Warszawa: Szpital im. Świętej Rodziny z certyfikatem

Kubik
O tym, co zyska dzięki tej akredytacji placówka z dr. n. med. Pawłem Kubikiem ze Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie rozmawia Renata Furman.
Renata Furman 2015-12-15 09:06

O tym, co zyska dzięki tej akredytacji placówka z dr. n. med. Pawłem Kubikiem ze Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie rozmawia Renata Furman.

Szpital im. Świętej Rodziny w Warszawie otrzymał z rąk dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia certyfikat. Jest teraz szpitalem akredytowanym. Co to znaczy dla szpitala i jakie warunki musiał spełnić by taki certyfikat otrzymać?

Dla szpitala jest to oczywiście wielkie wydarzenie. W praktyce oznacza to, że pacjent może czuć się takim szpitalu bezpieczny. Jest to gwarancją tego, że w szpitalu są przestrzegane procedury związane z procesem leczenia od momentu przyjęcia pacjenta do szpitala poprzez pobyt, przebytą operację, skończywszy na karcie informacyjnej przy wyjściu pacjenta ze szpitala.

Co oznacza bezpieczeństwo pacjenta? Czy to, że nie będzie narażony na powikłania, zakażenia wewnątrz szpitalne, co to konkretnie znaczy dla pacjenta?

To znaczy, że wszystko co się będzie z pacjentem działo, wykonywane będzie w sposób optymalny. Będzie odbywać się w sposób taki, żeby ryzyko powikłań i zdarzeń niepożądanych było jak najmniejsze. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim należy przestrzegać obowiązujących zaleceń i procedur. Certyfikat akredytacyjny daje taką gwarancję, że ten szpital przestrzega takich procedur. Żaden szpital nie otrzyma certyfikatu, jeżeli nie spełnia określonych wymogów. Nie ma takich możliwości. I to daje właśnie tę gwarancję.

Na które obszary musieli Państwo położyć nacisk, żeby przygotować się do akredytacji?

Jednym z wymogów akredytacji jest analiza powikłań, zdarzeń niepożądanych, powtórnych hospitalizacji. I tu mieliśmy największe problemy. Do tej pory nie dokonywaliśmy takich analiz w sposób systemowy. Natomiast jednym z wymogów jest taka analiza. Zaczęliśmy więc ją przeprowadzać. Jest sprawą oczywistą, że uczyliśmy się tego. Zostało to ocenione dosyć nisko ze strony Komisji Akredytacyjnej. To jest ten obszar, gdzie w ciągu następnych trzech lat będziemy musieli bardzo mocno popracować. Każdy popełnia błędy, wszędzie zdarzają się sytuacje niepożądane, ale ważne jest by wyciągnąć z tego wnioski, które pozwolą na zminimalizowanie ryzyka wystąpienia takowych powikłań. I to jest naszym zadaniem na najbliższe trzy lata.

PDF

Zobacz także