Rak prostaty: Niezasadna segregacja pacjentów

Thinkstock/GettyImages
Chorzy na raka prostaty, urolodzy i onkolodzy apelują do resortu zdrowia o zniesienie nieuzasadnionych przepisów blokujących dostęp do leczenia. Ministerstwo Zdrowia zapowiada podjęcie decyzji w sprawie kryteriów włączających do leczenia octanem abirateronu wkrótce.
Medexpress 2019-03-14 10:58

Obecnie jednym z kryteriów włączenia chorych na raka gruczołu krokowego opornego na kastrację, którzy nie stosowali dotychczas chemioterapii do programu lekowego octanem abirateronu jest stopień złośliwości według tzw. punktacji Gleasona. Zdaniem specjalistów, takie ograniczenie nie ma żadnego uzasadnienia. - Te ograniczenia powinny być zdjęte, ponieważ mamy opinię AOTMiT, która jasno wypowiada się w tej kwestii. Są wyniki badań naukowych, dowodzące, że nie ma żadnych przesłanek ku temu, aby ograniczać dostęp do leczenia, warunkując to stopniem Gleasona. Mało tego, stoimy na stanowisku, że ci chorzy, u których „Geason” jest wysoki są szczególnie narażeni na przerzuty do kośćca i w związku z tym oni czerpaliby największe korzyści z tego programu – wyjaśnia prof. Marcin Słojewski z Polskiego Towarzystwa Urologicznego (PTU).

Ministerstwo obiecało

Do Ministerstwa Zdrowia napływają prośby od lekarzy, konsultantów z dziedziny onkologii i urologii oraz pacjentów o zmianę programu lekowego polegającą na usunięciu kryterium kwalifikacji bazującym na skali Gleasona. Minister zlecił Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ocenę zasadności zaproponowanej zmiany oraz kosztów dla płatnika po jej wprowadzeniu. Rada Przejrzystości 28 stycznia br. uznała za zasadne wprowadzenie zmian do programu lekowego. - Mając na uwadze opinię konsultantów i lekarzy oraz stanowisko Rady Przejrzystości, minister zdrowia podejmie rozstrzygnięcie w tej sprawie w najbliższym czasie - informuje Sylwia Wądrzyk, rzecznik prasowy resortu. Dodaje, że zniesienie tego kryterium oznacza istotny wzrost wydatków płatnika publicznego. Pacjenci przypominają ministrowi, że wielokrotnie obiecywał im wprowadzenie tych zmian. - Uzyskaliśmy zapewnienie od Ministerstwa Zdrowia, że taka aktualizacja nastąpi, dlatego zwracamy się ponownie w imieniu pacjentów o spełnienie tych obietnic, które wyrównają szansę na leczenie zgodnie ze standardem dla wszystkich kwalifikujących się do programu chorych – apeluje Beata Ambroziewicz, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Niezasadna segregacja pacjentów

- Nie wiadomo dlaczego w programie znalazł się zapis wykluczający część pacjentów z leczenia. Przez to wielu chorych w ogóle nie kwalifikuje się do włączenia do programu – ubolewa Ambroziewicz. - Nie mam najmniejszej wątpliwości, że to jest niefortunny zapis, u podstaw którego nie leży tylko biologia choroby, ale to, że nowotwory w różnym stopniu złośliwości mogą występować w różnych stopniach zaawansowania – uważa prof. Piotr Chłosta, prezes PTU. - Prace naukowe rekomendowane w wydanej przez AOTMiT opinii dowodzą, że nie ma przesłanek, by ograniczać dostęp do leczenia u chorych wysokim „Gleasonem” – podkreśla prof. Słojewski. Dodaje, że dostępność do tej terapii jest również ograniczona ze względu na wysokie wymagania organizacyjne, którym muszą sprostać ośrodki onkologiczne i urologiczne. Program zakłada zatrudnienie odpowiedniej liczby osób w przeliczniku etatów, wyposażenie bazy diagnostycznej. - Oczywiście, w zamierzeniu resortu ma to wpłynąć na jakość leczenia, jednak w praktyce przekłada się na utrudnienie dostępu do leku części chorym. Niewiele ośrodków urologicznych przebrnęło przez sito tych wymogów. Nie sugeruję, że każda poradnia musi taki program posiadać, ale dzięki uproszczeniu kryteriów kilkuset pacjentów w skali roku mogłoby z tego programu skorzystać. Sądzę, że około 20- 30 ośrodków w kraju powinno wystarczyć, by chorych obsłużyć - wylicza.

Zmiany na cito

Prof. Marcin Słojewski podkreśla, że leczenie raka gruczołu krokowego opornego na leczenie hormonalne wymaga pilnych, fundamentalnych zmian. – Pilna zmiana to zniesienie kryterium Gleasona niższego niż osiem w stosunku do pacjentów kwalifikowanych do programu lekowego z abirateronem przed chemioterapią. I myślę, że ten krok powinien uchylić furtkę zarówno dla pacjentów i ich lekarzy, którzy chcieliby leczyć za pomocą tego preparatu. To numer jeden wśród potrzeb w tym zakresie. - podsumowuje prof. Słojewski.

PDF

Zobacz także