Refundacja się opłaca

Iwona Schymalla

Opublikowano 16 kwietnia 2013, 07:00

DLOWR FOT . LUKASZ GIZA / AGENCJA GAZETA
Iwona Schymalla

Opublikowano 16 kwietnia 2013, 07:00

O największych wyzwaniach, które stoją przed europejską, więc także polską kardiologią Iwona Schymalla rozmawia z Janiną Stępińską, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Iwona Schymalla: Bardzo często, i słusznie, chwalimy się sukcesami polskiej kardiologii, bo one są znaczące i nie do przecenienia. Ale często pojawiają się nowe zjawiska, które powinny niepokoić. Jak z Pani perspektywy to wygląda?

Prof. Janina Stępińska: Polska kardiologia, zwłaszcza w niektórych dziedzinach, niektórych swoich częściach jest na bardzo wysokim poziomie i stąd opinia o polskiej kardiologii głównie się bierze. Dotyczy to przede wszystkim ostrych zespołów wieńcowych, czyli leczenia zawału serca. Zrobiliśmy ogromny wysiłek w tej dziedzinie i jesteśmy krajem, który może się porównywać z najbardziej rozwiniętymi krajami europejskimi. Myślę, że również ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli chodzi o interwencję w świeżym zawale serca. I to jest oczywiście ogromna zaleta, choć z naszego punktu widzenia pewna wada, dlatego że decydenci postrzegają kardiologię polską poprzez pryzmat ostrych zespołów wieńcowych. Natomiast są dziedziny, w których bardzo nam daleko do poziomu europejskiego. Takich dziedzin jest kilka. To głównie kwestia zorganizowania opieki ambulatoryjnej nad chorym kardiologicznie oraz kontakt między opieką ambulatoryjną a ekspertami. Ale także taką dziedziną jest niewydolność serca, jak również intensywna terapia kardiologiczna. Poruszam te tematy od dawna i od pewnego czasu koncentrujemy się teraz na poprawie w tych dziedzinach.

Wspomniała pani profesor o niewydolności serca. Wielu ekspertów podkreśla, że jest to właściwie epidemia XXI wieku. Jeśli patrzymy na dane statystyczne w Polsce, to wystarczy przytoczyć, że każdego dnia 164 Polaków umiera z tego powodu. W ubiegłym roku zostały wypracowane wytyczne dotyczące leczenia tego schorzenia. Dla uściślenia: co to jest niewydolność serca? Pani profesor często podkreśla, że nie jest to choroba sama w sobie, ale pewien zespół objawów, więc wyjaśnijmy to do końca.

Miałam przyjemność brać udział w opracowywaniu wytycznych najnowszych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i jednym z tematów, któremu poświęciliśmy najwięcej czasu, była definicja niewydolności serca. Tych definicji jest wiele, ale to, na co chciałabym zwrócić uwagę, to to, że niewydolność serca może być konsekwencją bardzo rozmaitych chorób. Przykładem może być migotanie przedsionków, które może prowadzić do niewydolności serca, ale również na odwrót, niewydolność serca może prowadzić do migotania przedsionków. To również choroba niedokrwienna, czyli zawał serca, nadciśnienie, wady serca, tak zwane pierwotne choroby mięśnia serca, zaburzenia rytmu serca, które do niewydolności serca prowadzą. Jednym słowem niewydolność plus starzenie się populacji. Niewydolność serca to proces, to zespół objawów, może do niego dojść w przebiegu każdej z chorób serca. Czy to dowód na złe leczenie czy też rosnąca liczba chorych z niewydolnością serca jest dowodem naszego sukcesu, bo przecież ratujemy coraz więcej chorych. Właściwa odpowiedź: to jedno i drugie. Bo z jednej strony, np. w odniesieniu do zawału serca, to najbardziej popularna i najbardziej znana choroba i dlatego możemy pomóc najciężej chorym, z najbardziej rozległymi zawałami, więc liczba pacjentów, którzy przeżywają zawał serca, jest coraz więcej. Ale jeśli chorzy trafiają po pomoc za późno albo mają wielonaczyniową chorobę z towarzyszącą cukrzycą, często po ostrym zespole wieńcowym, mają niewydolność serca. Ta niewydolność serca oczywiście w rozmaitym stopniu dotyczy rozmaitych chorych, więc w tego słowa znaczeniu jest to sukces. Ale jeśli spojrzymy na nadciśnienie tętnicze, to można uznać, że jest to po części nasza klęska, bowiem mamy 10 milionów chorych z nadciśnieniem tętniczym w Polsce, z tego 3 miliony nierozpoznanego nadciśnienia tętniczego. Gdybyśmy je lepiej rozpoznawali i skuteczniej leczyli, bo to, że leczymy, nie oznacza, że leczymy skutecznie, to na pewno niewydolności serca byłoby mniej. Jednym słowem rzeczywiście jest to epidemia, epidemia wynikająca zarówno z rozwoju medycyny, starzenia się społeczeństwa, a z drugiej strony, której możemy zapobiegać, również stosując lepiej prewencję.

