Oddam szpital w dobre ręce

Aleksandra Kurowska

Opublikowano 25 sierpnia 2014, 07:00

72991434 Fot. Thinkstock/Getty
Aleksandra Kurowska

Opublikowano 25 sierpnia 2014, 07:00

Konsolidacja w sektorze ochrony zdrowia zatacza coraz szersze kręgi. Niebawem liczba placówek medycznych może spaść o połowę. Siły łączą podmioty prywatne, publiczne i samorządowe spółki.

Nie ma miesiąca, byśmy nie słyszeli o kilku kolejnych przykładach przejęć placówek medycznych. Procesy te będą się nasilać, a małe podmioty, które im się nie poddadzą, mogą wręcz zniknąć z rynku. W takim kierunku zmierzają zmiany w kontraktowaniu usług przez NFZ, premiujące kompleksowość opieki i śrubujące wymogi, a także plan antykolejkowy Bartosza Arłukowicza oraz wytyczne do podziału unijnych funduszy.

Procesy konsolidacji i przejęcia nasiliły się w zeszłym roku. Wyobraźnię inwestorów rozpaliła transakcja przejęcia Lux-Medu przez Bupę z końca 2012 r. Wartość umowy to ponad 400 mln euro. - W I półroczu 2013 r. doszło do ponad 20 transakcji, w których przedmiotem były podmioty świadczące usługi medyczne – podsumował Dom Maklerski Secus Asset Management. Kolejne miesiące na pewno nie były gorsze.

Kto przejmuje?

Najbardziej aktywnymi graczami pod względem przejęć były rodzime firmy medyczne (np. Grupa Lux-Med), ale także fundusze Private Equity oraz TFI. Lepsza koniunktura gospodarcza oraz rosnące, niezaspokojone potrzeby i oczekiwania zdrowotne Polaków – to czynniki powodujące, że zainteresowanych jest też coraz więcej firm zagranicznych. Poza sondowaniem rynku i składaniem ostrożnych ofert, efekty widać już w transakcjach, takich jak przejęcie kontroli nad Scanmed Multimedis przez Life Healthcare Group z RPA oraz kolejnej transakcji.

Ponadto w biznes chcą wejść polskie firmy niemające dotychczas szpitali czy przychodni, ale działające już w branży zdrowotnej. Pod koniec maja Neuca, znana z dystrybucji leków, poinformowała, że w ciągu dwóch lat chce kupić kilka placówek medycznych za łączną kwotę 30 mln zł. A Grupa PZU, sprzedająca polisy zdrowotne i ubezpieczająca szpitale, myśli o budowie sieci placówek medycznych drogą przejęć. Firmom zależy na kupieniu od razu kilku placówek, by osiągnąć efekt skali i synergię.

Czemu sprzedają?

Biorąc pod uwagę perspektywy rynku, można byłoby się dziwić czemu właściciele sprzedają przychodnie i szpitale. Powody podają dość proste: część ma już dość walki o kontrakty, kontroli itp. Część przyznaje, że skala działania firm ich przerosła i choć pokończyli podyplomowe studia, ich coraz większe i z pozoru dochodowe biznesy zbyt się rozrosły i w skrajnych przypadkach zaczynają generować straty nawet w dobrze wycenianych przez NFZ dziedzinach. Niektórzy po prostu uważają, że to dobry moment, by się „scashować”.

– Większość prywatnych podmiotów medycznych zakładali przedsiębiorczy lekarze. Czują się bezsilni wobec zmian przepisów, wymagań, kontraktowania krótkookresowego i coraz częściej chcą się pozbyć się kłopotów albo sprzedając firmę albo oddając w zarządzanie – potwierdza Krzysztof Macha, szef prywatnej kliniki Okulus i wiceszef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Zwraca też uwagę, że biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców, w Polsce placówek medycznych jest dwa razy więcej niż w Niemczech.

Marcin Szulwiński, prezes Grupy Nowy Szpital, zwraca uwagę, że na początku transformacji jest zawsze duże rozdrobnienie. – Powstaje dużo małych podmiotów. Po jakimś czasie widzą one korzyści z łączenia się. Widać to już trochę w opiece ambulatoryjnej, w aptekach i w diagnostyce – dodaje.

Inne rozwiązanie to fuzje. W maju lubelski sejmik zgodził się na połączenie dwóch szpitali, formalnie szpital im. Jana Bożego przejmuje Okręgowy Szpital Kolejowy z Kruczkowskiego. W 2011 r. podobną decyzję podjęli radni miasta i powiatu o połączeniu Beskidzkiego Centrum Onkologii im. Jana Pawła II i Szpitala Ogólnego im. dr. Edmunda Wojtyły w Bielsku-Białej.

Większość ekspertów spodziewa się fali fuzji w skali najbliższych 5–10 lat. – Sektory prywatny i publiczny w ochronie zdrowia będą się coraz mocniej przenikać i tę tendencję zdecydowanie widać na rynku – mówi Kamil Rudawiec, dyrektor ds. Rozwoju w spółce Centrum Dializa. Podkreśla, że wiele będzie zależeć od poziomu finansowania przez NFZ. – Tak jak w innych branżach słabsze i mniej efektywne firmy są przejmowane przez te silniejsze i efektywniejsze. Jestem przekonany, że odbywa się to ze zdecydowaną korzyścią dla pacjenta, więc ten naturalny proces nie powinien być hamowany – dodaje Rudawiec.

Pełen tekst artykułu można przeczytać w czerwcowym wydaniu Służby Zdrowia

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31