SM: Kolejki do programów lekowych mogłyby być znacznie krótsze

Fot. MedExpress TV
80 procent czasu zabierają lekarzom sprawy administracyjne. Gdyby tak nie było, przyjmowalibyśmy pięciokrotnie więcej pacjentów – mówi Potr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.
Witold Laskowski 2018-08-29 07:00

System szpitalnej opieki koordynowanej, dopuszczania pacjentów do programów lekowych, właściwie przestał być wydolny. Jakie zmiany należałoby wprowadzić w systemie, by wszystkim pacjentom móc zabezpieczyć to leczenie?

P.P.: 80 procent czasu lekarze poświęcają na sprawy administracyjne. Gdyby tak nie było, przyjmowalibyśmy pięciokrotnie więcej pacjentów. Myślę, że potrzebne są zmiany polegające na tym, by nie obciążać niepotrzebną administracją szpitali i lekarzy. Być może trzeba pomyśleć o tym, żeby leki, które służą pacjentom chorym na SM, były dostępne w aptece otwartej, tak jak to zrobiliśmy już systemowo w przypadku immunosupresji. Kiedy nasza praca administracyjnie zostanie ograniczona, zajmiemy się dobrą diagnozą i monitorowaniem stanu zdrowia chorych. Leczenie skoordynowane to jest przyszłość. I w tej przyszłości my będziemy wypisywać receptę wtedy, kiedy uznamy w kwalifikacji, że pacjent powinien dany lek otrzymać. Szpital nie będzie kupować, opisywać leków, robić tej całej dokumentacji administracyjnej powiązanej z "częścią handlową" leczenia choroby. Dziś mamy już wyspecjalizowane apteki otwarte, mamy nadzór, za chwilę będą recepty elektroniczne, więc cała optymalizacja mogłaby się odbywać poza szpitalem. Zwiększyłoby to dostępność oraz jakość świadczeń. Będziemy o to na pewno wnioskowali. Liczę na to, że taka zmiana w systemie zaistnieje.

Jak dużo wolnych mocy medycznych, stricte merytorycznych, można by uwolnić, ograniczając obciążenia administracyjno-biurokratyczne w szpitalach?

P.P.: Pani profesor koordynująca pracę w jednym ze szpitali powiedziała, że 80 procent jej czasu to są sprawy administracyjne. I czy będziemy dyskutowali, że to jest 50 czy 80 procent, to możemy przyjąć, że moglibyśmy leczyć parokrotnie albo przynajmniej dwukrotnie więcej pacjentów, nie zajmując się tym wszystkim, o czym mówi też ministerstwo, żeby tak naprawdę ta część biurokracji wyszła ze szpitali, została zdjęta z zawodów medycznych, żebyśmy się bardziej skupili na chorym, który jest i być powinien w centrum naszej uwagi.

PDF

Zobacz także