Rak jelita grubego: problemem jest leczenie trzeciej linii

Fot. MedExpress TV
O leczeniu pacjentów z przerzutową i z zaawansowaną postacią raka jelita grubego mówi prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant ds. onkologii klinicznej.
Iwona Schymalla 2018-03-01 07:31

Jak w tej chwili wygląda sytuacja, jeśli chodzi o dostęp do leczenia pacjentów z przerzutową i z zaawansowaną postacią raka jelita grubego?

W przypadku chorych na uogólnionego raka jelita grubego pierwsza linia leczenia jest w tej chwili kompletna, ponieważ są dostępne oba przeciwciała monoklonalne anty-EGFR w skojarzeniu z chemioterapią, leczenie antyangiogenne w skojarzeniu z chemioterapią oraz sama chemioterapia w przypadku przeciwwskazań dla któregoś z leków ukierunkowanych. Podobnie wygląda leczenie drugiej linii, bo oba leki antyangiogenne, których aktywność została potwierdzona w badaniach prospektywnych, są dostępne i finansowane w obecnie obowiązującym programie lekowym. Natomiast, problemem jest leczenie trzeciej linii, czyli powstępowanie dotyczące chorych, u których wystąpiło niepowodzenie w czasie chemioterapii z wykorzystaniem wszystkich leków aktywnych w tej chorobie oraz wszystkich ww. możliwości leczenia ukierunkowanego, czyli anty-EGFR i antyangiogennego. Tu jest w tej chwili potrzeba wypełnienia tej przestrzeni. To specyficzna niezbyt liczna grupa chorych, ale trzeba podkreślić, że są to chorzy już kilkakrotnie poddawani leczeniu, w związku z czym mogą mieć jakieś niepożądane następstwa wcześniejszego leczenia, które uniemożliwiają wdrożenie następnego leczenia. Niemniej jednak jest pewna grupa chorych będących w na tyle dobrym stopniu sprawności, którzy mają zachowaną wydolność narządową, aktywni w swoim zakresie, że kwalifikowaliby się do jakiegoś leczenia, i jest potrzeba wypełnienia tego obszaru.

Wiemy, że są leki, które mogłyby być w tej trzeciej linii leczenia zastosowane. Wiemy też, że mediana przeżycia przy zastosowaniu tych leków też wzrosła prawie do 40 miesięcy.

Tak. Licząc od początku leczenia, to są już tego rzędu wartości.

Skoro zwiększyła się dostępność do pierwszej i drugiej linii leczenia czy jest ryzyko, że będzie coraz liczniejsza ta grupa pacjentów, u których pojawi się oporność na dotychczasowe leki, a będą w tak dobrym stanie, że mogą być leczeni lekami na razie niedostępnymi?

Powiedziałbym, że to nie ryzyko tyko nadzieja. To nie tylko nadzieja, ale fakt. Ta grupa chorych powiększa się. Możemy mówić w tej chwili o przewlekłej chorobie przy umiejętnym postępowaniu. W tym umiejętnym postępowaniem mieści się zarówno odpowiednie stosowanie leków, jak również powiązanie leczenia systemowego z chirurgicznym – wycinaniem przerzutów na odpowiednio wczesnym etapie zaawansowanej choroby. Grupa ta się powiększa i chorzy ci żyją dłużej. I jak powiedzieliśmy, część z nich jest w dobrym stanie sprawności. I tu kolejna możliwość terapeutyczna, która z jednej strony przedłużałaby życie, a z drugiej wpływała na poprawę jego jakości (to jest bardzo istotne w paliatywnym postępowaniu), jest potrzebna.

PDF

Zobacz także