RPP bierze udział w postępowaniach cywilnych ws. naruszenia praw seniorów

Fot. MedExpress TV
Medexpress 2020-06-25 08:30

Rzecznik Praw Pacjenta aktywnie korzysta ze swoich uprawnień pozwalających na wzięcie udziału w postępowaniach cywilnych dotyczących naruszenia praw pacjenta.

W tego typu postępowaniach Rzecznik może uczestniczyć z urzędu, żądać wszczęcia postępowania na wniosek strony lub brać udział w już toczącym się postępowaniu. Wówczas działa mając takie same uprawnienia jak te przysługujące prokuratorowi. Umożliwia mu to zapis art. 55 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

W postępowaniach cywilnych dotyczących naruszenia praw pacjenta Rzecznik bierze udział wtedy, gdy strona postępowania sama nie jest w stanie skutecznie dochodzić przysługujących jej roszczeń, tak często zdarza się w sytuacji osób starszych, gdy istnieje konieczność rozstrzygnięcia istotnego zagadnienia prawnego lub gdy sprawa ma charakter precedensowy, a jej wynik może mieć duże znaczenie dla praw i interesów ogółu pacjentów.

W ostatnim Rzecznik Praw Pacjenta podjął w ten sposób kilka spraw dotyczących osób starszych.

Pod koniec lutego br. Rzecznik skierował do sądu pozew na rzecz pacjenta w wieku 71 lat z żądaniem zapłaty na jego rzecz zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę wraz z odsetkami. Jest to sprawa pacjenta, u którego wystąpiła utrata przytomności, a który wcześniej skarżył się on na bóle głowy, problemy z chodzeniem i mówieniem oraz osłabienie kończyn dolnych.

Zespół ratownictwa medycznego przewiózł pacjenta na izbę przyjęć pozwanego szpitala, ale mimo tak charakterystycznych objawów, lekarz nie przeprowadził żadnej diagnostyki w kierunku udaru mózgu, nie zlecił także konsultacji neurologicznej. Pacjent został wypisany bez jakichkolwiek zaleceń, choć nie mógł samodzielnie stać na nogach. Następnego dnia, gdy pacjent nadal źle się czuł, miał zawroty głowy, drżenie dłoni, bełkotliwą mową i zaburzenia równowagi, lekarz rodzinny skierował go do szpitala. W pozwanym szpitalu pacjenta przyjął ten sam lekarz, co poprzednio. Tym razem wpisał w dokumentacji podejrzenie udaru i wezwał neurologa. Ten jednak nie podjął decyzji o dalszej diagnostyce i ewentualnym leczeniu. Po ponad 6 godzinach pobytu na izbie przyjęć córka pacjenta postanowiła przewieźć go do innego szpitala. Tam, po przyjęciu w trybie nagłym, przeprowadzono badanie neurologiczne i badanie TK głowy, w wyniku czego stwierdzono udar niedokrwienny mózgu. Diagnoza wiązała się z koniecznością hospitalizacji oraz długotrwałego leczenia i rehabilitacji pacjenta. Natomiast brak podjętych przez personel medyczny pozwanego szpitala działań w odpowiednim czasie przyczynił się do tego, że udar spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu pacjenta.


Kolejną sprawę, na rzecz pacjentki w wieku 77 lat z żądaniem zapłaty na jej rzecz oraz zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę wraz z odsetkami, Rzecznik skierował do sądu w kwietniu br.

W tej sprawie pacjentka upadła w mieszkaniu i nie mogła podnieść się z podłogi z powodu bólu kręgosłupa. Na izbie przyjęć szpitala wykonano m.in. RTG kręgosłupa oraz przeprowadzono konsultację neurologiczną. Pomimo, że pacjentka nadal nie mogła stanąć na własnych nogach, została wypisana do domu z zaleceniem dalszego leczenia w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. Przez kilka dni pacjentka zażywała silne środki przeciwbólowe i nie wstawała z łóżka. Po tym czasie lekarz rodzinny skierował ją do szpitala. W innym podmiocie leczniczym, do którego trafiła pacjentka, rozpoznano u niej złamanie trzonu jednego z kręgów, a następnie wdrożono długotrwałe leczenie. Przeprowadzono również niezbędną operację. W ocenie Rzecznika Praw Pacjenta zbagatelizowanie dolegliwości ze strony kręgosłupa lędźwiowego i brak właściwej diagnostyki stanowi o naruszeniu przez podmiot leczniczy prawa pacjentki do świadczeń zdrowotnych oraz prawa do informacji o stanie zdrowia.

Na początku czerwca br. Rzecznik wystosował również do podmiotu leczniczego (przychodni) wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia na rzecz pacjentki w wieku 66 lat.

Pacjentka, której matka chorowała na raka jelita grubego, z powodu zaobserwowania u siebie krwi w stolcu zgłosiła się do przychodni na wizytę. W innym podmiocie leczniczym wykonana została u niej kolonoskopia, którą jednak przerwano z powodu trudności w insuflacji jelita oraz silnych dolegliwości bólowych, jakie prawdopodobnie powodowała szczelina odbytu. Podczas badania stwierdzono także obecność guzków krwawniczych. Po dwóch miesiącach pacjentka zgłosiła się ona do przychodni na kolejne badanie, wykonane w odpłatnym znieczuleniu. Według pacjentki badanie odbyło się błyskawicznie, a opis był lakoniczny: colopatia zrostowa. W rozpoznaniu nie uwzględniono wcześniej stwierdzanych patologii, np. żylaków odbytu czy szczeliny odbytu. Po kolejnych trzech miesiącach, w innym podmiocie leczniczym, pacjentka wykonała następne badanie kolonoskopowe. Stwierdzono wówczas obecność żylaków odbytu, oraz owrzodzenia w okolicy kanału odbytnicy, a w badaniu histopatologicznym rozpoznano gruczolakoraka. Dzięki rozpoznaniu pacjentka rozpoczęła radiochemioterapię, a następnie poddała się operacji resekcji odbytnicy.

W ocenie Rzecznika Praw Pacjenta personel medyczny przychodni, w której po badaniu kolonoskopowym, nie stwierdzono żadnych zmian w odbycie i w odbytnicy oraz nie pobrano materiału do badań histopatologicznych, nie dołożył należytej staranności w udzielaniu świadczeń zdrowotnych. Tym samym Rzecznik uważa, że doszło do naruszenia przez podmiot leczniczy prawa pacjentki do świadczeń zdrowotnych oraz prawa do informacji o stanie zdrowia. Wszystko jest na drodze polubownego załatwienia sprawy w formie ugody i wypłacenia celem zadośćuczynienia odpowiedniej kwoty pieniężnej, na którą obydwie strony się zgadzają.

Źródło: RPP

PDF

Zobacz także