Siłą na porodówkę

Fot. Thinkstock / Getty Images
Większość kobiet ciężarnych trafia na porodówkę z własnej woli. Inaczej było jednak w przypadku mieszkanki Barcelony, którą do pojawienia się w szpitalu zmusiła policja, działając na mocy nakazu sądowego.
Tomasz Kobosz 2016-07-08 14:00

Cztery dni wcześniej kobieta zgłosiła się do ginekologa w 40 tyg. ciąży na badanie. Lekarz stwierdził pierwsze symptomy zbliżającego się porodu (w terminie), jednak ze względu na zagrożenie dla dziecka zalecił niezwłoczną indukcję akcji porodowej.

Kobieta jednak… odmówiła, twierdząc, że martwi ją to, z czym zalecona przez lekarza procedura mogłaby się wiązać.

Nazajutrz wróciła jednak do lekarza, skarżąc się na bóle w dole brzucha. Ginekolog ponownie stwierdził w trakcie badania pewne odchylenia od normy [nie podano konkretnie jakie] i stanowczo zalecił pacjentce zgłoszenie się na oddział położniczy w celu indukcji porodu. Kobieta i tym razem – jak pisze „El Mundo” nie wyraziła na to zgody.

Szpital skierował sprawę do sądu, który nakazał organom ścigania doprowadzenie ciężarnej do szpitala. Tak też się stało. Policja poinformowała potem, że kobieta nie stawiała oporu.

Dziecko urodziło się zdrowe. Świeżo upieczona mama zamierza jednak podjąć kroki prawne wobec szpitala. Zwraca uwagę na pewną sprzeczność – skoro indukcja porodu była sprawą tak pilną, że szpital poprosił o pomoc sąd, to dlaczego procedury nie rozpoczęto jeszcze przez 6 godzin po przywiezieniu ciężarnej do szpitala?

Hiszpańskie szpitale nie często sięgają po tego typu środki przymusu. Zwykle do rozpoczęcie porodu w taki sposób zmuszane są kobiety będące pod wpływem narkotyków. W tym przypadku jednak nic podobnego nie miało miejsca.

Źródło: The Local

PDF

Zobacz także