„Smak Zdrowia”: Uroda spod skalpela

Thinkstock/GettyImages
Czy nauczyliśmy się korzystać z operacji plastycznych? Co najczęściej chcemy sobie poprawić, a co naprawdę warto – pytamy dr n. med. Elżbietę Radzikowską.
Jolanta Zakrocka 2018-05-20 19:50

J.Z.: Czy operacje plastyczne wciąż są w Polsce tematem tabu?

E.R.: Przeciwnie – w pewnych kręgach wypada poprawiać sobie urodę, korzystać z zabiegów, a nawet otwarcie o tym mówić. Ale są też środowiska, w których przyznanie się do operacji wywołałoby dezaprobatę. Ja osobiście nie jestem zwolenniczką takiego „chwalenia się”, odejmuje ono, zwłaszcza kobietom, pewnej aury tajemniczości. Choć jako chirurgowi, oczywiście jest mi bardzo miło, gdy ktoś docenia moją pracę. Poza tym urodę najlepiej poprawiać dyskretnie, nie zmieniać rysów, tylko korygować mankamenty. Tak by osoby w naszym otoczeniu zauważyły, że wyglądamy lepiej, ale nie umiały zgadnąć, co w sobie zmieniliśmy!

J.Z.: Co najczęściej chcemy poprawiać?

E.R.: Trafiają do mnie dwie grupy pacjentów. Do pierwszej należą osoby, które mają jakieś defekty i nie potrafią zaakceptować swojego wyglądu. Może być to na przykład garbaty nos, zbyt duży, nieproporcjonalny w stosunku do reszty twarzy, odstające uszy, zbyt małe lub asymetryczne piersi (zdarza się nawet różnica kilku rozmiarów), czasem wrodzony brak jednej piersi. Uważam, że takie osoby słusznie korzystają z zabiegów i poddają się operacjom plastycznym. Zabieg może zmienić bardzo wiele. Nie tylko wygląd, lecz także jakość życia osób, które zaczynają się akceptować, zyskują pewność siebie, stają się szczęśliwsi.

Do drugiej grupy należą osoby, które nie akceptują zmian w wyglądzie zachodzących z wiekiem, które dodają lat i sprawiają, że twarz wydaje się zmęczona i smutna, jak np. opadające powieki. Wykonywana u takich osób plastyka powiek nie jest zabiegiem skomplikowanym, a może naprawdę wiele zmienić. Trafiają do mnie też kobiety, których sylwetka zmieniła się, np. po przebytych ciążach czy karmieniu piersią. Powrót do dawnej kobiecej sylwetki ma dla nich duże znaczenie.

J.Z.: Zdarza się Pani odmówić wykonania zabiegu?

E.R.: Tak, i to nawet dość często. Duża grupa pacjentów to osoby, które nie akceptują swojego wyglądu, choć jest on bez zarzutu. Niektórzy chcą upodobnić się do swoich idoli. Często zdarza się, że kobieta marzy o ustach Angeliny Jolie albo oczach jak u Twiggy… Przynosi zdjęcia gwiazd na wzór. W wielu przypadkach medycyna jest jednak bezradna.

J.Z.: Operuje Pani również pacjentów ze wskazaniami medycznymi.

E.R.: Nie mam nic przeciwko poprawianiu urody. Są jednak ludzie, którzy mają inne potrzeby i problemy. A podstawowym zadaniem lekarza jest leczenie i pomaganie ludziom. W szpitalu wykonuję wiele zabiegów typowo rekonstrukcyjnych i leczniczych, np. wycinanie zmian nowotworowych, plastyka miejscowa, pokrywanie ubytków skóry płatami z sąsiedztwa czy przeszczepami. U kobiet często wykonujemy rekonstrukcję piersi, np. po mastektomii będącej następstwem choroby nowotworowej. Miewam też pacjentki, u których wykonuję redukcję piersi z powodów zdrowotnych – duży biust bywa przyczyną wielu problemów, m.in. uporczywych bóli kręgosłupa.

J.Z.: Czy do Pani gabinetu często trafiają mężczyźni?

E.R.: Tak. Gdy osiągają pewien pułap – wykształcenia, bywania, pełnionej funkcji – wielu z nich zaczyna korzystać z zabiegów, i to z sukcesem. Osobiście wolę nawet pacjentów mężczyzn. Są konkretni, zdeterminowani i zdyscyplinowani. Wiedzą, czego chcą, a kiedy już podejmą decyzję, skrupulatnie przestrzegają wszelkich zaleceń lekarza.

J.Z.: o sobie „poprawiają”?

E.R.: Częstym zabiegiem wykonywanym u mężczyzn jest modelowanie sylwetki, liposukcja. Wielu z nich dba o siebie, ćwiczy, jednak są obszary, z których trudno im pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej i wówczas przychodzą po pomoc. Wielu panów wykonuje też plastykę powiek. To zabieg, który znacząco poprawia wygląd, choć w wielu przypadkach osoby z ich otoczenia nie domyślają się, że został wykonany. To jeden z dość dyskretnych, a przynoszących bardzo dobre efekty zabiegów.

J.Z.: Istnieją przeciwwskazania i pewne ograniczenia do przeprowadzenia zabiegu?

E.R.: Większość ograniczeń wynika ze stanu zdrowia pacjentów. Zwłaszcza osoby w podeszłym wieku często obciążone są chorobami uniemożliwiającymi przeprowadzenie operacji. Pamiętam pacjenta ponad 70-letniego, chorego na cukrzycę, z rozrusznikiem serca, który przyjmował leki rozrzedzające krew, który chciał zoperować sobie odstające uszy! Był to jednak wyjątek. Z tego typu wadą zgłaszają się zwykle młodzi ludzie (czasem nawet są to dzieci przyprowadzane przez rodziców).

J.Z.: Czy istnieje dolna granica wieku osób kwalifikowanych do zabiegów?

E.R.: Z zasady zabiegi stricte estetyczne wykonujemy o osób dorosłych, które są w stanie świadomie podjąć decyzję. Kiedy jednak trafia do mnie np. 18-, 19-latka, nadal proszę, żeby towarzyszyli jej rodzice. Pomijając aspekt finansowy (bo to rodzic pokrywa koszty i powinien znać szczegóły zabiegu), ważna jest rozmowa, omówienie kwestii zdrowotnych. Młodzi ludzie często nie przywiązują wagi lub wręcz nie pamiętają chorób przebytych w dzieciństwie, które mogą mieć wpływ na przebieg operacji.

J.Z.: A ile to wszystko kosztuje?

E.R.: Operacje nie są tanie, jednak na tle rynków zagranicznych wciąż jesteśmy bardzo konkurencyjni. Ze względów cenowych z naszych usług coraz częściej korzystają obcokrajowcy, którzy uważają, że medycyna jest u nas na całkiem niezłym poziomie.

(...)


Źródło: „Smak Zdrowia” 5/2018 (czasopismo dostępne w wybranych aptekach i placówkach medycznych)

PDF

Zobacz także