Sejm: burzliwa debata w sprawie tabletek „dzień po”. Radziwiłł przekonuje, że przywraca normalność

Sejm of the Poland Republic
Fot. Thinkstock/Getty Images
Posłowie opozycji uważają, że Polska cofa się do średniowiecza i domagają się dymisji.
Medexpress 2017-04-06 13:03

Podczas Sejmowej Komisji Zdrowia odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja wprowadza ratunkowy dostęp do technologii lekowych, ale też wprowadza zmiany dotyczące dostępności do tabletek "dzień po". Ministerstwo Zdrowia chce, żeby tabletki ellaOne były dostępne tylko na receptę.

Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej ze stycznia 2015 r. środek leczniczy ellaOne, czyli pigułka "dzień po", został dopuszczony do obrotu jako lek bez recepty. W Polsce, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z kwietnia 2015 r. prawo takie przysługuje osobom, które ukończyły 15 rok życia. Nowe kierownictwo resortu zdrowia od początku objęcia władzy twierdziło, że zamierza ponownie zająć się kwestią sprzedaży leku na terenie RP.

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, uzasadniając projekt nowelizacji przekonywał, że to bardzo ważny projekt. - Prace nad tym projektem trwały bardzo długo. Celem rozwiązania prawnego jest optymalizacja wydatków NFZ. Chcemy wprowadzić ratunkowy dostęp do technologii lekowych. W przypadku zdrowia i życia pacjenta będzie podejmowana indywidualna zgoda na leczenie w przypadku, gdy lek nie jest refundowany. Koszt leku będzie pokrywany przez Fundusz - powiedział Konstanty Radziwiłł.

Minister zapowiedział również zmiany zasad refundacji. Zaproponował zamiany o elastycznych możliwościach negocjowania cen leków.

Ale to tabletki ellaOne wywołały największą dyskusję wśród posłów.

Po zmianie przepisów hormonalne środki antykoncepcyjne będą dostępne tylko na receptę. - To silne środki wchodzące w interakcje. Przywracamy pełną normalność. Podobnie uważali nasi poprzednicy, dlatego uznali, że tabletki wczesnoporonne będą mogły kupować osoby po 15. roku życia - powiedział Radziwiłł.

Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej przekonywała, że rozwiązanie proponowane przez Ministerstwo jest nie do przyjęcia. - Według Fundacji Rodzić po Ludzku średnio 18 dni trzeba czekać na wizytę u ginekologa w ramach NFZ. Po takim czasie oczekiwania, ten środek będzie nieskuteczny. Doprowadza pan do sytuacji, że leki te nie będą dostępne zgodnie ze wskazaniami. Mamy prawo do wszystkich środków antykoncepcyjnych. Może niedługo PiS nie pozwoli stosować prezerwatyw - tłumaczyła Kamila Gasiuk-Pihowicz.

- Dlaczego leki na zaburzenia erekcji są w Polsce dostępne bez recepty? - pytali posłowie. Opozycja uważa, że Radziwiłł powinien podać się do dymisji.

Posłanka PO Beata Małecka-Libera tłumaczyła, że tabletki "dzień po" to nie jest środek poronny - Domagamy się, żeby pan sprostował swoje słowa. Panie ministrze, kobiety nie chcą metody kalendarzykowej - mówiła Libera-Małecka.

Zdaniem Konstantego Radziwiłła to są tabletki poronne. W radiu ZET Radziwiłł zapytany przez dziennikarza, czy jako lekarz przepisałby tabletki "dzień po" kobiecie, która została zgwałcona opowiedział:

- To nie jest kwestia tego, czy uważam, czy ten preparat powinien być dostępny, czy nie, natomiast jeśli pan mnie pyta jako lekarza, nie przepisałbym, skorzystałbym z czegoś, co nazywa się klauzulą sumienia - powiedział w Konstanty Radziwiłł w radiu ZET.

Jak tłumaczył, ma prawo powołać się na klauzulę sumienia. - Odpowiedziałem jako lekarz. Jako minister nie przepisuję tabletek, ale przygotowałem stosowane regulacje, dzięki którym tabletki "dzień po" można kupić tylko na receptę. Lekarz może zrobić, to co uznaje w swoimi sumieniu i to nie jest żaden apel, żeby lekarze nie przepisywali kobietom tych tabletek - powiedział Radziwiłł.

- Uważam, że pana słowa, że nie przepisałby tabletek dzień po zgwałconej kobiecie, są skandaliczne - powiedziała Agnieszka Pomaska z PO.

PDF

Zobacz także