Uderz w stół a nożyce się odezwą - prezes OZZPiP odpowiada PFSz

FOT. SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETA
- Pielęgniarka z kozienickiego szpitala musiała dyżurować przez 12 godzin w kombinezonie. Jest to nieludzkie traktowanie pracownika - powiedziała Medexpressowi prezes OZZPiP Krystyna Ptok.
Medexpress 2020-05-04 08:33

Martyna Chmielewska: Porozmawiamy na temat sytuacji pielęgniarek i położnych w czasie epidemii koronawirusa. Wiemy, że prezes Polskiej Federacji Szpitali Jarosław Fedorowski wystosował apel do wszystkich organizacji związkowych, w tym również do Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych o zaniechanie działań mających na celu eskalację niepokoju wśród personelu medycznego. W apelu odnosi się do pisma, które Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych wystosował 16 kwietnia do pracodawców. Polska Federacja Szpitali zaprzecza, by opisane w nim sytuacje w tym bezduszne, biurokratyczne podejście do pracowników poprzez obniżanie wynagrodzeń miało miejsce. Jak to Pani skomentuje?

Krystyna Ptok: Krótko. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Myślę, że szerzej odpowiemy Polskiej Federacji Szpitali. Inne związki zawodowe podpisały porozumienia, w których wyrażają zgodę na obniżenie wynagrodzenia o 50 proc. Są również zarządzenia dyrektorów szpitali o wprowadzeniu tzw. postojowego z kodeksu pracy z art. 81. Dotyczy to szpitala w Starachowicach, w którym pielęgniarki walczą z COVID-19 i pracują w kombinezonach. Wysyła się je na postojowe. Mają wynagrodzenie o jedną trzecią niższe. A wszystko dlatego, że takie są dodatki z tytułu nocy, świąt i wysługi lat. Przykładów mamy wiele. Kolejne zapisy tarczy antykryzysowej jeszcze bardziej będą zaostrzały przepisy w stosunku do pracowników.

M.Ch.: Czy mogłaby Pani przytoczyć takie ekstremalne sytuacje, gdzie pielęgniarki były nieludzko traktowane podczas epidemii koronawirua?

K.P.: Taka sytuacja dotyczy pielęgniarki z kozienickiego szpitala, gdzie przez 12 godzin dyżurowała w kombinezonie. Nasz apel proszę odczytywać we właściwy sposób. Dziękuję pracodawcom, którzy dbają o pracowników, czynią starania o sprzęt, piszą wnioski do wojewodów. Są miejsca, gdzie obecnie pielęgniarkom niczego nie brakuje. Ministerstwo Zdrowia, mówi, że dużo środków jest przekazywanych do: wojewodów, szpitali jednoimiennych, oddziałów zakaźnych. Dość dziwna jest sytuacja, że te rzeczy gdzieś po drodze, zostały zatrzymane. Pielęgniarki twierdzą, że są reglamentowane maseczki, jedna na 12 godzin. Propozycja pracodawców jest taka, aby maseczkę prać i sterylizować ( nawet jeśli jest to bawełniana maseczka).


M.Ch.: To dość dziwna sytuacja, czy zamierza Pani podjąć działania w tej sprawie?

K.P.: Cały czas związek zawodowy zbiera te dane. Otrzymaliśmy informację, że w województwie lubelskim nie ma nawet maseczek. Pielęgniarki twierdzą, że dostają jedną maseczkę na dyżur. Nie jest to wystarczająca ilość. Przewodniczący regionu współpracują z wojewodami. Myślę, że z poziomu województwa lubelskiego takie pismo do wojewody zostanie skierowane. Wojewodowie dają wykazy środków dostarczanych do szpitali. Personel medyczny jest zaskoczony informacją o tym, że dużo środków przekazuje się do szpitala, dlatego, że rzeczy nie trafiają do pracowników.

M.Ch.: Jakie nastroje panują wśród pielęgniarek i położnych w związku z epidemią?

K.P.: Pielęgniarki i położne odczuwają obawę, lęk, strach. Boją się, że przeniosą wirusa do domu. Często pielęgniarki kierowane są na kwarantannę do domu. Opowiadają, że gdy były na kwarantannie z siedemdziesięcioletnimi rodzicami bały się o ich zdrowie. Pielęgniarki nie przechodzą masowo na zwolnienia lekarskie z powodu epidemii koronawirusa. Monitorujemy sytuację. Wiemy od pracodawców, że w skali ogólnopolskiej około 17 proc. pielęgniarek jest na zwolnieniach lekarskich. Zdarza się, że pracodawcy sugerują pielęgniarkom L4, aby nie wypłacić im tzw. postojowego.

PDF

Zobacz także