USA: w szpitalach zaczyna brakować „chleba i masła”

Fot. Getty Images/iStockphoto
Kalina Gierblińska 2020-03-29 10:35

W amerykańskich szpitalach zaczyna brakować nie tylko odzieży ochronnej i ściśle przylegających masek N95. Pracownicy tamtejszej służby zdrowia zgłaszają malejące zapasy leków, ale i niezbędnych narzędzi medycyny ratunkowej, np. cewników. To tak, jakby brakowało w domu chleba i masła, porównuje Marney Gruber, lekarz pracujący w nowojorskim pogotowiu.

Pod naporem epidemii koronawirusa, szpitale w Stanach Zjednoczonych zaczęły doświadczać poważnego kryzysu. W tym miesiącu w Nowym Jorku zmarło co najmniej 366 zakażonych osób, a ponad 4700 zostało hospitalizowanych. Brakuje m.in. midazolamu i fentanylu, czyli leku uspokajającego i przeciwbólowego, które są stosowane u pacjentów, których płuca zostały uszkodzone w wyniku działania nowego wirusa i muszą być podłączeni do respiratora. W szpitalach nie ma również Levophedu (noradrenalina), który stosowany jest przy niskim ciśnieniu i problemach kardiologicznych oraz inhalatorów Albuterol, które zazwyczaj pomagają przy astmie, ale obecnie sprawdzają się też u osób ze zdiagnozowaną COVID-19.

Dr Kent Collin, dyrektor medyczny na oddziale ratunkowym szpitala St. Joseph Mercy Chelsea Hospital w stanie Michigan, wysłał mailem prośbę do wszystkich możliwych okolicznych organizacji z prośbą o środki dezynfekujące. Jak napisał: każda pomoc byłaby mile widziana. Z kolei Mary MacDonald, pielęgniarka ze szpitala Ascension Providence Hospital w Novi, opublikowała w sieci film, w którym ze łzami w oczach mówi o tym, że w jej miejscu pracy zabrakło oprócz fentanylu również propofolu, stosowany jako lek usypiający dla pacjentów podłączonych do respiratorów. Nie ma też podstawowego acetaminofenu (paracetamolu). MacDonald powiedziała, że to przerażające i nikt chyba nie traktuje tej sytuacji poważnie. Rzecznik szpitala przekazał w oświadczeniu, że podejmowane są podejmuje proaktywne kroki z dostawcami, aby uzupełnić zapasy.

Źródło: Reuters

PDF

Zobacz także