Epidemia koronawirusa: Ratownik medyczny: Ludzie są oburzeni z powodu pozamykanych przychodni!

- Ludzie są oburzeni z powodu pozamykanych przychodni. Uważają, że skoro pogotowie ratunkowe działa normalnie, Szpitalne Oddziały Ratunkowe w dalszym ciągu przyjmują pacjentów, to przychodnie powinny działać na pełnych obrotach - powiedział Medexpressowi ratownik medyczny Marcin Jawor.
Medexpress 2021-01-18 13:39

Martyna Chmielewska: Epidemia koronawirusa ciągle trwa i wiele wskazuje na to, że szybko się nie skończy. Na całym świecie odnotowano już ponad 95 mln zakażonych. W Polsce 1438 914 osób jest zakażonych. Z jakimi problemami podczas pandemii borykają się ratownicy medyczni?

Marcin Jawor: Głównym problemem jest niewydolność i nieudolność szpitali. Niewydolność wynika z braku możliwości przekazywania pacjentów na oddziały docelowe, przez co w dalszym ciągu tworzą się patologiczne sytuacje dotyczące długiego oczekiwania na przyjęcie pacjentów od zespołów ratownictwa medycznego. Poza tym część szpitali, w trwającej już blisko rok pandemii, nie opracowała wewnętrznych procedur odnośnie pacjentów z COVID-19 i odmawiają przyjęć, kierując ZRMy dalej. Społeczeństwo w pewnym stopniu przyzwyczaiło się już do obecności SARS-CoV-2. Bagatelizuje możliwe konsekwencje infekcji, poprzez coraz to częstsze odejście od zalecanych środków ostrożności.

M.Ch.: Czy ratownicy maja dostęp do maseczek i rękawiczek ochronnych?

M.J.: Mam dostęp do rękawiczek, maseczek ochronnych, czy kombinezonów zarówno w SOR, jak i w ZRM. W SOR dodatkowo mamy możliwość ubrania fartuchów barierowych, czepków, gogli, które nie sprawiają problemu w pracy. Z fartuchów korzystamy podczas kontaktu z pacjentami, którzy nie generują dużej ilość aerozolu, którzy mają dodatni PCR, czy antygen, ale nie mają objawów infekcji dróg oddechowych. W ZRM natomiast jeszcze w ubiegłym roku zakupione zostały dla każdego maski pełnotwarzowe z wymiennymi filtrami, z których korzystamy wedle uznania ( jak ktoś chce, to ubiera je do każdego wyjazdu). Korzystam z niej, gdy jadę do potwierdzonego pacjenta z dodatnim COVID-em lub gdy wywiad dyspozytorski może wskazywać na pacjenta podejrzanego o infekcję. Do pozostałych pacjentów ubieram maskę jednorazową i ochraniacz na oczy.

M.Ch.: Na co najbardziej skarżą się pacjenci podczas pandemii?


M.J.: Podczas pierwszej fali epidemii pacjenci obawiali się kontaktów z załogami ZRM-ów. Nic w tym dziwnego. Wtedy nikt nie posiadał wiedzy o wirusie. Ludzie bali się, że możemy roznosić wirusa od pacjenta do pacjenta. W związku z tym spotykaliśmy się z przejawami agresji werbalnej i niewerbalnej. W chwili obecnej relacje z pacjentami wracają do przedpandemicznej normalności. Pacjenci najbardziej krytykują działanie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Narzekają, że nie mogą dostać się do lekarza. Ludzie mają dość teleporad, które nie są skuteczne. Lekarz często nie może im pomóc podczas rozmowy telefonicznej. Ludzie są oburzeni z powodu pozamykanych przychodni. Uważają, że skoro pogotowie ratunkowe działa normalnie, Szpitalne Oddziały Ratunkowe w dalszym ciągu przyjmują pacjentów, to przychodnie powinny działać na pełnych obrotach.

M.Ch.: Czy zaszczepił się Pan przeciwko koronawirusowi?

M.J.: Otrzymałem pierwszą dawkę szczepionki. Za parę dni powinienem przyjąć drugą dawkę. Większość ratowników, z którymi pracuję zaszczepiła się. Są osoby, które jeszcze czekają na swoją kolej.

M.Ch.: Jakie są Pana największe obawy w związku z epidemią koronawirusa?

M.J.: Przeraża mnie to, że ludzie nie chcą się szczepić. W związku z tym będzie nam trudno nabyć tzw. odporność stadną, co w konsekwencji mogłoby się przyczynić do całkowitego, czy niemal całkowitego wygaśnięcia epidemii. Uważam, że w czasach, w których była mniejsza dostępność do internetu, a co za tym idzie do nieprawdziwych informacji rozprzestrzenianych w skali globalnej, było większe zaufanie społeczeństwa do lekarzy, naukowców.

PDF

Zobacz także