Szczyt Zdrowie: Psychiatria i neurologia

Wzrasta liczba przypadków depresyjnych i lękowych u dzieci i młodzieży. Obniża się wiek pacjentów z kryzysem psychicznym, po próbach samobójczych, samouszkodzeniach, są to już dzieci w wieku wczesnoszkolnym 7-9 lat – alarmowali eksperci podczas Szczytu Zdrowie 2021.
Medexpress 2021-07-09 09:05

Pandemia COVID-19 wyostrzyła problemy opieki psychiatrycznej w ogóle, ale w sposób szczególny będącej od lat w kryzysie psychiatrii dzieci i młodzieży. – W środku pandemii pacjenci obawiali się zgłaszać ze swoimi problemami czy to w opiece ambulatoryjnej czy do szpitali. Teraz znów jesteśmy oblężeni, na oddziałach w tej chwili jest średnio 25 proc. pacjentów ponad stan. Młodzi pacjenci leżą na korytarzach. I to wszystko są pacjenci w trybie ostrym – mówiła prof. Agnieszka Słopień. - Młodzi gorzej radzą sobie z wyzwaniami, częściej zgłaszają problemy społeczno-emocjonalne.

Specjalistka podkreślała, że w psychiatrii tak samo ważna jak farmakoterapia jest właściwy model opieki. Właściwy, czyli – środowiskowy. – Opieka szpitalna bardzo często, nie dość że kosztowna, to jeszcze jest niepotrzebna, bo wręcz pozostawiająca szczególnie w młodym pacjencie traumę – tłumaczyła prof. Słopień, dodając że wdrażana przez Ministerstwo Zdrowia reforma jeszcze nie przynosi efektów, a w każdym razie są one w tej chwili jeszcze niewidoczne.

Tymczasem problemy narastają. Jak mówili eksperci, w tej chwili nawet 80-90 proc. młodzieży może mieć problemy z emocjami, zaś jak wykazały badania, skrajna izolacja (w pandemii doświadczaliśmy częściowej, ale za to trwała ona wiele tygodni, wręcz miesięcy) jest dewastująca dla człowieka i przynosi takie zmiany w organizmie, jak palenie 50 papierosów dziennie.

Wiele uwagi poświęcono w trakcie panelu leczeniu schizofrenii u młodych pacjentów. - Schizofrenia objawia się w okresie wczesnej adolescencji, wiek obniża się, szczególnie jeśli mamy do czynienia z używaniem substancji psychoaktywnych – podkreślał prof. Piotr Gałecki. U mężczyzn średni wiek pojawienia się objawów to 20 lat, kobiety są dekadę starsze. Szczególnie dla takich (i młodszych) pacjentów wielką szansą jest pojawienie się nowych cząsteczek – leków przeciwpsychotycznych, które nie niosą za sobą negatywnych skutków w postaci ryzyka metabolicznego. Dotychczas stosowane środki, jak podkreślał ekspert, wiążą się z ryzykiem szybkiego przyrostu masy ciała – nawet o kilka kilogramów w ciągu kwartału. – Pacjenci ze schizofrenią mają wpisany w chorobę brak współpracy – przypomniał.

Pod tą opinią podpisał się prof. Artur Mamcarz, specjalista w dziedzinie kardiologii. – Powikłania metaboliczne u pacjentów ze schizofrenią to realny problem, który przekłada się na jakość życia i na jego trwanie – podkreślał. – Ci pacjenci nie umierają z powodu schizofrenii, tylko z powodu komplikacji związanych z problemami kardiometabolicznymi – mówił. Jednym z kluczowych problemów jest otyłość, której sprzyjają (czy wręcz którą prowokują) leki starszych generacji. – Otyłość to problem, z którym lekarze wielu specjalizacji będą się zajmować przez najbliższych kilkanaście lat. W czasie pandemii obywatele Europy przytyli średnio o ok. 4 kg – przypomniał. Otyłość oznacza zaburzenia lipidowe, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, przyspieszony proces miażdżycowy. Prof. Mamcarz jednocześnie podkreślił, że u osób z otyłością modyfikacje behawioralne, zmiana nawyków żywieniowych i aktywności fizycznej, w całej populacji są problematyczne, zaś u pacjentów ze schizofrenią – szczególnie trudne, tym bardziej więc powinni mieć dostęp do leczenia preparatami, które nie zwiększają ryzyka metabolicznego, które nie pociągają za sobą skutków ubocznych w postaci zmian hormonalnych w organizmie.

Dodatkowym problemem w przypadku leczenia schizofrenii u młodych pacjentów jest fakt, że zawsze podstawą leczenia tej choroby o wczesnym (objawy przed 18. rokiem życia) i bardzo wczesnym (przed 13. rokiem życia) początku jest farmakoterapia, czyli leki przeciwpsychotyczne. Rekomendacje ekspertów zalecają podawanie leków, które nie są zarejestrowane do stosowania u dzieci i młodzieży. Eksperci podkreślali, że w takich przypadkach trzeba uzyskać pisemną zgodę rodziców lub samego pacjenta, jeśli skończył 16 lat, na włączenie do terapii leku poza rejestracją.

Z kolei na problemy dużej grupy pacjentów neurologicznych (ok 300 tysięcy, nawet 30 tysięcy zachorowań rocznie), cierpiących na padaczkę, zwróciła uwagę prof. Joanna Jędrzejczak. Podkreślała ona, że 70 proc. tych pacjentów dobrze reaguje na podawane leki, ale ok. 30 proc. cierpi na padaczki lekooporne o różnym, często nierozpoznanym, podłożu. – Na padaczkę można zachorować w każdym wieku, ale patrząc cywilizacyjnie, ta choroba również jest związana ze starzeniem się społeczeństwa. W grupie osób starszych leczenie zaś jest szczególnym wyzwaniem – mówiła. Wyzwaniem jest leczenie, ale również sama diagnostyka, bo u dużej części pacjentów w wieku senioralnym napady padaczki, którym nie towarzyszą drgawki, mylone są np. z objawami otępienia.

Jak mówiła prof. Jędrzejczak, ponieważ większość pacjentów dobrze reaguje na leczenie preparatami generycznymi, dla systemu oznacza to oszczędności, które powinny skłaniać decydentów do obejmowania refundacją leków innowacyjnych. – Potrzebujemy coraz szerszego spektrum leków, żeby dopasowywać leczenie do indywidualnych potrzeb pacjentów, którzy na starsze, znane już leki, nie reagują. To nie znaczy, że nie zareagują pozytywnie na nowe cząsteczki – mówiła. W jej ocenie szersze możliwości terapeutyczne dają szansę na przełom, jeśli nie dla wszystkich pacjentów, to przynajmniej dla części z nich. Kontrola napadów padaczkowych, zwłaszcza u chorych, którzy mają ich kilka czy kilkanaście w miesiącu, oznacza prawdziwą zmianę jakości życia. – Naszym celem jest znalezienie i dobranie takiego leku przeciw padaczkowego, który pozwoli pacjentowi normalnie funkcjonować – mówiła.

PDF

Zobacz także