Prof. Czupryniak: W diabetologii brakuje wszystkiego. Poza pacjentami...

Fot. MedExpress TV
- Od 20 lat poza niektórymi insulinami nic nowego w cukrzycy nie zostało zrefundowane. (...) Ale chorzy powinni móc już korzystać z nowych leków - mówi prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych z Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie.
Medexpress 2019-04-25 08:29

Jakie terapie nazwałby Pan kamieniami milowymi w leczeniu cukrzycy?

To zależy jak daleko wstecz spojrzymy. Największym przełomem było niewątpliwie odkrycie insuliny. Za trzy lata będziemy obchodzić stulecie odkrycia tego hormonu i jego działania. To będzie w diabetologii wielkie wydarzenie. Następnie mamy kolejno wchodzące leki, jak metformina pochodna sulfonylomocznika. To się działo ponad 60 lat temu, więc leczenie cukrzycy ma już długą historię. Natomiast ostatnia dekada to jest okres bardzo żywiołowego leczenia cukrzycy. Dlatego jest on przełomowy, ponieważ otrzymaliśmy leki, które nie tylko obniżają cukier (bo każdy lek na cukrzycę ma obniżać cukier i to nic szczególnego), ale przede wszystkim obniżają ryzyko sercowo-naczyniowe, czyli, mówiąc prostym językiem, pacjenci przyjmujący te leki po prostu rzadziej umierają z faktu zażywania tych, a nie innych leków, a nie tylko z faktu, że mają obniżony cukier. I to jest znaczący przełom, bo my takich leków w diabetologii w zasadzie, poza podejrzewaną o korzyści kardiologiczne metforminą, nie mieliśmy. Dla nas takimi wiodącymi lekami w redukcji ryzyka sercowo-naczyniowego w cukrzycy były np. statyny do obniżenia cholesterolu, natomiast teraz mamy leki, które są stricte diabetologicznymi, a niosą ze sobą bardo dużo korzyści.

Czego brakuje najbardziej diabetologowi leczącemu diabetyków?

Cisną się na usta słowa, że wszystkiego. Jednego nam nie brakuje – pacjentów. Natomiast brakuje nam poziomu kontraktu z NFZ, pielęgniarek, z którymi moglibyśmy współpracować, brakuje nam finansowania samej edukacji oraz możliwości nowoczesnego leczenia, bo tak naprawdę od 20 lat poza niektórymi insulinami nic nowego w cukrzycy nie zostało zrefundowane. A 20 lat to długi okres. Leczymy jak umiemy. Stosujemy terapie tradycyjne. One obniżają cukier. Ale chorzy powinni móc już korzystać z nowych leków, które nie są już takie nowe, bo lekom z grupy inkretynowej minie niebawem 15 lat, a inhibitory SGLT2 są już 7 rok na rynku (tylko nie są refundowane). Mamy już wszystkie leki, które ma świat, i teoretyczna do nich dostępność istnieje, tylko praktyczna nie. Nie mamy dostępu do tych leków a tym samym możliwości leczenia pacjentów tymi lekami, gdzie, jak my to mówimy, niesięganie po nie, a przynajmniej nieproponowanie choremu takiego leczenia, jest w tej chwili nieetyczne. Ale to tylko rodzi frustracje wśród chorych, bo ogromna większość nie jest w stanie wydawać kilkuset złotych miesięcznie na taką terapię, czyli od 100 do 500 złotych.

Wspomniał Pan, że nie brakuje pacjentów. Cukrzyca wiąże się w dużej mierze ze stylem życia. Czy otyłość równa się cukrzyca?

Gdyby to było takie proste, to mielibyśmy jedną jednostkę chorobową. Otyłość powoduje wystąpienie cukrzycy typu 2 u osób, które nie są w stanie (w dużym uproszczeniu) zrekompensować narastającej insulinooporności w otyłości tkanki, bronią się przed działaniem insuliny. Te działanie polega głównie na tym, że komórki wchłaniają glukozę i jak się jej nie spala, zamieniają ją na tłuszcz, czyli magazynują na przyszłe czasy, kiedy np. nadejdzie głód. U osób otyłych te komórki są więc obładowane tłuszczem i nie chcą reagować na insulinę, rozwija się insulinooporność. Organizmy części osób otyłych radzą sobie z tym dobrze, produkując bardzo dużo insuliny. Bombarduje ona te komórki nieustannie i zmusza je do wchłaniania glukozy, zaś u osób, które nie są w stanie wyprodukować tyle insuliny, rozwija się cukrzyca. Jest to tak naprawdę na tym etapie rozumienia dość skomplikowane, bo gdy widzimy osobę otyłą wchodzącą do naszego gabinetu, to stereotypowo można powiedzieć, że ma ona cukrzycę, bolą ją kolana i ma początki depresji. To wszystko jest prawdą z wyjątkiem cukrzycy. Są osoby monstrualnie otyłe, które cukrzycy nie mają, tylko bardzo wysoki poziom insuliny we krwi, bo ich trzustka jest w stanie tyle wyprodukować. Ale z drugiej strony jest to kwestia czasu. Najsilniejszym czynnikiem wystąpienia cukrzycy jest wiek. Jeśli ktoś jest otyły i miał w rodzinie kogoś chorego na cukrzycę, to z każdym rokiem rośnie ryzyko cukrzycy. W Polsce co czwarty człowiek po 65 roku życia ma cukrzycę typu 2.

PDF

Zobacz także