Sejm uchwalił ustawę o ABM

Fot. Wikimedia Commons
ABM ma rozpocząć prace od kwietnia. W tym roku ma mieć do wydania 40 mln zł, ale w przyszłym już 500 mln zł, a w 2028 r. - prawie miliard złotych.
Medexpress 2019-02-22 10:28

Za przyjęciem ustawy głosowało 235 posłów, przeciw było 198, dwóch wstrzymało się od głosu.

W pierwszym roku funkcjonowania Agencja Badań Medycznych będzie zatrudniać 30 osób i pokieruje nią prezes powołany przez ministra zdrowia. Po dwunastu miesiącach zostanie rozpisany konkurs na stanowisko prezesa ABM, zgodnie z poprawką, wprowadzoną przez posłów.

Agencja Badań Medycznych to idea ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, który w zasadzie od początku swojego urzędowania przedstawiał koncepcję instytucji, wzorowanej na brytyjskiej Medical Research Council, który działa od 1913 r., która będzie mogła współpracować z innymi tego typu instytucjami w Europie i Stanach Zjednoczonych i wspierać (a także prowadzić) badania medyczne, od podstawowych aż po kliniczne.

Agencja ma rozwijać w Polsce rynek niekomercyjnych badań klinicznych. Agencja a także prowadzić badania naukowe zlecone przez resort zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia czy rząd.

Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja nad projektem, mimo to nie przeszła żadna z poprawek, zgłoszonych przez opozycję w drugim czytaniu.

- Agencja ma wspierać rozwój badań w dziedzinie nauk medycznych, nauk o zdrowiu oraz rozwój technologii medycznych, w tym niekomercyjnych badań klinicznych produktów leczniczych oraz wyrobów medycznych – mówił sprawozdawca Komisji Zdrowia Tadeusz Dziuba (PiS). Poseł podkreślał, że najważniejszym zadaniem ABM będzie aranżowanie, organizowanie, koordynowanie i finansowanie niekomercyjnych badań klinicznych.

- Rząd Prawa i Sprawiedliwości po raz kolejny wskazuje kierunek rozwoju silnej Polski – mówiła Bernadeta Krynicka w imieniu klubu PiS. - Będzie ona silna tylko dzięki instytucjom, które będą w stanie podejmować się ambitnych projektów. (…) aby kolejne pokolenia odziedziczyły po nas kamień filozoficzny, a nie kamieni kupę – stwierdziła posłanka.

Posłowie opozycji zgadzali się, że ustawa przynajmniej częściowo rozwiązuje problem braku finansowania dla niekomercyjnych badań zdrowotnych. Jednak zdaniem klubów opozycyjnych na tym kończą się jej zalety. W dodatku problem ten rozwiązywany jest nie tylko częściowo, ale również niewłaściwie. – Agencja będzie inicjowała badania. Sama będzie je realizowała. A w jaki sposób? A kto to wie? Bo ani słowa na ten temat nie ma w tej ustawie, jakimi środkami, jakimi narzędziami, jakimi instrumentami. Nie wiadomo, zero informacji – mówiła Elżbieta Radziszewska (PO-KO). Radziszewska krytykowała pozostawienie w ustawie możliwości kupowania przez ABM spółek. Po co je, jej zdaniem, będzie nabywać? - Bo jak my coś wymyślimy innowacyjnego, ten kamień filozoficzny pani poseł Krynickiej, to na tym zarobimy, ale będziemy już mieć swoje spółki i spółeczki, będziemy je utrzymywać, finansować.

Według PO podstawowym błędem jest jednak sposób finansowania ABM, a konkretnie – odpis z NFZ. - Pacjenci się temu sprzeciwiają. Przedstawiciele Fundacji Onkologicznej Alivia mówili na posiedzeniu komisji: Popatrzcie, jest lek wprowadzony do programu lekowego, jest program lekowy, tylko pacjenci go nie dostają, bo Narodowy Fundusz Zdrowia mówi tak: leczcie tym lekiem, ale my pieniędzy wam na to nie damy, bo nie mamy. Wielkie słowa, górnolotne, kamienie filozoficzne – kosztem czego? Kosztem leczenia pacjentów.

Marek Ruciński (Nowoczesna) zwracał z kolei uwagę na brak gwarancji bezstronności przy wyborze projektów, jakie będą finansowane. - Oznaczać to może, że w kolejnej już instytucji państwowej nominaci partyjni będą swobodnie decydować o sposobie wydatkowania publicznych pieniędzy, najprawdopodobniej przekazując je na projekty i badania bliskie światopoglądowi rządzących – mówił, podpierając się opinią Biura Analiz Sejmowych. Niebezpieczeństwo, jego zdaniem, jest tym bardziej realne, że za rządów PiS tematy związane ze zdrowiem zostały mocno zideologizowane.

Zupełnie inną kwestię poruszył przedstawiciel klubu Kukiz’15. - To skandaliczne, że jesteśmy zdani wyłącznie na badania finansowane przez koncerny. Ani pan minister, ani lekarze, ani pacjenci tak naprawdę nie wiedzą, co jest podawane naszym dzieciom, co jest podawane nam – mówił Paweł Skutecki, znany z zaangażowania po stronie ruchów antyszczepionkowych (poseł działa w zespole parlamentarnym, organizującym dyskusje z udziałem lekarzy i badaczy podważających bezpieczeństwo szczepień). - To jest badane za pieniądze koncernów. Zaufanie do koncernów farmaceutycznych jest ciut mniejsze niż do pana ministra, ale niewiele. Tak naprawdę pacjenci przestają ufać, bo skąd mamy brać tę wiedzę, jeżeli badania są finansowane przez jedną ze stron? – mówił.

Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, po udzieleniu odpowiedzi na liczne pytania posłów, bezpośrednio odniósł się do tez, głoszonych przez Skuteckiego. - Pan poseł ma wyjątkowe zasługi dla szerzenia nieprawdziwych informacji, które uderzają bezpośrednio w interes polskich pacjentów – stwierdził. - Pan kwestionował zasadność, pan kwestionował wyniki badań, w oparciu o które prowadzone jest obecnie leczenie. Wydaje mi się, że naprawdę powinien się pan zastanowić nad tym, czy warto z mównicy sejmowej mówić takie rzeczy, bo słuchają tego ludzie, którzy są tutaj, na galerii, którzy oglądają to w telewizji lub w Intrenecie. I oni się później zastanawiają: Skoro ktoś powiedział, że to, co nam ordynuje lekarz, a przecież na sali mamy też lekarzy, jest oparte o niepotwierdzone badania, to czy ja powinienem się leczyć?

PDF

Zobacz także