Mamy dostępny nowy lek - Ivabradynę. Mamy dojrzały algorytm terapeutyczny, mamy akceptację i rekomendację Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego jeśli chodzi o nowe wytyczne. Ale jak naprawdę wygląda sytuacja w Polsce?

W Polsce, aby innowacyjna metoda czy innowacyjny lek był rzeczywiście wprowadzony, wymaga akceptacji trzech ważnych organów: Agencji Oceny Technologii Medycznych, Ministerstwa Zdrowia, a na końcu NFZ. Otóż Ivabradyna otrzymała pozytywną ocenę Agencji Oceny Technologii Medycznych, natomiast na razie nie może być refundowana. To jest bardzo skomplikowany problem. Jeśli chodzi o leki czy terapie innowacyjne, to mogę powiedzieć, że w czasie mojej kadencji przyspieszyliśmy nieco proces wprowadzania innowacji, a głównie znacznie poprawiła się nasza współpraca z Agencją Oceny Technologii Medycznych, skróciliśmy proces recenzji i zatwierdzania przez Agencję. Kolejny etap jest uzależniony od wielu rzeczy, również od warunków ekonomicznych w naszym kraju. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne stara się wychodzić temu na przeciw i negocjując już możliwości refundacyjne, wskazuje te miejsca, w których możemy na przykład obniżyć ceny niektórych procedur, np. tych, które stały popularniejsze lub tańsze i próbujemy sami wygospodarować pieniądze na takie innowacyjne procedury czy innowacyjne leki. To udało się na przykład w kardiologii interwencyjnej. Niektóre procedury zostały wycenione niżej, dzięki temu mogły być wprowadzane te nowoczesne. Problem niewydolności serca dotyczy obecnie około miliona Polaków i ta liczba będzie rosła. Ivabradyna, która jest zalecana w wytycznych, jest kolejnym lekiem stosowanym w niewydolności serca. Pacjent, który cierpi na to schorzenie, dostaje zgodnie z wytycznymi jeszcze kilka innych leków. Oczekiwanie więc, że będzie można kupić sam nierefundowany lek za 100% odpłatności, jest w warunkach polskich nierealne, dlatego zależy nam,  aby był to lek refundowany. W polskim systemie ekonomicznym ciągle nie uwzględniamy stosunku kosztu do korzyści, bowiem główne koszty leczenia niewydolności serca pochodzą z hospitalizacji pacjentów. Jeżeli więc Ivabradyna redukuje liczbę hospitalizacji, a to, jak wynika z badań, redukuje koszty, to ja bym oczekiwała od ekspertów, od ekonomistów właśnie takiego spojrzenia na ten lek. Dzięki zmniejszeniu liczby hospitalizacji i być może wydłużeniu czasu do kolejnych metod leczenia niewydolności serca możemy zaoszczędzić. Dlatego liczymy na tę refundację i na to, że dla budżetu refundacja będzie opłacalna.

Chyba jeszcze nie nadążamy za nowymi wytycznymi.

Nowe doustne antykoagulanty niestety nie są w Polsce refundowane. Co prawda pracujemy nad nowymi wytycznymi dotyczących migotania przedsionków, gdzie nowe doustne antykoagulanty są lekami preferowanymi w zapobieganiu udarowi mózgu – a  o skutkach i kosztach związanych z udarem mózgu nie muszę mówić. Nowe doustne antykoagulanty to nowe molekuły, na które nie powinniśmy żałować pieniędzy. A Polska przecież jest krajem, który produkuje znakomite leki generyczne we wszystkich sytuacjach, które wiążą się z leczeniem chorób układu sercowo- naczyniowego.

Gdzie są dostępne wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego?

Polska jest krajem, gdzie Polskie Towarzystwo Kardiologiczne przyjmuje wszystkie wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. One są nie tylko tłumaczone na język polski, udostępniane zarówno w formie drukowanej, jak i na stronie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, ale również prowadzimy bardzo szerokie akcje edukacyjne, przede wszystkim wśród kardiologów, ale nie tylko, bo z pewnymi problemami, takimi jak niewydolność serca, staramy się dotrzeć również do lekarzy opieki podstawowej. To jest oczywiste, że chorzy z niewydolnością serca nie są leczeni wyłącznie przez kardiologów.

Jaki jest koszt terapii miesięcznej dla pacjenta Ivabradyną?

Koszt miesięcznej terapii wynosi około 200 złotych. Natomiast jeszcze raz wracam do tego, o czym powiedziałam wcześniej - że to się przekłada na oszczędności w hospitalizacji. Koszt jednej hospitalizacji chorego z niewydolnością serca to ponad 7 tysięcy złotych, a leczenie Ivabradyną mogłoby znacznie zredukować liczbę hospitalizacji, więc myślę, że tak na to powinniśmy patrzeć.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31