Profilaktyka jest tańsza

Iwona Schymalla

Opublikowano 23 kwietnia 2013, 07:00

Kosiniak-Kamysz, fot Katarzyna Raika fot Katarzyna Raika
Iwona Schymalla

Opublikowano 23 kwietnia 2013, 07:00

Kosiniak-Kamysz, fot Katarzyna Raika

Dlaczego minister pracy zajmuje się zdrowiem publicznym? Na czym polega profilaktyka we współczesnym świecie i co Państwo zamierza zrobić z polityką rodzinną? Między innymi na te pytania odpowie minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, z którym rozmawia Iwona Schymalla.

 Jest Pan z wykształcenia lekarzem i na pewno zdaje Pan sobie sprawę, jak ważną kwestią jest zdrowie publiczne. Czy nie sądzi Pan, że wśród polityków wiedza o tym problemie i jego zrozumienie są niewielkie?

Moje doświadczenia zawodowe, jakie zdobywałem w pracy na uczelni i w klinice uniwersyteckiej, dowodzą jednoznacznie, jak ważną kwestią jest zdrowie publiczne. Właściwy styl życia determinuje w najwyższym stopniu wystąpienie lub niewystąpienie choroby. Dużo mówimy o uwarunkowaniach genetycznych, ale tak naprawdę to nasz sposób życia, dieta czy unikanie stresu definiują i determinują wystąpienie bądź nie określonej jednostki chorobowej. Mówiąc o podejściu państwa do opieki zdrowotnej, o medycynie profilaktycznej, prewencyjnej i jej przewadze nad medycyną naprawczą, podkreślamy, że takie podejście jest o wiele lepsze.

Dlaczego więc decydentom tak trudno to zrozumieć i przeznaczyć odpowiednie środki na profilaktykę?

 Bo to działanie wielowymiarowe i wieloletnie. To się nie dzieje z dnia na dzień. Efekty profilaktyki widać po kilku czy kilkunastu latach, tak jak efekty polityki rodzinnej. Kroki, które w obu sferach podejmujemy dziś, przyniosą efekty za 10 i więcej lat.

 A co z ustawą o zdrowiu publicznym, która mogłaby uporządkować działania poszczególnych ministerstw?

 Nawet w takich trudnych zmianach, jak podniesienie wieku emerytalnego, jest zapis o prewencji w systemie ZUS-owskim. Takie całościowe podejście do tematu, które zapewniałaby ustawa o zdrowiu publicznym, jest bardzo potrzebne. Mam nadzieję, że będzie uchwalona jak najszybciej, choć trudno mi wskazać precyzyjnie horyzont czasowy.

W jakiej kondycji zdrowotnej, społecznej i finansowej żyją dziś w Polsce osoby starsze?

Jest wiele badań i raportów na ten temat. Najbardziej wnikliwą analizę przedstawia badanie PolSenior, a także Biała Księga przygotowana przez Koalicję na rzecz Zdrowego Starzenia się. Analizuje ona sytuację osób starszych w różnych wymiarach życia. Pokazuje też, jakie działania trzeba podjąć bardzo szybko.

 Co trzeba zrobić pilnie?

 Zacznijmy od tego, że mamy już efekty programu senioralnego, który wprowadziliśmy. Zainteresowanie projektami wspierającymi aktywność osób starszych jest ogromne. Widać, jak wielka jest chęć uczestniczenia w życiu społecznym po zakończeniu kariery zawodowej. To chcemy wzmacniać. Chcemy, aby polityka senioralna na lata 2014–2020 była wpisana w nową perspektywę unijną. To są nieuniknione wyzwania ze względu na zmieniającą się strukturę demograficzną. Prognozy na rok 2035 pokazują, w jakim tempie będzie przyrastać liczba obywateli w wieku emerytalnym i jak kurczyć się będzie liczba osób w wieku produkcyjnym. Długość życia w ciągu ostatnich 20 lat wydłużyła się o 6 lat dla mężczyzn i o 5 lat dla kobiet. Ten proces będzie trwał, więc warto walczyć o to, by dłuższe życie przebiegało w dobrej kondycji fizycznej, psychicznej i społecznej.

Podwyższenie wieku emerytalnego do 67. roku życia spowodowało, że zaczęliśmy się zastanawiać, jak osoby starsze mają utrzymać się na rynku pracy?

Rynek pracy jest dzisiaj rynkiem pracodawcy, ale ten środek ciężkości będzie się przesuwał w kierunku rynku pracownika. Liczba osób aktywnych zawodowo będzie się po prostu zmniejszać. Rąk do pracy zacznie brakować. Dlatego pracodawca, chcąc nie chcąc, będzie zwracał coraz większą uwagę na pracowników dojrzałych. My od kilku lat do tego zachęcamy, tworząc programy wspierające zatrudnienie osób 50+.

Panie ministrze, według raportu ONZ najszczęśliwsi ludzie na świecie mieszkają w Europie Północnej, a Polska zajmuje w tym raporcie 53. miejsce. Szczęśliwsi są ludzie w Turkmenistanie i w Salwadorze. Jak Pan skomentuje te wyniki?

To taka nasza cecha, że jesteśmy bardzo krytyczni wobec samych siebie. To nie znaczy, że nie mamy wielu rzeczy do zrobienia. Jednak przy różnych okazjach spotykam ludzi z zagranicy, także Polaków, którzy wracają po wielu latach nieobecności do ojczyzny. Widzę u nich zaskoczenie, jak wiele się u nas zmieniło. Może nam się ten rząd bądź każdy poprzedni podobać mniej lub bardziej, nie możemy jednak kwestionować tego, że jako naród, państwo, społeczeństwo dokonaliśmy kolosalnej zmiany. 

Pełen tekst artykułu można znaleźć w kwietniowym wydaniu magazynu „Służba Zdrowia”.

Pobierz ten artykuł w formacie .pdf

podobne

PN WT ŚR CZ PT SO ND
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31