie powinno mieć w żadnym wypadku miejsca, bo nigdy nie wiemy, jakie powikłania zdrowotne może zakaźna choroba wywołać u takiego malucha. W Internecie napisano oczywiście, że ospa wietrzna to przypadłość wieku dziecięcego, zwykle przebiegająca lekko. Jest to jednak tylko statystyka, natomiast każdy z nas jest inny, nasze dziecko jest również inne. Jego status immunologiczny różni się od statusu innych dzieci. Biorąc to pod uwagę, nie wolno nam narażać własnego dziecka na zachorowanie i na powikłania. Nie mieści mi się w głowie taka niefrasobliwość.

Osoby, które nie szczepią dzieci często powołują się np. na hipotezę wpływu szczepionek z występowaniem autyzmu. Jakie gwarancje bezpieczeństwa dają nam dziś producenci szczepionek?

Postaram się rozwiać te kontrowersje i zapewnić rodziców, że obecne preparaty szczepionkowe należą do bezpiecznych. Jakie mamy dowody? Aby szczepionka znalazła się na rynku i była powszechnie dostępna musi przejść przez cały proces związany z badaniami i produkcją. Dopuszczenie do obrotu poprzedzają badania: na początku na zwierzętach i na małych grupach ochotników, potem na większej populacji. Ostatnią fazą jest monitorowanie niepożądanych odczynów poszczepiennych, które są śledzone po pojawieniu się takiej szczepionki w obrocie. Drugi element, od którego bezpieczeństwo szczepionki jest uzależnione, to cały cykl produkcji. Mija kilka lat badań zanim konkretna seria szczepionki trafia na rynek. Cykl produkcyjny szczepionek danej serii trwa około 3 lat, z tego 70 proc. stanowi kontrola jakości, a to oznacza, że jeżeli na jakimkolwiek etapie, czy to na początkowym, czy też na końcowym w danej serii pojawi się jakakolwiek nieprawidłowość, to wówczas cała seria jest likwidowana i cykl produkcyjny rozpoczyna się od nowa. To na pewno gwarantuje maksimum bezpieczeństwa. Trzecia kwestia dotyczy składu szczepionek. Obecnie w szczepionce oprócz samego drobnoustroju znajdują się także inne substancje, które także zostały zbadane pod kątem bezpieczeństwa. Są to tzw. adiuwanty, czyli wzmacniacze odporności immunologicznej. Są to różnego rodzaju związki, np. zawierające aluminium. Ilość tego pierwiastka w szczepionkach jest niewielka w porównaniu z codzienną podażą tego pierwiastka w różnych pokarmach czy w środowisku. Jest to pierwiastek powszechnie obecny w skorupie ziemskiej i codziennie się z nim stykamy. Inne substancje dodawane do szczepionek to na przykład tiomersal.

Jak decyzja o nieszczepieniu dzieci wpływa na osoby zaszczepione?

Lekarze alarmują, że niezaszczepione dzieci są zagrożeniem dla innych maluchów, a także dla nas wszystkich. Mimo, że nieszczepienie dzieci jest wyborem ich rodziców, to im więcej takich przypadków, tym gorzej dla nas wszystkich. Spada bowiem wówczas tzw. odporność zbiorowiskowa. Polega ona na tym, że jeśli w danej społeczności zaszczepiona jest wystarczająco duża liczba ludzi – na poziomie 90 proc., to wirus czy bakteria - przeciwko którym chronimy się szczepieniami nie będzie się rozprzestrzeniał. Ostatni raz ludzie masowo umierali blisko sto lat temu. Nigdy nie można mieć pewności, że choroba, która dzięki szczepieniom zniknęła, nie powróci by zaatakować ze zdwojoną siłą.

PDF

Zobacz także