Tylko w Medexpressie: Sukces polskich transplantologów

Jak podkreśla prof. Artur Kwiatkowski z Katedry i Kliniki Chirurgii Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus WUM, to czwarty przeszczep łańcuchowy.
Alicja Dusza 2017-03-09 09:36

To czwarty przeszczep łańcuchowy, trzeci wykonany w Klinice Chirurgii Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus WUM. Co to był za przeszczep?

Była to pierwsza taka operacja w Polsce. Aczkolwiek nie jest to pierwsze takie przeszczepienie nerek. Innowacja polega na tym, że operacja odbyła się w dwóch ośrodkach. Takie operacje w tej chwili są wykonywane przez najlepsze ośrodki innowacyjne w kraju, najbardziej rozwinięte w medycynie transplantacyjnej. Przeszczepienie polega na wymianie nerek między dwoma ośrodkami.

Czyli nerka z Warszawy pojechała do Szczecina? A ta ze Szczecina pojechała do Warszawy?

Tak. Mieliśmy parę, która zgłosiła się do Instytutu Transplantologii, mąż i żona. Mąż miał być dawcą nerki dla żony. Okazało się, że nie ma zgodności grupy krwi. Podobna sytuacja była w Szczecinie w Samodzielnym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. Tam również zgłosiła się para, ale dawcą była żona, a chory mąż miał niewydolność nerek. I tutaj również była niezgodność grupy krwi. Ale okazało się, że nasz dawca z Warszawy miał zgodną grupę krwi z biorcą szczecińskim oraz dawczyni szczecińska miała zgodną grupę krwi z biorczynią warszawską. Pobieraliśmy nerki właściwie jednocześnie w Instytucie Transplantologii w Warszawie i Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie. Nerki zaś dostarczone były samolotem rejsowym. Dążyliśmy do tego, by czas niedotlenienia był bardzo krótki, stąd transport samolotem. Doszło do przeszczepienia i zmieściliśmy się w tych 6 godzinach, które są tu standardem europejskim czy amerykańskim.

Rejsowy samolot jest bezpiecznym transportem w takich sytuacjach?

Czy lot rejsowy jest bezpieczny? Szukaliśmy wszystkich możliwych wariantów transportu. Uznaliśmy, że te godziny kursów lotniczych były dla nas bardzo korzystne z punktu widzenia działalności bloku operacyjnego. A bezpieczeństwo samolotów rejsowych nie jest mniejsze niż innych w Polsce. Ale mieliśmy zabezpieczony transport naziemny, gdyby okazało się, że warunki pogodowe nie pozwalają na odbycie lotu rejsowego. Byliśmy asekurowani dwiema karetkami, które jechałyby jedna ze Szczecina, druga z Warszawy i w połowie drogi wymieniłyby się zabezpieczonymi do transportu nerkami. Na szczęście pogoda dopisała, samoloty przyleciały bez opóźnień i operacja odbyła się bez problemu.

Jaki jest stan pacjentów?

Po pierwszej dobie przeszczepu otrzymaliśmy już bardzo dobre wyniki, wszyscy zarówno dawcy jak biorcy są w dobrym stanie. Ta sytuacja pokazała, że polskie ośrodki transplantacyjne, a jest ich ponad 20, mogą wymieniać się nerkami. Do tej pory wyglądało to tak, że jeśli dany ośrodek miał parę bez zgodności krwi, to była ona po prostu dyskwalifikowana. Oczywiście taka para mogła być przekazana do innego ośrodka, który mógłby wykonać wymienne operacje. Ale na świecie normą są już przeszczepy wymienne, czyli Francuzi wymieniają się z nerkami z Włochami, Austria z Czechami, Portugalia z Hiszpanią. My zaczynamy od wymiany w obrębie Polski, ale też jesteśmy otwarci na możliwości wymiany europejskiej, a nawet międzykontynentalnej.

Co stoi na przeszkodzie, żeby u nas też były takie przeszczepy?

Jesteśmy na dobrej drodze, żeby i u nas były takie przeszczepy. Jeśli chodzi o Ministerstwo Zdrowia, to zmienią się przepisy transplantacyjne. Mamy obietnicę, że taka wymiana z USA będzie możliwa. Jest to sygnał dla wszystkich, którzy mają w rodzinie osoby z niewydolnością nerek, że jeżeli dawca jest osobą zdrową, to grupa krwi nie ma żadnego znaczenia, bo możemy dopasować dawcę na poziomie jednego albo drugiego ośrodka transplantacyjnego w Polsce albo za granicą.

Czy przeszczepy łańcuchowe to nadal w Polsce rzadkość?

Tak. My wykonaliśmy pierwszą i drugą krzyżową transplantację w roku 2015. W ubiegłym roku nie było żadnej takiej operacji, poza jednym ośrodkiem w Bydgoszczy. Wczorajsza operacja była czwartą tego typu operacją. Nowością jest to, że działania były jednocześnie w dwóch ośrodkach transplantacyjnych.

PDF

Zobacz także